© 2008 INFOR PL S.A. INFOR PL S.A. Forsal.pl - najnowsze wiadomości 2010-03-13T18:14:31+01:00 INFOR BIZNES PL S.A. http://forsal.pl/atom/najnowsze Holenderski TNT zarobił w 2009 roku 648 mln euro http://forsal.pl/artykuly/405711,holenderski_tnt_zarobil_w_2009_roku_648_mln_euro.html 2010-03-13T11:13:14Z <p>Firma zamierza nadal konsekwentnie realizować przyjęty w ubiegłym roku plan optymalizacji kosztów. Dzięki tej strategii w 2009 r. firma ograniczyła koszty o 527 mln euro. Podjęte działania pozwalają wyjść spółce obronną ręką ze <a href="http://forsal.pl/artykuly/371453,zaloga_doby_kryzysu_ranking_ministrow_finansow_ft.html">światowej zapaści gospodarczej</a>. Przychody grupy TNT wyniosły 10,4 mld euro, a zysk operacyjny 648 mln euro. Pierwsze oznaki poprawy koniunktury firma dostrzegła już w III kwartale 2009 r. Nastąpiła wówczas poprawa wyników w dziale zajmującym się <a href="http://forsal.pl/artykuly/366335,co_zrobic_z_tradycyjna_poczta.html">przewozem paczek</a>.</p><p>- Wyniki operacyjne były stosunkowo dobre. Po raz pierwszy od II kwartału 2008 r. odnotowaliśmy wyższy zysk operacyjny w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku. Warto jednak zauważyć, że wciąż mieliśmy do czynienia z niższym poziomem aktywności gospodarczej niż w 2006 r. TNT dostrzegło pozytywny rozwój w obszarze produktów systemowych, głównie paczek oraz solidne wyniki działu pocztowego w <a href="http://forsal.pl/artykuly/370910,holandia_rewolucjonizuje_opodatkowanie_aut.html">Holandii</a>. W ciągu całego 2009 r. podejmowaliśmy działania na rzecz redukcji kosztów i poprawy przepływów finansowych. Sprawiło to, że z dotkliwej zapaści gospodarczej wychodzimy wzmocnieni pod względem finansowym i operacyjnym – mówi<strong> Peter Bakker</strong>, dyrektor zarządzający TNT. </p><p>TNT dostrzega pewne oznaki wzrostu ekonomicznego, jednakże zachowuje wobec nich ostrożność i będzie kontynuować politykę kontroli kosztów i koncentracji na przepływach finansowych. Spółka liczy, że wyniki, jakie osiągnie w 2010 r. pod względem liczby przewiezionych przesyłek i odnotowanych zysków będą lepsze, niż w 2009 r. </p><p>W dziale Express spodziewany jest jednocyfrowy wzrost liczby przesyłek oraz przyrost ich wagi. Największy wzrost spodziewany jest w ruchu międzynarodowym paczek, zwłaszcza transporcie drogowym w klasie Economy Express. - W IV kwartale 2009 r. i pierwszych tygodniach 2010 r. TNT podjęło konkretne kroki w ramach realizowanej strategii i wizji rozwoju firmy do 2015 r. Wycofaliśmy się z niektórych działań w ramach <strong>Europejskich Sieci Pocztowych</strong> przy jednoczesnym silnym wejściu we współpracę na rynku niemieckim. Zgodnie z deklaracją rozwijamy 5 strategicznych obszarów, koncentrujących się na paczkach, frachtach, <a href="http://forsal.pl/artykuly/393156,rynki_wschodzace_wystawione_na_probe.html">rynkach wschodzących</a>, specjalistycznych rozwiązaniach w zakresie doręczeń oraz rozwoju poczty holenderskiej – dodaje Peter Bakker.</p><p>TNT zapewnia szeroką ofertę usług pocztowych i&#160;kurierskich na&nbsp;całym świecie. Firma stworzyła sieć efektywnych <strong>połączeń transportowych </strong>w&nbsp;Europie i Azji i&nbsp;konsekwentnie rozszerza zasięg prowadzonych operacji. Świadczy usługi w ponad 200 państwach (w tym w Polsce) i zatrudnia ok. 160 tys. pracowników. Akcje TNT są&nbsp;notowane na&nbsp;giełdzie w&nbsp;Amsterdamie. Cena akcji oscyluje aktualnie wokół 20 euro.</p> Władze Islandii, Grecji czy Węgier wybierają drastyczne oszczędności zamiast konfliktu z wierzycielami http://forsal.pl/artykuly/405718,wladze_islandii_grecji_czy_wegier_wybieraja_drastyczne_oszczednosci_zamiast_konfliktu_z_wierzycielami.html 2010-03-13T11:08:22Z <p class="tresc">Jak na kraj, który od lat chwalił się protestancką etyką i skandynawską uczciwością, wynik był porażający. W przeprowadzonym w minioną sobotę referendum zaledwie półtora procent Islandczyków poparło rządowy plan zwrócenia Wielkiej Brytanii i Holandii 3,9 mld euro, jakie obywatele tych krajów stracili z powodu <a href="http://forsal.pl/artykuly/384548,afera_icesave_nie_zaszkodzi_akcesji_islandii_do_ue.html">bankructwa islandzkiego banku internetowego Icesave</a>. – Warunki, jakie próbuje nam się narzucić, są horrendalne. To tak, jakbyś stłukł komuś aparat fotograficzny, a on domagałby się od ciebie czterokrotności jego ceny i to pod zastaw domu – mówił August Kalsson, rehabilitant z Rejkjawiku dziennikarzowi Financial Times po wyjściu z punktu wyborczego. Dookoła wszyscy kiwali z aprobatą głową.</p><p class="tresc"><a href="http://forsal.pl/artykuly/389938,islandia_nie_zamierza_oddac_pieniedzy_brytyjczykom_i_holendrom.html">Zgodnie z porozumieniem zawartym z Brytyjczykami i Holendrami każda islandzka rodzina miałaby zapłacić równowartość 48 tys. euro (ok. 200 tys. zł).</a> I to za grzechy, które popełnił nierozważny zarząd prywatnego banku.</p><p class="tresc">Ale jeszcze bardziej szokująca od wyniku referendum była reakcja rządu. W jednej z najzamożniejszych zachodnich demokracji władze całkowicie zignorowały opinię obywateli. Uznały, że mając do wyboru wojnę z międzynarodowymi rynkami finansowymi albo otwarty konflikt ze społeczeństwem, wolą uniknąć tego pierwszego. – Rzecz jasna w pełni wywiążemy się ze zobowiązań wobec Brytyjczyków i Holendrów – powiedział jeszcze w sobotę <strong>Steingrimur Sigfusson</strong>, minister finansów. Jednak polityczna cena takiego ruchu będzie katastrofalna. Z pewnością w najbliższych wyborach obecna ekipa zostanie wysłana na polityczną emeryturę, a jej członkowie, od premiera po jego najskromniejszego doradcę, przez długie lata będą musieli szukać sobie nowego zajęcia.</p><p class="tresc">Konsekwencje pójścia za głosem wyborców byłyby jednak o wiele poważniejsze. Dla władz Grecji, Węgier, Łotwy, Islandii czy Abu Zabi, które w ostatnim roku musiały przejść <strong>bolesną kurację oszczędnościową</strong>, wniosek jest jeden: trzeba spłacać swoje długi, nawet kosztem zmierzenia się z buntem własnych obywateli. – To jak z wpisaniem do rejestru przestępców: gdy dane państwo przestaje płacić, samo skazuje się na na banicję – tłumaczy <strong>Ryszard Petru</strong>, główny ekonomista BRE Banku. – <a href="http://forsal.pl/artykuly/368501,banki_chca_byc_samodzielne.html">Banki komercyjne</a>, fundusze inwestycyjne, MFW, inne państwa: nikt nie chce mu więcej czegokolwiek pożyczyć. A w dzisiejszym świecie globalnej gospodarki skutek jest taki sam, jak odcięcie ciężko chorego pacjenta od kroplówki – dodaje.</p><p class="tresc">Dla Islandii ryzyko takiego scenariusza wcale nie jest teoretyczne. <a href="http://forsal.pl/artykuly/400576,islandia_pierwszy_bankrut_w_europie_puka_do_bram_unii.html">W opublikowanym w tym tygodniu przez londyńską agencję CMA zestawie krajów, którym najbardziej grozi bankructwo, Islandia znalazła się na mało zaszczytnej, ósmej pozycji</a>: po Argentynie, Wenezueli, Ukrainie, Pakistanie, Dubaju, Iraku i Łotwie (CMA nie uwzględnia najmniej stabilnych krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, którym w ogóle już nikt nie chce pożyczać). – Oceniamy, że ryzyko bankructwa Islandii w nadchodzących pięciu latach wynosi 25,23 proc. – mówi ekspert CMA, który nie podaje nazwiska, nie zezwala na to kodeks firmy.</p><p class="tresc">Już teraz międzynarodowi inwestorzy domagają się ogromnej premii za ryzyko <strong>zakupu islandzkich obligacji</strong>. W zamian za nabycie 10-letnich papierów o wartości 10 mln euro chcą rocznej polisy wartej prawie pół miliona euro. – W miarę jak ryzyko niewypłacalności rośnie, żądana premia też szybuje do góry. Aż dochodzimy do punktu, w którym nikt już nie chce kupić obligacji, czyli nie chce pożyczać. To jest bankructwo – mówi <strong>Cinzia Alcidi</strong>, ekspertka brukselskiego Centrum Europejskich Studiów Politycznych (CEPS).</p><h2><strong>Oszukać można tylko raz</strong></h2><p class="tresc">Przykład Argentyny pokazuje, co może stać się z Islandią, jeśli jej władze uwzględniłyby wynik referendum. Pod koniec lat 90. kraj starał się za wszelką cenę nie dopuścić do ogłoszenia niewypłacalności. Prezydent Fernando de la Rua trzykrotnie podpisywał umowy z <strong>Międzynarodowym Funduszem Walutowym</strong>, aby tylko zyskać na czasie i poszukiwać kolejnych źródeł finansowania. Późną jesienią 2001 roku okazało się jednak, że kasy państwa są puste. Obraz unoszącego się nad prezydencką rezydencją helikoptera pozostał najbardziej wymownym symbolem upadku argentyńskiego państwa, niegdyś jednego z najzamożniejszych na świecie.</p><p class="tresc"><a href="http://forsal.pl/artykuly/402565,argentyna_wykorzystala_6_5_mld_dol_z_rezerw_panstwa_by_splacic_dlug_publiczny.html">Ale Argentyna do dziś nie odzyskała utraconej wiarygodności</a>. Następca de la Rua, <strong>Nestor Kirchner</strong>, próbował różnych sztuczek. Zniósł co prawda limit wypłat z kont bankowych, ale jednocześnie uwolnił kurs peso do dolara. Wraz z załamaniem wartości narodowej waluty miliony Argentyńczyków straciły oszczędności życia. Aby ominąć bolesną kurację oszczędnościową MFW, prezydent zwrócił się o pomoc do <strong>Hugo Chaveza</strong>, populistycznego przywódcy Wenezueli. Ten nie odmówił, ale tylko do czasu, gdy cena wenezuelskiej ropy była na tyle wysoka, że sam miał pełne zasoby gotówki. W końcu, nie mając już od kogo pożyczyć pieniędzy dla podtrzymania podstawowych funkcji państwa, Kirchner ogłosił wierzycielom, że jednak Argentyna spłaci swoje zobowiązania, tyle, że po 25 centów za każdy pożyczony dolar. To był ostatni gwóźdź do trumny, w której pochowano dobrą reputację kraju. Wierzyciele odrzucili propozycję. – Od 2001 roku nikt nie chce pożyczać Argentynie – mówi <strong>Anna Szterenfeld</strong>, specjalistka ds. Ameryki Łacińskiej w Economist Intelligence Unit w Nowym Jorku. – Nic dziwnego: dziewięć lat temu kraj odmówił spłaty 100 mld dol. długu. To było największe bankructwo w historii. Początkowo dzięki wysokim cenom eksportowanego mięsa i ziarna Argentyna szybko się rozwijała. Ale teraz, kiedy uderzył kryzys i ceny żywności spadły, znów potrzebuje kredytów.<a href="http://forsal.pl/artykuly/91439,islandia_wegry_argentyna_pakistan_kto_nastepny.html"> Ryzyko bankructwa w 2010 roku oceniamy na 14 proc., bo rząd będzie starał się przejąć na swoje potrzeby rezerwy banku centralnego i funduszy emerytalnych</a>. Ale w 2011 roku problem stanie się już bardzo poważny – dodaje.</p><p class="tresc">– Bardzo wysoką cenę polityczną za bankructwo w 1998 roku zapłaciła Rosja – zwraca uwagę <strong>Paul Cornish,</strong> ekspert londyńskiego Chatham House. – Owszem, dzięki ogromnym zasobom surowców i mocarstwowemu znaczeniu w ciągu 10 lat Moskwa odbudowała swoją pozycję na rynkach finansowych. Ale dewaluacja rubla w 1998 roku, wstrzymanie wypłaty emerytur i utrata przez miliony obywateli oszczędności, ostatecznie skompromitowały w oczach Rosjan demokratyczny eksperyment Borysa Jelcyna, otwierając drogę do autorytarnych rządów Władimira Putina. Dziś nic nie wskazuje na to, aby Rosja mogła się z tego otrząsnąć – dodaje.</p><p class="tresc">Widmo dyktatury czy nawet <a href="http://forsal.pl/artykuly/384065,afera_icesave_kladzie_sie_cieniem_na_akcesje_islandii_do_ue.html">destabilizacja polityczna w Islandii nie wydaje się realną groźbą</a>. Ale już znacznie łatwiej można sobie wyobrazić taki scenariusz na Łotwie. To kraj, którego blisko połowę mieszkańców stanowią Rosjanie i gdzie Moskwa ma potężne interesy gospodarcze. Świadomy tych słabości łotewski rząd postanowił zrobić wszystko, aby uniknąć niewypłacalności i utrzymać stabilny kurs łata do euro. Aby tylko spełnić warunki, które pozwolą na uzyskanie funduszy MFW, władze drastycznie obniżyły pensje urzędników, podwyższyły podatki, a nawet ograniczyły emerytury (tę ostatnią decyzję cofnięto, gdy trybunał konstytucyjny orzekł, że nie jest zgodna z prawem). Łotysze, którzy przez lata kupowali dzięki tanim kredytom mieszkania, samochody i inne <a href="http://forsal.pl/artykuly/392910,tiffany_richemont_i_burberry_informuja_o_wzroscie_sprzedazy_dobr_luksusowych.html">dobra luksusowe</a>, nagle znaleźli się bez grosza. Spadek konsumpcji pociągnął za sobą bezprecedensowe w Unii Europejskiej załamanie dochodu narodowego o blisko 1/5. – Taki spadek notuje się tylko w czasie wojny, naturalnego kataklizmu. W pościgu za zachodnim poziomem życia Łotwa cofnęła się o wiele lat – mówi Cinzia Alcidi z brukselskiego instytutu CEPS.</p><h2><strong>Bankructwo dobija demokrację</strong></h2><p class="tresc">Ryszard Petru nie ma jednak wątpliwości, że i taką cenę warto zapłacić, byle uniknąć bankructwa. Jego zdaniem <a href="http://forsal.pl/artykuly/401929,panstwowe_bankructwa_to_niekonczaca_sie_opowiesc.html">w dzisiejszym, globalnym świecie skutki ogłoszenia niewypłacalności byłyby jeszcze poważniejsze, niż było to 10 lat temu.</a> Zatrzymanie inwestycji, technologii, kredytów obsługujących handel zagraniczny – z trudem państwo może w dzisiejszym świecie przetrwać takie działania. Przed takim właśnie ryzykiem stanęła Ukraina. Londyńscy eksperci uważają, że w nadchodzących pięciu latach szanse, że nasz wschodni sąsiad stanie się niewypłacalny, przekraczają 40 proc.</p><p class="tresc">Gdy w zeszłym roku załamała się ukraińska gospodarka, rząd finansował spłatę swoich bieżących należnością, zaciągając kredyty na coraz gorszych warunkach. Schemat przypominał klasyczną piramidę finansową, tylko że stworzoną przez państwo, a nie nieuczciwych inwestorów – tłumaczy Leila Butt, ekspertka ds. Europy Wschodniej w Economist Intelligence Unit. – Dodatkowo władze musiały przejąć długi niewypłacalnych, państwowych monopolistów jak Naftohaz czy państwowe linie kolejowe. W konsekwencji Ukraina musi w ciągu kilku miesięcy znaleźć 41 mld dol. dodatkowych funduszy – dodaje.</p><p class="tresc">Nie będzie łatwo, bo zagraniczni inwestorzy nie chcą ryzykować, dopóki Kijów nie podpisze umowy o refinansowaniu długu z MFW. A ten stawia twarde warunki. Domaga się m.in. urealnienia (czyli drastycznego podwyższenia) cen gazu dla odbiorców indywidualnych i zakładów przemysłowych, a także cofnięcia przez rząd hojnych podwyżek pensji i emerytur przyznanych przez premier <a href="http://forsal.pl/artykuly/325238,tymoszenko_szuka_w_ue_pieniedzy_na_gaz.html">Julię Tymoszenko</a> w ramach przedwyborczych obietnic. – Ukraina ryzykuje bardzo wiele – ostrzega Leila Butt. – Jeśli skończą się zagraniczne kredyty, kurs hrywny wobec dolara się załamie. A to będzie oznaczało niewypłacalność wielu ukraińskich rodzin i bankructwo tysięcy zakładów, które nie będą w stanie spłacić ogromnych kredytów zaciągniętych w dolarach i euro – dodaje.</p><p class="tresc">Masowe <a href="http://forsal.pl/tagi/bezrobocie">bezrobocie</a>, a może nawet chaos to jednak nie wszystko. Ukraina ryzykuje także trwałym uzależnieniem od Rosji. Moskwa, która zgromadziła w latach naftowego boomu poważne rezerwy walutowe, mogłaby bowiem okazać się jedynym ratunkiem dla Ukrainy, gdyby ta stanęła w obliczu bankructwa. Tyle że Kreml chciałby w zamian za pomoc uzyskać poważne koncesje polityczne, w tym zgodę na stałe stacjonowanie floty czarnomorskiej w Sewastopolu, przystąpienie Ukrainy do unii celnej utworzonej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan, przejęcie kontroli nad systemem przesyłu gazu, a być może nawet wprowadzenie rosyjskiego jako drugiego oficjalnego języka kraju.</p><p class="tresc">Zapowiedź nowych relacji na linii Moskwa – Kijów jest już zresztą wyczuwalna. Podczas wizyty w tym tygodniu w Moskwie nowego prezydenta <a href="http://forsal.pl/artykuly/405673,zagraniczne_banki_ulatwialy_ucieczke_kapitalu_z_rosji.html">Władimir Putin</a> zwrócił się protekcjonalnie do ukraińskiego gościa: „przesyłajcie do nas swoją słoninę (sało), ale nie niestabilność polityczną”. Wiktor Janukowycz obiecał, że wypełni zadanie.</p><h2><strong>Sąsiedzi też są pogrążeni</strong></h2><p class="tresc">– Doprowadzenie do zależności słabszego kraju przez potężniejszego sąsiada w zamian za ratunek przed bankructwem już się zdarzało – ostrzega <strong>Christopher Granville</strong>, dziennikarz Wall Street Journal. – Tak w zeszłym roku uczyniło Abu Zabi, rzucając koło ratunkowe Dubajowi, a w 1994 roku Stany Zjednoczone, ratując Meksyk przed niewypłacalnością – dodaje.</p><p class="tresc">Na pomoc, przede wszystkim USA, może liczyć również Pakistan. Co prawda chaotyczne rządy i zapaść gospodarcza w tym kraju powinny od dawna odstręczyć wszelkich inwestorów, tak jednak nie jest. MFW wciąż finansuje władze w Islamabadzie, bo ryzyko, że przyciśnięta brakiem funduszy armia się zbuntuje, jest zbyt duże. Zachodu nie stać na utratę kontroli nad tamtejszymi głowicami nuklearnymi.</p><p class="tresc">Ogromne starania, aby uniknąć bankructwa, podjął także premier Grecji. Mimo masowych strajków podwyższył podatek VAT, zamroził pensje urzędników, nauczycieli i lekarzy, wydłużył wiek emerytalny, podjął krucjatę przeciw szarej strefie. <a href="http://forsal.pl/artykuly/397094,ke_sytuacja_finansowa_grecji_niesie_ryzyko_dla_innych_krajow.html">Georgios Papandreu wie też, że spłata kolosalnego długu 300 mld euro jest nie tylko problem Grecji</a>. Jeśli Ateny zbankrutują, na co zdaniem CMA są w nadchodzących pięciu latach 20-procentowe szanse, ucierpi na tym cała strefa euro.</p><p class="tresc">Widząc, że do pomocy słabszym krajom Eurolandu wcale się nie kwapią Niemcy i Francja, inwestorzy zaczną spekulować na rzecz upadku kolejnych, słabych ogniw unii walutowej: Portugalii i Hiszpanii. <a href="http://forsal.pl/artykuly/404296,berlin_lansuje_pomysl_budowy_europejskiej_wersji_mfw.html">Powstał pomysł powołania Europejskiego Funduszu Walutowego, zasilanego przez kary tych państw UE, które nie prowadzą wystarczająco ostrożnej polityki budżetowej</a>. Gdyby proponowane przez Paryż i Berlin reguły funkcjonowały już dziś, to za sam 2009 rok Włochy musiałyby zapłacić 8 mld euro, Francja – 4 mld, a Niemcy – 3 mld euro. Kwoty te, szczególnie w okresie kryzysowego zaciskania pasa, wydają się horrendalne. Ale scenariusz w razie bankructwa Grecji jest jeszcze gorszy.</p><p class="ramka-tyt"><strong>Norwegia to najbardziej wiarygodne państwo świata</strong></p><p class="ramka-txt">Nie ma kraju wolnego od ryzyka bankructwa. Ale dla niektórych jest ono wyjątkowo niskie. Zdaniem inwestorów najbezpieczniejszym państwem świata pozostaje Norwegia. Ten niewielki (5 milionów mieszkańców) kraj nie tylko ma ogromne zasoby gazu i ropy, ale także bardzo stabilny system polityczny. Dlatego przy zakupie 10-letnich, norweskich obligacji o wartości 10 mln euro, inwestorzy żądają tylko bardzo niewielkiej premii za ryzyko niewypłacalności: 15 tys. euro rocznie. W przypadku Polski premia będzie już osiem razy wyższa (109 tys. euro). Londyńska agencja ratingowa CMA uważa, że istnieje 7,7 proc. szans, że nasz kraj w nadchodzących pięciu latach zbankrutuje. To jednak wciąż bardzo dobry wynik. Podobnie analitycy oceniają bowiem ryzyko bankructwa Hiszpanii, a niewiele lepiej Włoch (7,6 proc.) i Wielkiej Brytanii (6,6 proc.). Co prawda deficyt budżetowy i dług Zjednoczonego Królestwa jest o wiele większy niż w naszym kraju, jednak Londyn od pokoleń nie zawiódł inwestorów. Polska przez 20 lat od upadku komunizmu nie zdołała jeszcze zbudować sobie tak dobrej opinii. Niektórzy inwestorzy, szczególnie w Japonii, wciąż jeszcze mają w pamięci, że nasz kraj w 1980 roku ogłosił niewypłacalność.</p><p class="ramka-txt"><a href="http://www.dziennik.pl"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/50000/50351.jpg" /></a></p> Przedsiębiorcy mogą starać się o unijne dofinansowanie na ochronę własności intelektualnej i przemysłowej http://forsal.pl/artykuly/405097,przedsiebiorcy_moga_starac_sie_o_unijne_dofinansowanie_na_ochrone_wlasnosci_intelektualnej_i_przemyslowej.html 2010-03-13T11:05:40Z <p class="tresc">W gospodarce opartej na wiedzy <strong>własność intelektualna</strong> i przemysłowa jest jedną z najistotniejszych kwestii w podejmowaniu decyzji gospodarczych. Nowe produkty, wzory, znaki oraz projekty twórcze pojawiają się nieustannie. <a href="http://forsal.pl/artykuly/348734,polska_firma_traci_srednio_4_mln_zl_rocznie_na_kradziezy_wlasnosci_intelektualnej.html">Korzystanie w pełni z systemu ochrony własności przemysłowej i intelektualnej ułatwia firmom czerpanie korzyści z ich zdolności innowacyjnej</a>. Niestety, ochrona wynalazków czy znaków towarowych jest piętą achillesową polskich przedsiębiorstw, a szczególnie małych i średnich firm.</p><p class="tresc">Pod względem stosowania instrumentów ochrony własności przemysłowej Polska osiąga podobne rezultaty jak Białoruś, Indie czy małe państwa UE. Od dużych krajów europejskich dzieli nas przepaść. Jeszcze gorzej jest w porównaniu do takich potęg jak USA czy Japonia.</p><h2><strong>Wymierne straty</strong></h2><p class="tresc">Z szacunków firmy doradczej KPMG wynika, że <a href="http://forsal.pl/artykuly/395745,fijalkowski_znane_znaki_towarowe_sa_na_uslugach_konkurentow.html">brak należytej ochrony znaków towarowych, wzorów przemysłowych czy patentów przekłada się na straty finansowe</a>. W przypadku przedsiębiorstwa średniej wielkości rocznie wynoszą one średnio 4 mln zł. W przypadku dużych firm często przekraczają 1 proc. rocznych przychodów. Gdy porównamy to ze<strong> skalą piractwa intelektualnego </strong>(ponad 65 proc. polskich firm ocenia, że ma z tym problemy), to straty w skali całej gospodarki idą w setki milionów złotych. Najbardziej narażony jest sektor produkujący dobra konsumpcyjne.</p><p class="tresc">Tymczasem objęcie ochroną wdrożonych już pomysłów zwiększa opłacalność inwestycji w <strong>działalność badawczo-rozwojową </strong>i przyczynia się do upowszechniania nowych rozwiązań z korzyścią dla ich wynalazców. Bez problemów można na takie przedsięwzięcie zdobyć unijną dotację.</p><h2><strong>Miliony do wzięcia</strong></h2><p class="tresc">Od 1 lutego przedsiębiorcy mogą się ubiegać o <a href="http://forsal.pl/artykuly/350957,przedsiebiorcy_sa_coraz_bardziej_narazeni_na_cybersquatting.html">dofinansowanie na pokrycie kosztów związanych z uzyskaniem ochrony własności przemysłowej</a>. Do zagospodarowania w ramach Działania 5.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka jest ponad 35 mln zł. Wnioski można składać do końca roku lub do wyczerpania budżetu na 2010 rok.</p><p class="tresc">Działanie 5.4 skierowane jest do mikro-, <a href="http://forsal.pl/artykuly/387969,banki_rozpoczely_ostra_walke_o_male_i_srednie_firmy.html">małych i średnich przedsiębiorstw</a>. Największą jego zaletą jest pewność otrzymania pieniędzy. Zainteresowanie dotacjami na ochronę własności przemysłowej jest niskie, co sprawia, że firmy, które zdecydują się na złożenie wniosku, mają ogromne szanse na uzyskanie pieniędzy. Działanie 5.4 składa się z dwóch poddziałań, skierowanych do odrębnych grup: przedsiębiorców (5.4.1) i instytucji popularyzujących wiedzę w tej dziedzinie (5.4.2).</p><p class="tresc">Nas interesuje to pierwsze, bo pozwala dostać wsparcie na uzyskanie i realizację ochrony własności intelektualnej. <strong>Dofinansowanie może pokryć koszty związane z przygotowaniem zgłoszenia wynalazku</strong>, wzoru użytkowego lub przemysłowego, koszty opłat urzędowych za to zgłoszenie, reprezentacji pełnomocnika przed odpowiednim organem własności przemysłowej czy postępowania w zakresie unieważnienia lub stwierdzenia wygaśnięcia patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy albo prawa z rejestracji.</p><h2><strong>Ile można dostać</strong></h2><p class="tresc">W przypadku wsparcia na uzyskanie ochrony prawa własności przemysłowej dofinansowanie może wynosić od 2 do 400 tys. zł. Wymagany jest wkład własny. Jego wysokość zależy od wielkości przedsiębiorstwa i nie może przekraczać określonego proc. wydatków kwalifikujących się do objęcia dofinansowaniem:</p><p class="tresc">● 70 proc. w przypadku mikroprzedsiębiorstwa lub małego przedsiębiorcy, jeżeli wynalazek, wzór użytkowy lub przemysłowy powstał w wyniku badań przemysłowych,</p><p class="tresc">● 60 proc. w przypadku średniego przedsiębiorstwa, jeżeli wynalazek, wzór użytkowy lub przemysłowy powstał w wyniku prowadzonych badań przemysłowych;</p><p class="tresc">● 45 proc. w przypadku mikroprzedsiębiorstwa lub małej firmy, jeżeli wynalazek, wzór użytkowy lub wzór przemysłowy powstał w wyniku prac rozwojowych;</p><p class="tresc">● 35 proc. w przypadku średniego przedsiębiorstwa, jeżeli wynalazek, wzór użytkowy lub przemysłowy powstał w wyniku prac rozwojowych.</p><p class="tresc">W przypadku dofinansowania na realizację ochrony własności przemysłowej dotacja może wynosić również od 2 do 400 tys. zł, a jej wielkość nie może przekraczać:</p><p class="tresc">● w przypadku mikroprzedsiębiorstwa lub małego przedsiębiorcy – 45 proc. wydatków kwalifikujących się do objęcia wsparciem;</p><p class="tresc">● w przypadku średniego przedsiębiorstwa – 35 proc. wydatków kwalifikujących się do objęcia wsparciem.</p><p class="ramka-tyt"><strong>Formy ochrony własności przemysłowej i intelektualnej</strong></p><p class="ramka-txt"><strong>Patent. Prawo wyłączne udzielane na wynalazek w Polsce przez Urząd Patentowy, w UE przez Europejski Urząd Patentowy. Daje prawo wyłącznego korzystania z wynalazku na określonym terytorium przez 20 lat od zgłoszenia.</strong></p><p class="ramka-txt">Patent Europejski. Europejska Konwencja Patentowa umożliwia uzyskanie ochrony patentowej w 38 krajach europejskich. Ubiegający się o patent europejski decyduje, w których krajach będzie obowiązywała ochrona patentowa.</p><p class="ramka-txt">Wzór użytkowy. Nowe i użyteczne rozwiązanie o charakterze technicznym, dotyczące kształtu, budowy lub zestawienia przedmiotu o trwałej postaci. Wzór użytkowy chroniony jest prawem przez 10 lat od daty zgłoszenia wzoru.</p><p class="ramka-txt">Wzór przemysłowy. Nowa i oryginalna, nadająca się do wielokrotnego odtwarzania postać wytworu, przejawiająca się w szczególności w jego kształcie, właściwościach powierzchni, barwie, rysunku lub ornamencie. Wzór przemysłowy chroniony jest prawem, które udzielane jest na okres 5 lat od daty zgłoszenia z możliwością przedłużania o kolejne pięcioletnie okresy, łącznie do 25 lat.</p><p class="ramka-txt">Znak towarowy. Każde oznaczenie przedstawione w sposób graficzny lub takie, które da się w sposób graficzny wyrazić, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów jednego przedsiębiorstwa od tego samego rodzaju towarów innych firm. Może nim być wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, także sygnał dźwiękowy. Czas trwania ochrony wynosi 10 lat od zgłoszenia znaku i może być przedłużany na kolejne okresy dziesięcioletnie.</p><p class="pasek-win"><strong>OPINIA</strong></p><p class="opinia-funkcja"><strong>Mieczysław Bąk</strong></p><p class="opinia-funkcja">zastępca sekr. generalnego Krajowej Izby Gospodarczej</p><p class="tresc">Polscy przedsiębiorcy często nie dostrzegają zagrożeń wynikających z braku ochrony i nie znają <a href="http://forsal.pl/artykuly/261349,ochrona_znakow_towarowych_w_ue_bedzie_tansza.html">korzyści płynących z ochrony znaków towarowych</a>, wzorów przemysłowych czy uzyskanych patentów. Z doświadczeń KIG wynika, że najłatwiej jest przekonać przedsiębiorców do stosowania promowanych rozwiązań poprzez pokazywanie korzyści. Bardzo ważne są sprawdzone wzory, głównie doświadczenia innych firm, które odniosły sukces i które można porównać do typowych sytuacji w polskich warunkach. KIG realizuje projekt „Strategie zarządzania międzynarodowego oparte na własności intelektualnej. Promocja korzyści z ochrony własności intelektualnej w polskich przedsiębiorstwach” współfinansowany z <strong>Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego</strong> w ramach PO IG, Działanie 5.4. Jego istotnym elementem są studia przypadków firm, których strategia wzrostu oparta była na innowacji, połączonej z uzyskaniem praw wyłącznych do własności intelektualnej. Spotkania prowadzone przez nas wykazują, że tylko nieliczne firmy mają strategie, uwzględniające wykorzystanie własności intelektualnej.