Ekonomista wskazał, że uwaga decydentów i rynku przekierowała się w kierunku innych zmiennych, niż inflacja. "Tak to jest w recesji: ważniejszy jest wzrost gospodarczy, niż wzrost cen" - powiedział Czaplicki.

"Zwłaszcza, że zazwyczaj w wyniku recesji inflacja spada, co akurat w Polsce się teraz nie dzieje, przynajmniej nie w przypadku inflacji bazowej" - dodał.

Według ekonomisty inflacja w Polsce spowolniła, ale tylko częściowo to skutek recesji, np. spadku cen paliw.

"Inflacja bazowa jest na poziomie najwyższym od blisko 20 lat" - ocenił.

Reklama

W ocenie Czaplickiego obok procesów gospodarczych wpływają na nią w dużym stopniu czynniki strukturalne i administracyjne. "Mam na myśli takie zjawiska, jak transformacja energetyczna, czy wzrost opłat za śmieci" - dodał.

Zdaniem ekonomisty duże pieniądze trafiają na rynek dzięki stymulacji fiskalnej, a duże programy pomocowe wspierają popyt, czyli są proinflacyjne i takiego kierunku można się było spodziewać.

"Mamy też wzrost wynagrodzeń, co przy rosnącym wraz z rozwojem gospodarczym zapotrzebowaniem na usługi powoduje wzrost ich cen" - stwierdził.

"Za to nie widać zbyt dużego wzrostu cen jeśli chodzi o towary, ale to konsekwencja wysokiej konkurencji i śrubowania cen przez sprzedawców" - dodał.

Czaplicki powiedział, że NBP zgodnie z prawem nie tylko walczy z inflacją, ale również dba o wzrost gospodarczy, a to jest dziś priorytetem. Jego zdaniem polska gospodarka strukturalnie ma się dobrze, a obecne turbulencje są związane z działaniami podejmowanymi w walce z pandemią.

"Narzędzie stosowane zazwyczaj do walki z rosnącą inflacją, czyli podnoszenie stóp procentowych, mogłoby teraz wywołać uboczny efekt umocnienia się złotego, co mogłoby być dla polskiej gospodarki niekorzystne" - ocenił.

"Oczekiwania ekonomistów były takie, że wraz ze spadkiem wzrostu gospodarczego w Polsce, inflacja powinna również spaść" - dodał.

W opinii eksperta jednak obecna recesja charakteryzuje się innymi mechanizmami niż te wcześniejsze, szczególnie jeśli chodzi o różnicę w konsumpcji towarów i usług.

W jego ocenie nie jest wykluczone, że inflacja nie spadnie tak gwałtownie, jak oczekiwano.

"Uwzględniając to, że stymulacja monetarna i fiskalna pozostaną z nami przez dłuższy czas, może to oznaczać, że po krótkim okresie normalizacji, również inflacja zacznie ponownie rosnąć" - stwierdził Czaplicki.

"Jeśli perspektywy wzrostu gospodarczego się do tego czasu ustabilizują, będzie to oznaczało, że NBP stanie przed zadaniem normalizacji swojej polityki" - podsumował.