Armenia oskarża Azerbejdżan o otwarcie ognia do jej żołnierzy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 lipca 2021, 17:26
Armenia oskarżyła we wtorek Azerbejdżan o otwarcie ognia w kierunku jej żołnierzy. Według ormiańskiego szefa sztabu wojskowego Samuela Asatrjana jeden z Ormian został lekko ranny.

Asatrjan tłumaczył, że ostrzał miał miejsce w pobliżu wsi Werin Czorja, we wschodniej prowincji Gegarkunik. Teren ten graniczy z rejonem Karwaczar, który siły azerbejdżańskie odbiły jesienią w czasie konfliktu zbrojnego o Górski Karabach. Wcześniej Karwaczar przez trzy dekady był pod kontrolą Erywania.

Baku zaprzeczyło armeńskim informacjom. "Wojska azerbejdżańskie nie otworzyły ognia. Wśród żołnierzy (azerbejdżańskich) nie było żadnych obrażeń. Mógł to być incydent między żołnierzami ormiańskimi" – napisało w oświadczeniu ministerstwo obrony Azerbejdżanu.

W ostatnich miesiącach kilka razy doszło do eskalacji napięć między obydwoma krajami, mimo iż strony obowiązuje zawieszenie broni. Głównie Erywań oskarżył siły azerskie o próby przejęcia kontroli nad nowymi terytoriami.

Pod koniec maja sześciu żołnierzy ormiańskich zostało schwytanych przez wojska Azerbejdżanu w dystrykcie Gegarkunik. Kilka dni wcześniej armeński żołnierz zginął w starciu zbrojnym z azerskimi żołnierzami.

Ostatni konflikt zbrojny między Armenią a Azerbejdżanem rozpoczął się we wrześniu 2020 roku, gdy Baku podjęło próbę odzyskania kontroli nad Górskim Karabachem - separatystycznym regionem, de iure będącym częścią Azerbejdżanu, a od połowy lat 90. XX wieku kontrolowanym przez Ormian.

Po sześciu tygodniach walk, w trakcie których Azerowie uzyskali znaczną przewagę i zdobycze terytorialne, w nocy z 9 na 10 listopada podpisano trójstronne (Armenia, Azerbejdżan oraz Rosja jako gwarant) porozumienie o zawieszeniu broni.

Na jego mocy do regionu wprowadzono rosyjskie siły pokojowe, które mają tam pozostać przez co najmniej pięć lat. Armenia zobowiązała się do przekazania Azerbejdżanowi zajętych terenów w Górskim Karabachu oraz trzech rejonów przylegających do niego. (PAP)

zm/ kib/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj