Radosław Sikorski w rozmowie z ukraińskim portalem Espreso potwierdził, że Polska może przekazać Ukrainie kolejne myśliwce MiG-29. Minister spraw zagranicznych podkreślił, że polska strona jest gotowa do transferu maszyn, gdy obie strony dojdą do porozumienia.
Polska może przekazać Ukrainie kolejne myśliwce MiG-29
Sikorski przypomniał, że kwestia przekazania polskich MiG-29 była przedmiotem jego zabiegów jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy. Wówczas Warszawa i Kijów miały nawet uzgodnić harmonogram transferu, jednak później proces został wstrzymany.
Sikorski zasugerował, że wpływ na stanowisko Ukrainy mogła mieć oferta dotycząca szwedzkich myśliwców Gripen. Jednocześnie podkreślił, że sprawa polskich MiG-ów nie została ostatecznie zamknięta.
Do ewentualnego przekazania samolotów przygotowywano się także od strony technicznej. Z wypowiedzi szefa polskiego MSZ wynika, że Polskę miały odwiedzić już dwie ukraińskie delegacje techniczne.
Sikorski deklaruje. Polska nie wyśle żołnierzy na Ukrainę
Minister rozdzielił przy tym kwestię dostaw uzbrojenia od możliwości udziału polskich żołnierzy w wojnie. W jego ocenie w Polsce istnieje konsensus dotyczący tego, że polskie wojska nie powinny być wysyłane na Ukrainę. Podobne stanowisko przyjęły również inne państwa Unii Europejskiej i NATO.
Warszawa chce natomiast rozwijać wsparcie logistyczne, szkoleniowe i organizacyjne. Jednym z elementów tej współpracy mają być wspólne ćwiczenia. W listopadzie planowane są manewry tzw. koalicji chętnych, w których mają uczestniczyć m.in. żołnierze Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Ukraina ma już dziesiątki F-16. Nie wszystkie mogą walczyć
Ukraina ma obecnie 14 MiG-ów przekazanych przez Polskę oraz 39 samolotów F-16 dostarczonych przez Holandię i Danię. Belgia zobowiązała się z kolei do przekazania kolejnych 30 F-16 do 2028 roku, jednak do tej pory żaden z tych samolotów nie trafił jeszcze do Ukrainy.
Problemem pozostaje także dostępność części przekazanych maszyn. Część ukraińskich F-16 jest uziemiona w Belgii z powodu długotrwałych prac serwisowych. Inspekcje wykonywane po 300 godzinach lotu mogą tam trwać nawet 40 tygodni. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych podobne procedury zajmują od dwóch do sześciu tygodni.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

