W ubiegłym roku Grupa TAURON odnotowała najlepsze wyniki w historii.
– Dla nas kluczowym miernikiem jest poziom EBITDA, czyli zysku przed opodatkowaniem i przed amortyzacją. Wyniósł on 7,5 mld zł, znacząco przekraczając oczekiwania analityków i umożliwiając nam wypłatę pierwszej od 11 lat dywidendy – powiedział Michał Orłowski w studiu DGP na Europejskim Kongresie Gospodarczym.
Zielona energia zyskuje na znaczeniu
W ubiegłorocznym bilansie Grupy były już widoczne zielone źródła energii.
– Kontrybucja segmentu odnawialnego do wyniku EBITDA sięgnęła kwoty około 570 mln zł, czyli mniej więcej 8 proc. całego wyniku. Oczekujemy, że ten udział będzie rosnąć. Naszym celem strategicznym jest osiągnięcie półtorej gigawata mocy odnawialnych w roku 2030 – podkreślił Michał Orłowski.
Szybko postępuje m.in. budowa farmy wiatrowej Miejska Górka – to największa dotąd inwestycja grupy w obszarze energetyki wiatrowej.
– Prace przebiegają zgodnie z planem, a nawet szybciej w niektórych aspektach. W zeszłym roku udało się uporać z kompletem fundamentów. W tej chwili mamy już zamontowane 40 turbin na farmie – poinformował przedstawiciel Grupy TAURON.
Spółka coraz mocniej stawia na samodzielny rozwój projektów w obszarze OZE.– W ramach naszej strategii wskazaliśmy, że 40 proc. projektów ma pochodzić z tak zwanego developmentu własnego, czyli projektów, które od samego początku przygotowujemy wewnętrznie, w których pozyskaliśmy odpowiednie pozwolenia i zabezpieczyliśmy grunty. Natomiast w perspektywie kolejnej pięciolatki w latach 2031-2035 ma to już być 80 projektów – powiedział Michał Orłowski.
Co warto zmienić w prawie
Grupa TAURON ma konkretne postulaty związane z polskimi regulacjami dotyczącymi budowy farm wiatrowych na lądzie. Co ciekawe, wcale nie postuluje zmniejszenia minimalnej odległości od zabudowań do 500 metrów.
– Uważam, że 700 metrów jest wystarczającym rozdziałem energetyki wiatrowej na lądzie. Niezależnie od odległości, która była wyrażona w formule absolutnej, my za każdym razem musieliśmy robić raport oddziaływania na środowisko, w tym analizy hałasowe związane z funkcjonowaniem danego obiektu. I nie ukrywamy, że postęp technologiczny sprawił, że turbiny są coraz wyższe, większe, mają wyższą moc jednostkową, więc w pewnym zakresie mogą generować więcej hałasu – tłumaczył Michał Orłowski podsumowując, że w związku tym 700 metrów tutaj jest odpowiednią odległością.
Natomiast zdecydowanie należy przyspieszyć procedury administracyjne związane ze stawieniem farm wiatrowych w Polsce.– Ten proces jest zdecydowanie zbyt długi – stwierdził Michał Orłowski.
Zapraszamy do obejrzenia rozmowy.
MK