Wojna w Ukrainie: ZUS ulży przedsiębiorcom

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 marca 2022, 08:12
ZUS
<p>ZUS</p>/ShutterStock
Płatnicy, którzy podczas konfliktu zbrojnego za wschodnią granicą mają trudności z opłaceniem składek na ubezpieczenia społeczne, mogą skorzystać z pomocy ZUS. Chodzi m.in. o odroczenie im płatności lub rozłożenie ich na raty. W wyjątkowych przypadkach mogą być one umarzane – deklaruje organ rentowy

Dwa lata temu uchwalono pierwszą tarczę antykryzysową, czyli ustawę z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2095 ze zm.), która miała pomóc firmom w czasie epidemii. Niektóre przewidziane w niej instrumenty pomocowe nadal obowiązują (patrz tabela), ale eksperci zwracają uwagę, że większość z nich istnieje już tylko na papierze, bo niewiele osób dziś z nich korzysta.

Tarcza dalej działa

– Rola tych instrumentów pomocowych jest marginalna. Większość firm korzystała z nich w 2020 r. i przez część 2021 r., kiedy ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej były największe. Wciąż mogą jednak być pojedyncze przypadki sięgania po wsparcie – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Podaje przykład postojowego, o które można ubiegać się nawet trzy miesiące po zniesieniu stanu epidemii. By je otrzymać, przedsiębiorcy muszą wykazać konkretny spadek przychodów i nie wykorzystać tego rodzaju wsparcia w minionym czasie.

– To obecnie warunki praktycznie niemożliwe do spełnienia, bo w większości zostało przywrócone normalne funkcjonowanie biznesów. Ich obroty są więc raczej typowe dla normalnych czasów – wyjaśnia. Dodaje, że ostatnia runda wsparcia (dla dyskotek i klubów nocnych) na jakiś czas pewnie zakończy sprawę pomocy z tarczy antykryzysowej.

Czy w związku z tym rząd powinien rozważyć zniesienie stanu epidemii?

– Co prawda w kontekście koronawirusa idziemy w kierunku normalizacji życia, w tym także sytuacji gospodarczej. Nie przekłada się on już tak znacząco na nasze funkcjonowanie, ale epidemia się nie skończyła – jeszcze dwa tygodnie temu mierzyliśmy się z dużą liczbą zachorowań. Na pewno rząd będzie musiał podjąć tę decyzję, biorąc pod uwagę ocenę ekspertów z zakresu zdrowia publicznego, ale uważam, że jeszcze na to za wcześnie – mówi Łukasz Kozłowski.

Większe problemy

Ekspert podkreśla, że obecnie na pierwszy plan wysunął się problem wojny w Ukrainie.

– Sytuacja jest dynamiczna, więc trudno oceniać skalę problemów polskich firm w związku z tym konfliktem. Relacje naszego kraju z Rosją sprowadzają się głównie do importu surowców. Oczywiście są też przedsiębiorcy eksportujący towary na rynek rosyjski, ukraiński i białoruski, którzy mogą mieć faktycznie problemy, jeżeli konflikt będzie się przedłużać – przyznaje.

Czy będzie potrzebna tarcza dla firm związana z wojną u naszych wschodnich sąsiadów? – Jesteśmy na takim etapie, na którym dopiero klarują się ekonomiczne skutki dla naszej gospodarki. Trudno na razie o tym przesądzać – mówi Łukasz Kozłowski.

Podobnego zdania jest dr Antoni Kolek z Pracodawców RP. – Trudno dziś oszacować koszty tej wojny dla firm w Polsce. Wiemy, że przedsiębiorcy zaczynają odczuwać odpływ siły roboczej i na razie tyle. Musimy poczekać na więcej danych – wskazuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj