Kiedy tysiąc lat temu pogodę w Europie kształtowała średniowieczna anomalia klimatyczna, na Północy narodziły się pierwsze państwa. Ich burzliwy rozwój zmienił układ sił na całym Starym Kontynencie.

Upały średniowiecza

Przez tysiąc lat historia Europy koncentrowała się wokół Morza Śródziemnego. Na jego wybrzeżach rodziły się kolejne państwa, aż wreszcie wszystkie znalazły się pod władzą Rzymu. Choć pierwsze stulecia po narodzinach Chrystusa były raczej chłodne i suche, Imperium swoją potęgą gwarantowało ład aż po Wyspy Brytyjskie oraz Ren i Dunaj. Dalej na północ rozciągały się puszcze, w których natrafić można było na nieliczne osady barbarzyńskich plemion.

Stan równowagi naruszyła wielka susza na azjatyckich stepach, która pchnęła zamieszkujących je Hunów do wędrówki na zachód. Ich najazd wprawił z kolei w popłoch plemiona germańskie, które znalazły dla siebie ciepłe siedziby nad Morzem Czarnym – przerażeni Germanie rozpoczęli marsz w stronę Europy. Tak zaczęła się wielka wędrówka ludów, która zniszczyła państwo Rzymian. Na jego gruzach powoli zaczęła kształtować się nowa Europa zdominowana przez germańskich Franków, budujących cesarstwo pod wodzą Karola Wielkiego.

>>> Czytaj też: Uwierzyć we własną legendę. Kim tak naprawdę był Bonaparte? 

Jednocześnie robiło się cieplej. „Okres ten zbiega się z norweską kolonizacją najpierw Islandii, a potem Grenlandii. Kroniki świadczące o rolniczym zagospodarowaniu i rybołówstwie w tych koloniach sugerują, że ok. 1000 r. temperatura wody północno-zachodniego Atlantyku była porównywalna z najwyższymi wartościami odnotowanymi w ciągu XX w. lub nawet nieco wyższymi” – opisuje w książce „Pogoda czy fatum. Wpływ zmian klimatycznych na życie społeczeństw” William James Burroughs. „Uprawianie ziemi na coraz wyżej położonych terenach w takich miejscach, jak Norwegia i Szkocja, jest oznaką wyższych temperatur w porze letniej. Również fakt, iż w Anglii z powodzeniem uprawiano winorośl, jest powszechnie uważany za świadectwo łagodniejszego klimatu. Ogólnie biorąc, ekspansja rolnictwa, handlu, działalności kulturalnej i wzrost zaludnienia narzuca taki sam wniosek” – dodaje.

XX-wieczny angielski klimatolog Hubert Lamb uznał to gwałtowne ocieplenie za „średniowieczne optimum klimatyczne”, uznając je za zwykły element cyklu spadków i wzrostów temperatury. Jednak późniejsi badacze traktowali je raczej jako anomalię. Jak dokładnie przebiegała, trudno określić z powodu deficytu źródeł. Dopiero od niedawna naukowcy znajdują sposoby na radzenie sobie z tą niedogodnością. Jedną z metod opracował dekadę temu zespół naukowców ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Szwajcarii i Austrii. Pod kierunkiem prof. Ulfa Büntgena z Uniwersytetu w Cambridge eksperci przebadali tysiące kawałków drewna z różnych wykopalisk archeologicznych. Potrafiąc określić wiek próbki i znając miejsce pochodzenia, analizowali roczny przyrost słojów – i na tej podstawie tworzyli modele zmian klimatycznych na przestrzeni kolejnych stuleci.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP