"Jesteśmy na ścieżce, aby szybko przenieść naszą stopę procentową do bardziej normalnych poziomów, zakładając, że warunki gospodarcze i finansowe będą ewoluować zgodnie z oczekiwaniami. W Komisji panuje ogólne przekonanie, że kolejne podwyżki o 50 pb powinny być przedmiotem dyskusji w ciągu następnych kilku spotkań. Będziemy podejmować decyzje krok po kroku, gdy będziemy analizować napływające dane i zmieniające się perspektywy dla gospodarki" - powiedział Powell.

"Chcemy zobaczyć dowody na to, że inflacja zmierza w kierunku, który daje nam większy komfort. Mieliśmy dwa miesiące, w których inflacja bazowa była nieco niższa, ale nie traktujemy tego jako powodu do pocieszenia. Musimy naprawdę zobaczyć, że nasze oczekiwania się spełniają, że inflacja faktycznie jest pod kontrolą i zaczyna spadać. Ale znowu, to znaczy, że się nie zatrzymamy. Po prostu wrócilibyśmy do podwyżek o 25 pb. Jeśli zobaczymy to, czego oczekujemy, na kolejnych dwóch spotkaniach będziemy mieli do czynienia z podwyżkami o 50 pb" - dodał.

Reklama

Przewodniczący FOMC powiedział, że w razie potrzeby Fed nie zawaha się podnieść stóp proc. w USA powyżej poziomu uznawanego za neutralny.

"Nasza polityka wpływa na warunki finansowe, a warunki finansowe na gospodarkę. Przyjrzymy się wpływowi naszych ruchów na warunki finansowe, czy są one odpowiednio zaostrzone. Będziemy przyglądać się skutkom dla gospodarki. Zamierzamy osądzić, czy zrobiliśmy wystarczająco dużo, aby wprowadzić nas na ścieżkę przywrócenia stabilności cen. Jeśli ta ścieżka będzie ewoluować w kierunku, który jest wyżej niż poziom uważany za neutralny, to nie zawahamy się podnosić stóp do tych poziomów” – wskazywał prezes Fedu.

Prezes Fedu powiedział, że na razie nie są brane pod uwagę podwyżki stóp proc. o 75 pb.

"Podwyżka stóp proc. o 75 punktów bazowych to nie jest coś, co FOMC obecnie rozważa. Zakładając, że warunki gospodarcze i finansowe ewoluują w sposób zgodny z naszymi oczekiwaniami, w Komisji panuje szerokie przekonanie, że kolejne podwyżki o 50 pb powinny być brane pod uwagę przez kilka następnych posiedzeń. Decyzje będziemy oczywiście podejmować na kolejnych spotkaniach. Będziemy zwracać baczną uwagę na napływające dane i zmieniające się perspektywy gospodarcze, a także warunki finansowe, a na koniec oczywiście będziemy informować opinię publiczną o tym, jakie będą nasze zamiary w miarę ich ewolucji" - powiedział.

Prezes Fed Jerome Powell powiedział, że inflacja jest zbyt wysoka.

"Inflacja jest o wiele za wysoka i rozumiemy trudności, jakie powoduje. Mamy zarówno potrzebne narzędzia, jak i postanowienie, aby przywrócić stabilność cen. Rynek pracy jest niezwykle napięty” – ocenił Powell.

"Prowadzenie odpowiedniej polityki pieniężnej w tym niepewnym środowisku wymaga uznania, że gospodarka często ewoluuje w nieoczekiwany sposób, inflacja oczywiście zaskoczyła w górę w ciągu ostatniego roku i mogą być w przygotowaniu kolejne niespodzianki. Dlatego będziemy musieli szybko reagować na napływające dane i zmieniające się perspektywy dla gospodarki. Postaramy się uniknąć dodawania niepewności do tego, co już jest niezwykle trudnym i niepewnym czasem" - dodał.

Prezes Powell powiedział, że plan Fedu zakłada przywrócenie stabilności cen przy jednoczesnym utrzymaniu silnego rynku pracy.

"Uważamy, że mamy duże szanse na przywrócenie stabilności cen bez wywołania recesji i bez istotnie wyższego bezrobocia. Widzimy teraz silną gospodarkę, na przykład bardzo silny rynek pracy. Firmy nie mogą znaleźć ludzi do zatrudnienia. Zazwyczaj podczas recesji mamy wysokie bezrobocie. Teraz mamy nadwyżkę popytu na pracowników. Zasadniczo powinno być miejsce na zmniejszenie nadwyżki popytu bez pozbawiania ludzi pracy. Pojawi się problem, że nie mamy precyzyjnych narzędzi, mamy stopy procentowe, bilans i forward guidance. Są to tak zwane tępe narzędzia. Nikt nie myśli, że to będzie łatwe, ale z pewnością jest do tego prawdopodobna ścieżka. Musimy spojrzeć na gospodarkę, która wychodzi z trudności, a z drugiej strony musimy jakoś znaleźć w tym stabilność cen, a to oczywiście będzie wyzwaniem, ponieważ mamy liczne wstrząsy podażowe" - powiedział.

"Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby przywrócić stabilność cen. Zrobimy to tak szybko i skutecznie, jak tylko potrafimy. Uważamy, że mamy duże szanse, aby to zrobić bez znaczącego wzrostu bezrobocia czy gwałtownego spowolnienia gospodarczego. Ale ostatecznie myślimy o perspektywie średnio- i długoterminowej, i wszyscy wyjdą lepiej, jeśli uda nam się wykonać tę pracę, im szybciej, tym lepiej" - dodał.

W ocenie prezesa Fedu, szoki podażowe mogą jednak przełożyć się na wzrost inflacji.

"Wzrost cen ropy naftowej i innych towarów, który był wynikiem rosyjskiej inwazji na Ukrainę, stwarza dodatkową presję na wzrost inflacji. Pogorszenie sytuacji związane z COVID-19 w Chinach prawdopodobnie jeszcze bardziej zaostrzy zakłócenia w łańcuchu dostaw. Inwazja Rosji na Ukrainę powoduje ogromne straty i trudności, a nasze myśli są z mieszkańcami Ukrainy. Naszym zadaniem jest rozważenie implikacji tej sytuacji dla gospodarki USA, które pozostają wysoce niepewne. Oprócz wpływu na inflację, inwazja i związane z nią wydarzenia prawdopodobnie ograniczą działalność gospodarczą za granicą i jeszcze bardziej zakłócą łańcuchy dostaw" - powiedział.

"Zarówno wojna w Ukrainie, jak i sytuacja w Chinach prawdopodobnie zwiększą zasadniczą inflację, a społeczeństwo będzie z tego powodu cierpieć wobec szoków żywnościowych i energetycznych. Będą one obciążać proces zaopatrzenia, uzdrawiania globalnego łańcucha dostaw, co wpłynie również na inflację. W pewnym sensie są to dwa kolejne negatywne wstrząsy, które pojawiły się w ciągu ostatnich 60-90 dni" - dodał.

Według Powella, są już jednak pewne oznaki, że wzrost inflacji staje się bardziej umiarkowany.

"Można zobaczyć obszary, w których popyt przewyższa podaż i w rezultacie ceny rosną na niezrównoważonym poziomie, na poziomie niespójnym z 2-procentową inflacją. Ale ostatecznie przywrócenie równowagi podaży i popytu powoduje 2-proc. inflację, co daje gospodarce podstawę, na której ludzie mogą prowadzić udane życie gospodarcze i nie martwić się inflacją. (...) Zwracamy baczną uwagę na ryzyko, jakie wysoka inflacja stanowi dla naszych celów i jesteśmy mocno zaangażowani w przywracanie stabilności cen. W kontekście szybko zmieniającego się otoczenia gospodarczego nasza polityka monetarna dostosowuje się i nadal będzie się dostosowywać" - powiedział, dodając, że nie widzi oznak wystąpienia spirali cenowo-płacowej.

"Warunki gospodarcze i finansowe ewoluują zasadniczo zgodnie z oczekiwaniami i myślę, że zaczniemy dostrzegać wyrównywanie się inflacji, a niekoniecznie jeszcze jej spadek. Widzieliśmy pewne dowody na to, że być może bazowa inflacja PCE osiąga szczyt lub wypłaszcza się. Chcemy wiedzieć więcej niż tylko częściowe dowody. Chcemy czuć, że robimy tam jakiś postęp" - dodał.

Powell ocenił, że popyt na pracę jest bardzo silny, a podaż pracy pozostaje ograniczona.

"Pracodawcy mają trudności z obsadzaniem wakatów, a płace rosną w najszybszym tempie od wielu lat. Bezrobocie na poziomie 3,6 proc. jest najniższe od prawie 50 lat. (…) Spodziewałbym się jednak, że tworzenie miejsc pracy zwolni, ale w ostatnich miesiącach tworzenie miejsc pracy było na poziomie ponad pół miliona miesięcznie, bardzo, bardzo silne, szczególnie na tym etapie cyklu" - powiedział Powell.

"Z pewnością jest możliwe, że bezrobocie będzie dalej spadać. Spodziewałbym się jednak, że będą to spadki stosunkowo ograniczone ze względu na dodatkową podaż, a także spowolnienie tworzenia miejsc pracy. Konsekwencje dla inflacji - płace mają naprawdę duże znaczenie dla firm, szczególnie w sektorze usług, płace są wysokie, najwyższe od dłuższego czasu. Są dobrym przykładem lub dobrą ilustracją tego, jak napięty jest rynek pracy, że płace są na najwyższym poziomie od dziesięcioleci. Wynika to z braku równowagi między podażą a popytem na rynku pracy. Dzięki naszej polityce, dalszemu uzdrowieniu rynku pracy, wyższym wskaźnikom, na przykład obsadzaniu wakatów i tym podobnym, a także większej liczbie osób powracających, podaż i popyt wrócą do równowagi, a zatem inflacja płac będzie rosła umiarkowanie do nadal wysokiego poziomu podwyżek płac, ale bardziej zgodnego z 2-proc. celem dla inflacji" - dodał.

Przewodniczący FOMC ocenił, że niepewność dla perspektyw gospodarczych jest wysoka.

"Prowadzenie odpowiedniej polityki pieniężnej w tym niepewnym środowisku wymaga uznania, że gospodarka często ewoluuje w nieoczekiwany sposób, inflacja oczywiście zaskoczyła w górę w ciągu ostatniego roku i mogą być w przygotowaniu kolejne niespodzianki. Dlatego będziemy musieli szybko reagować na napływające dane i zmieniające się perspektywy dla gospodarki. Postaramy się uniknąć dodawania niepewności do tego, co już jest niezwykle trudnym i niepewnym czasem” – wskazywał prezes Fedu.

"To bardzo trudne środowisko, gdy próbuje się udzielać prognoz z wyprzedzeniem 60, 90 dni, jest tak wiele rzeczy, które mogą się wydarzyć w gospodarce i na całym świecie. Pozostawiamy sobie czas i miejsce na przeglądanie danych i podejmowanie decyzji" - dodał.

Podczas posiedzenia 4 maja Fed podniósł główną stopę procentową w USA do przedziału 0,75-1,00 proc. Fed ogłosił rozpoczęcie redukcji sumy bilansowej do 47,5 mld USD miesięcznie od 1 czerwca i powtórzył, że dalsze podwyżki stóp proc. uznaje za właściwe. Fed podał, że po 3 miesiącach tempo redukcji sumy bilansowej wzrośnie do 95 mld USD miesięcznie.

Decyzja o stopach procentowych była zgodna z oczekiwaniami rynku i została podjęta jednogłośnie. To największa podwyżka stóp proc. w USA od 2000 r., gdy prezesem Fedu był Alan Greenspan. Na ostatnim posiedzeniu Fed podniósł stopy proc. o 25 pb.

Kolejne posiedzenie Rezerwy zaplanowano na 14-15 czerwca. Po posiedzeniu zostaną zaprezentowane najnowsze kwartalne projekcje makroekonomiczne.

Kurs dolara osłabia się wobec koszyka walut po decyzji Fed o 0,84 proc. do 102,59 pkt., a rentowność 10-letnich Treasuries spada o 5 pb do 2,92 proc.