Arłukowicz: Duży może więcej. Istotne jest tworzenie wspólnych zakupów na poziomie nawet europejskim

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 września 2022, 07:52
Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia w latach 2011–2015
<p>Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia w latach 2011–2015</p>/Dziennik Gazeta Prawna
W starciu z gigantami opłacają się wspólne zakupy unijne – większą siłę ma partner z kilkuset milionami potencjalnych pacjentów niż kilkudziesięcioma – mówi Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia

Kiedy dekadę temu pierwszy raz zmieniano rynek leków, posypały się skargi.

Zmiana była zasadnicza. Wywracała dotychczasowy model działania. Modyfikowaliśmy cały system refundacji leków: od sposobu negocjacji z firmami farmaceutycznymi przez zakaz reklam aptek i rozdawania leków za grosik po sposób działania hurtowni. Można powiedzieć, że reforma oczyszczała wodę w niezbyt przejrzystym akwarium. Wcześniej mechanizmy były mało transparentne, co prowokowało podejrzenia o nieprawidłowości - dlaczego tej, a nie innej firmy lek wszedł do refundacji. Zaczęliśmy też publikować listy refundacyjne w określonych terminach, co wprowadziło przewidywalność. Proszę pamiętać, że to rynek wart miliardy złotych. Nic dziwnego, że wywołało to niezadowolenie i ogromną presję jego uczestników, żeby nie dopuścić do zmian. Tym bardziej że celem było wprowadzenie konkurencji między firmami, a docelowo obniżenie cen leków dla pacjentów.

Udało się, ale częściowo. Bo stały się faktycznie najtańsze w Europie, ale dla płatnika, czyli Ministerstwa Zdrowia, nie dla pacjentów.

To nie do końca tak - leki stały się realnie najtańsze w Europie. Dzięki temu mieliśmy większy budżet i mogliśmy wprowadzać więcej preparatów na listy. Poza tym wprowadziliśmy jedną bardzo dużą zmianę: maksymalną cenę, a raczej jedną urzędową cenę. Wcześniej odbywała się tzw. turystyka apteczna - różnice cen między poszczególnymi placówkami były ogromne. To z kolei wzbudziło protest aptekarzy. Tym bardziej że zakazaliśmy reklamy w tej branży. Do tego wprowadziliśmy bardzo ostre zasady dotyczące zamienników: aptekarze mieli obowiązek informować o dostępności tańszego leku na to samo schorzenie. Ponadto tworzyliśmy grupy leków na dane choroby, żeby zawsze kilka było tych tańszych. To wszystko razem z jednej strony miało również wprowadzić bardziej przejrzystą sytuację dla chorych, a z drugiej - zapobiec marnowaniu leków.

Rozmawiała Klara Klinger

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj