"Decyzja o powstaniu fundacji jest oczywiście wewnętrzną sprawą landu MVP (Meklemburgia-Pomorze Przednie - PAP), jednak komplikuje i tak już niełatwą dyskusję wokół projektu. Jest to działanie w stylu Germany First (Niemcy przede wszystkim - PAP), a nie w duchu solidarności europejskiej" - powiedział Andrzej Przyłębski rozgłośni NDR, co potwierdziła PAP polska ambasada w Berlinie.

Z kolei premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Manuela Schwesig, broni swojego podejścia do budowy rurociągu Nord Stream 2 na Morzu Bałtyckim - i apeluje o szybkie konsultacje z nowym rządem USA. Schwesig powiedziała portalowi "Redaktionsnetzwerk Deutschland", że rząd federalny powinien nalegać na wycofanie przez USA sankcji nałożonych na firmy pracujące przy Nord Stream 2.

Premier odniosła się również do powołania przez Meklemburgię-Pomorze Przednie kontrowersyjnej państwowej fundacji ekologicznej przyznając, że jej powołanie nie było koordynowane z rządem federalnym. Zapewniła, że "otrzymuje wiele pozytywnych reakcji ze strony opinii publicznej".

Budowa rurociągu, która według rządu Meklemburgii-Pomorza Przedniego kosztowała około 11 mld euro, została przerwana pod koniec 2019 r., na krótko przed ukończeniem, gdy wobec groźby sankcji USA szwajcarska firma Allseas wycofała z Bałtyku oba swe statki do układania rur po dnie morza.

Powołana fundacja ma zabezpieczyć przedsiębiorstwa biorące udział w budowie przed amerykańskimi retorsjami: za pośrednictwem własnej firmy zakupi ona istotne materiały budowlane, takie jak maszyny, i udostępni je firmom zaangażowanym w dalszą budowę. Dzięki temu przedsiębiorstwa mają być prawnie chronione przed amerykańskimi sankcjami, ponieważ same nie kupują towarów.

Reklama

Powstanie fundacji skrytykowała m.in. niemiecka europosłanka z partii Zielonych, Viola von Cramon. W rozmowie z PAP powiedziała, że Nord Stream 2 jest dźwignią geopolitycznych wpływów Putina i "antyeuropejskim projektem".

"Nie mieści mi się w głowie, że przy pomocy kapitału Gazpromu została założona fundacja, która ma niby dbać o ochronę środowiska i promować budowę tego nikomu niepotrzebnego gazociągu, który jest przede wszystkim dźwignią geopolitycznych wpływów Putina" - dodała.

Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)

bml/ jar/