Najtańsze leki mogą podrożeć. To skutki nowelizacji ustawy refundacyjnej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 września 2022, 08:14
leki
Shutterstock
350 mln zł oszczędności dla pacjentów czy pogorszenie dostępu do leków – trwa kłótnia o skutki nowelizacji ustawy refundacyjnej. MZ zapewnia, że nowela pomoże pacjentom, producenci apelują, żeby wstrzymać nad nią prace

Zmiany mają dotyczyć wysokości cen, zasad refundacji oraz dystrybucji i sprzedaży produktów leczniczych. To pierwsza duża nowela przepisów obowiązujących od 2012 r. Miała wejść w życie już rok temu, ale tak się nie stało ze względu na protesty. Teraz opublikowano mający niemal 1,4 tys. stron raport z konsultacji.

Obniżka przez podwyżkę

Resort zdrowia przekonuje, że nowe przepisy pomogą zapewnić bezpieczeństwo lekowe oraz obniżą ceny. To jednak ogólny bilans, bo pacjenci na pewno zapłacą więcej za tzw. leki o najniższej cenie, czyli na ryczałt. Ten od lat wynosił 3,2 zł. Nowa cena ma wynosić 5,6 zł. To, jak wylicza samo Ministerstwo Zdrowia, koszt dla pacjentów na poziomie 475 mln zł rocznie. Jednak bilans zmian ma być na korzyść chorych, którzy mają w sumie zaoszczędzić 350 mln zł rocznie. Ma to być efekt obniżek cen w innych obszarach. Chodzi np. o wprowadzenie maksymalnej ceny dla leków - firma, która chciałaby sprzedawać je drożej, wypadałaby z refundacji. Również zwiększone zostałyby dopłaty państwa do leków wieloskładnikowych, czyli na kilka chorób.

Eksperci wskazują, że skutki finansowe nowych zasad to na razie tylko szacunki. Zwracają uwagę na to, że niektórzy z producentów (a co za tym idzie - ich leki) mogą w ogóle nie uczestniczyć w systemie. Jedną z wprowadzonych nowości jest warunek mówiący o tym, że jeżeli producent wprowadza lek do refundacji, to już w każdej postaci. Obecnie jest tak, że refundowana jest tylko część opakowań (np. o określonej liczbie tabletek). Firmy wskazują, że nie wszystkie postaci leku muszą być rejestrowane w jednym czasie (np. formuły dla dzieci bywają rejestrowane później) - to będzie skutkowało tym, że firma wypadnie z automatu z refundacji. Wprowadzany jest także jeszcze inny limit cenowy: żeby firma w ogóle mogła rozpocząć negocjacje z Ministerstwem Zdrowia o ewentualnych dopłatach ze strony państwa, preparat nie może przekroczyć konkretnej ceny. To zdaniem mec. Juliusza Krzyżanowskiego z Baker, McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy może doprowadzić do tego, że część najdroższych leków, m.in. na choroby rzadkie, nie będzie miało szansy na refundację. Chwali jednak razem z innym ekspertami zmiany w programach lekowych, w ramach których są finansowane najdroższe terapie. Ministerstwo będzie mogło bardziej elastycznie wprowadzać zmiany bez konieczności konsultacji - jak jest to teraz - z firmami farmaceutycznymi, których leki są już w programie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj