Większość, coraz gorętszych, debat o przyszłości polskiej energetyki koncentruje się na źródłach wytwarzania, na tym jak zapewnić odpowiednią ilość energii szybko rozwijającej się gospodarce, redukując jednocześnie emisję dwutlenku węgla. Mówimy zatem głównie o stronie podażowej. Zapominamy o popytowej. O tym, że emisję można ograniczać, nie tylko zmieniając źródła wytwarzania, ale po prostu zużywając mniej energii, dzięki prostym oszczędnościom, ale i inwestycjom w mniej energochłonne technologie. To olbrzymi, nie przez wszystkich doceniany potencjał.

Niewykorzystane pierwsze paliwo

Już w 2013 r. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) wykazała, że oszczędności energii osiągnięte dzięki inwestycjom w poprawę efektywności energetycznej w latach 1974–2010 przewyższyły produkcję energii ze wszystkich źródeł w grupie 11 państw współtworzących Agencję. MAE określiła wtedy efektywność energetyczną mianem „pierwszego paliwa” – okazało się bowiem, że inwestując w oszczędzanie energii, można osiągnąć lepszy efekt energetyczny i większą redukcję emisji gazów cieplarnianych, niż w przypadku zainwestowania takich samych środków w nisko- lub zeroemisyjne źródła energii.

W ubiegłym roku potencjał oszczędności w przemyśle oszacował zespół naukowców z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. Jak wskazywali, według GUS nasz przemysł zużywa ok. 50 TWh energii elektrycznej (cały kraj ponad 150 TWh). Połowę z tych 50 TWh w przemyśle zużywają pompy, sprężarki i wentylatory. Większość pomp (naukowcy oceniają, że dotyczy to 70 proc. przypadków) jest mocno zdekapitalizowana, przestarzałe, z niesprawnymi układami regulacji. Gdyby wymienić je na nowsze, można by zmniejszyć zużycie energii o 20–30 proc. Podobnie ma się sprawa z wentylatorami.

Według naukowców z Politechniki Warszawskiej modernizacja urządzeń elektrycznych w przemyśle przyniosłaby oszczędności 23 TWh, czyli ok 15 proc. krajowego zużycia. Żeby uzmysłowić sobie o jakiej skali oszczędności mówimy, dość wspomnieć, że spadek zapotrzebowania na energię w okresie niedawnego lockdownu szacowany jest na ok. 8 proc. Z gry wypadły wówczas całe (chociaż nie najbardziej energochłonne) branże.

Reklama

15 proc. krajowego zużycia odpowiada mniej więcej 3 GW zainstalowanej mocy. To tyle ile mają nowe bloki węglowe w Jaworznie i Opolu.

Oszczędność niejedno ma imię

Gdy słyszymy o oszczędności energii, najczęściej kojarzy nam się to (słusznie, chociaż niewystarczająco) z wyłączaniem zbędnego oświetlenia czy maszyn po skończonej pracy. To oczywiście najprostsza, najbardziej oczywista i niezbędna forma oszczędności. Aby jednak gra była naprawdę warta świeczki, należy postawić na modernizację – wymianę oświetlenia na energooszczędne, inwestycje w nowocześniejsze, bardziej wydajne maszyny.

Wielu z nas uśmiechnęłoby się pod nosem – po co zawracać sobie głowę wymianą żarówek. Koszty duże, a oszczędności niewielkie. Niekoniecznie. Prześledźmy to na większej skali. W ostatnich tygodniach Energa Oświetlenie, spółka z Grupy Orlen, podpisała z Gdańskim Zarządem Dróg i Zieleni umowę dotyczącą świadczenia kompleksowej usługi oświetlenia na terenie miasta Gdańska przez okres od początku października 2020 r. do końca września 2024 r. Przewiduje ona m.in. wymianę ok 4 tys. dotychczas stosowanych opraw sodowych na oświetlenie LED.

Efekt? Oprawy, które obejmie modernizacja, zużywały rocznie ok. 2 mln kWh. Tymczasem to samo oświetlenie z oprawami LED będzie zużywało w porównywalnym okresie o 60 proc. mniej energii, tj. ok. 830 tys. kWh. Oczywiście w skali domu czy mniejszej firmy wolumen oszczędności będzie mniejszy, ale kilkudziesięcioprocentowe zmniejszenie zużycia energii to – przy nieuchronnie rosnących jej cenach, rzecz nie do pogardzenia.

Kolejne oszczędności można osiągnąć, modernizując park maszynowy. Przykładów dostarcza realizowany w połowie dekady program PolSeFF. Producent opakowań i produktów z plastiku z Jędrzejowa w południowo-wschodniej Polsce zdecydował się na inwestycję polegającą na wymianie starej maszyny do produkcji aglomeratu na nową, bardziej wydajną i energooszczędną. Dzięki tej wartej ok. 170 tys. euro inwestycji firma z jednej strony zwiększyła moce produkcyjne i poprawiła jakość produktów, z drugiej zmniejszyła zużycie energii o 25 proc., co dało (wówczas) oszczędności na rachunkach za energię rzędu 50–60 tys. zł rocznie. Inwestycja w energooszczędność była zatem inwestycją w zwiększenie przewagi konkurencyjnej (dzięki mniejszym kosztom, wyższej wydajności).

PKN Orlen prowadzi prace nad zwiększeniem cykli obiegu w blokach wodnych w zakładzie głównym w Płocku. Zapotrzebowanie na całkowity pobór wody może spaść tam nawet o ok. 10 proc. Bloki wodne pochłaniają ok. 30 proc. energii elektrycznej zakładu. Oszczędności będą zatem wymierne. Podobnie jak w latach 2017-2019 gdy Zakład Wodno-Ściekowy płockiego koncernu przeprowadził wymianę pomp na 46 nowoczesnych agregatów o większej sprawności i wydajności, co pozwoliło na uwolnienie rezerw mocy elektrycznego zasilania zakładu o ok. 3 MW. Oprócz oszczędności energii elektrycznej pozwoliło to uzyskać tzw. białe certyfikaty za modernizacje ukierunkowane na redukcję energochłonności przedsiębiorstw.

Biały Certyfikat to dokument zaświadczający o ilości planowanej do zaoszczędzenia energii. Potwierdza, że u odbiorcy osiągnięta zostanie określona redukcja zużycia. Na Towarowej Giełdzie Energii świadectwa te wyceniane są na ok. 2 tys. zł za toe (tona oleju ekwiwalentnego).

Utrzymać ciepło

Ważnym elementem oszczędności energii jest termomodernizacja. Duża część produkowanej energii jest zużywana na ogrzewanie. Tymczasem w wielu halach fabrycznych i budynkach mieszkalnych izolacja termiczna jest – delikatnie mówiąc dość skąpa. Brak ocieplenia, szpary w oknach sprawiają, że ciepło po prostu ucieka, a inwestycje w tę dziedzinę mogą – zdaniem ekspertów – przynieść naprawdę poważne oszczędności.

PolSeFF, przedsiębiorstwo specjalizujące się w budowie maszyn górniczych wykorzystywało do ich produkcji kilkudziesięcioletnią halę produkcyjną o niskich parametrach izolacyjnych, co miało wyraz w kosztach ogrzewania. Dzięki inwestycji w wymianę okien, świetlików dachowych, ocieplenie ścian i dachu budynku zredukuje koszty ogrzewania budynku o 54 proc.

Znacznie większe oszczędności są możliwe w budynkach mieszkalnych. Według ekspertów potencjał oszczędności energii to 50–80 proc. w skali roku. Pod patronatem resortu rozwoju powstał zespół ds. efektywności i transformacji energetycznej budynków. – Widzimy ogromne znaczenie sektora budynkowego w kontekście neutralności klimatycznej gospodarki. Realizowany przez rząd program Czyste powietrze, obejmujący również dofinansowanie działań termomodernizacyjnych, zakłada przeprowadzenie termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła w 4 mln domów jednorodzinnych w okresie 10 lat, co ma przynieść oszczędność energii końcowej w wysokości 21,8 TWh/rok.

Jak to się robi

Potencjał jest zatem ogromny, ale i wyzwania poważne – także za sprawą unijnych regulacji. Unia Europejska w ubiegłym roku wyznaczyła sobie nowy cel dotyczący redukcji zapotrzebowania na energię – do 2030 r. ma ono spaść o co najmniej 32 proc. w stosunku do prognoz. Ma to również wpływ na polskie prawodawstwo – zgodnie z unijnymi przepisami, od 2021 r. wszystkie nowe budynki powinny powstawać w tzw. standardzie niemal zeroenergetycznym.

W przypadku już istniejących budynków trzeba będzie podjąć działania zmierzające do oszczędności energii. W odniesieniu do budynków mieszkalnych wsparciem będzie wspomniany już program Czyste powietrze (obejmujący na razie budownictwo jednorodzinne). Firmom – zwłaszcza małym i średnim, przyda się fachowa pomoc. Przedsiębiorca może na podstawie analizy faktur wskazać pewne źródła oszczędności, aby uzyskać jednak bardziej znaczące efekty, potrzebny będzie audyt energetyczny.

Dla większych firm jest on nawet obowiązkowy. Zgodnie z Ustawą o efektywności energetycznej, która weszła w życie 1 października 2016 r. firmy zatrudniające ponad 250 osób i osiągają obrót netto powyżej 50 mln euro rocznie są zobowiązane do sporządzania co cztery lata takiego raportu. Jego celem jest pozyskanie wiedzy o rzeczywistym zapotrzebowaniu energetycznym i zdiagnozowanie obszarów, w których można dokonać optymalizacji, a tym samym osiągnąć potencjalne oszczędności.

Gdy audyt wskaże potencjalne oszczędności, trzeba poszukać pieniędzy na niezbędne inwestycje. Tu pomocne mogą okazać się firmy w formule ESCO (ang. Energy Saving Company). To model działania, w którym specjalistyczna firma oferuje wdrożenie różnych przedsięwzięć, obniżających zapotrzebowanie na energię w zakładzie produkcyjnym, bez konieczności angażowania przez klienta własnych zasobów kadrowych i finansowych. Przeprowadza termomodernizację budynku, finansując ją z własnego kapitału, a następnie otrzymuje rozłożone w czasie wynagrodzenie pokrywane przez właściciela nieruchomości z uzyskanych oszczędności. Tradycyjny model inwestycji w poprawę efektywności energetycznej zakłada zaangażowanie własnych środków finansowych, których zwrot następuje po ok. 3–4 latach i więcej.

Pomysłów na oszczędności jest wiele i chociaż niektóre z nich mogą się wiązać z niemałymi inwestycjami, to w średniej perspektywie powinny przynieść realne korzyści finansowe, a w dłuższej – także środowiskowe.

ADS

Partner

Materiały prasowe