</p><p class="tresc">Moim zdaniem opracowane przez nas wytyczne dla firm w zakresie włączania ochrony własności przemysłowej do strategii rozwojowych na rynkach międzynarodowych, zawierające omówienie zagrożeń wynikających z braku ochrony oraz wskazanie tych elementów, których ochrona generuje największe przyrosty wartości dodanej, pozwolą na przedstawienie firmom gotowych rozwiązań, pozwalających na budowanie strategii opartych na ochronie własności przemysłowej.</p> Rynek nieruchomości komercyjnych: po kryzysowej zapaści czas na ożywienie http://forsal.pl/artykuly/405710,rynek_nieruchomosci_komercyjnych_po_kryzysowej_zapasci_czas_na_ozywienie.html 2010-03-13T11:01:59Z <p>- Biorąc pod uwagę wolumen inwestycji, w styczniu i lutym 2010 r. zawarto niemal tyle samo transakcji ile w całym 2009 r. Jeśli ten trend utrzyma się w całym 2010 r., to łączna wartość transakcji może być niemal 3-krotnie wyższa niż w kryzysowym 2009 r. i wynieść&#160;ponad 2 mld euro – informuje<strong> Aleksander Loster</strong>, konsultant z firmy Cushman &amp; Wakefield. - Największe zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych budzą najlepsze pod względem lokalizacji i standardu <a href="http://forsal.pl/artykuly/370945,nieruchomosci_komercyjne_nowe_klopoty_w_usa.html">nieruchomości, głównie biurowe i handlowe, uznawane za bezpieczne lokaty kapitału</a> – dodaje Loster.</p><h2>Powierzchnie biurowe – spadły ceny, więc rządzą najemcy</h2><p>W 2009 r. o prawie 50 proc. spadł popyt brutto (w stosunku do 2008 r.) na powierzchnie biurowe. Zmalała zarówno liczba zawieranych transakcji, jak i średnia wielkość wynajmowanej powierzchni (szczególnie w segmencie powyżej 3 tys. mkw.). Znacząco zwiększył się udział umów renegocjowanych (z ok. 10 proc. w 2008 r. do ok. 22 proc. w 2009 r.). Wskaźnik pustostanów wzrósł, a czynsze spadły, niekiedy nawet o 25 proc.</p><p>Znacząco niższy popyt oraz trudności w uzyskaniu finansowania nowych projektów sprawiły, że <a href="http://forsal.pl/artykuly/403904,rosnie_swiatowy_rynek_nieruchomosci_komercyjnych_w_2010_r_inwestycje_siegna_478_mld_dolarow.html">wiele planowanych inwestycji zostało wstrzymanych do czasu poprawy koniunktury</a>. - Beneficjentami tej sytuacji będą przede wszystkim najemcy wielkometrażowi, którzy mogą liczyć na znaczące obniżki czynszów i bardzo korzystne pakiety zachęt dodatkowych. Ich decyzja o podpisaniu umowy najmu może stanowić warunek sine qua non rozpoczęcia realizacji inwestycji. Obecny rok, ze względu na korzystne prognozy makroekonomiczne, powinien przynieść lekki wzrost popytu, natomiast <a href="http://forsal.pl/artykuly/355539,rynek_nieruchomosci_komercyjnych_ma_sie_coraz_lepiej.html">większe ożywienie na rynku biurowym spodziewane jest dopiero w 2011 r.</a> - przyznaje <strong>Katarzyna Opalska</strong>, analityk działu doradztwa Cushman &amp; Wakefield.</p><h2>Rynek magazynów – blisko 1 mln mkw. wolnej powierzchni</h2><p><a href="http://forsal.pl/artykuly/394297,rynek_magazynow_w_polsce_wyhamowal_w_2009_r.html">Zasoby nowoczesnych magazynów w Polsce wynosiły na koniec 2009 r. ponad 6 mln mkw.</a> Zgodnie z przewidywaniami przyrost podaży wyhamował. Na rynek weszło ok. 857 tys. mkw. nowej powierzchni. Na koniec 2009 r. w Polsce był blisko 1 mln mkw. wolnej powierzchni, najwięcej w Warszawie i na Górnym Śląsku. Popyt w 2009 r. zmniejszył się dwukrotnie w stosunku do roku 2008 i wyniósł 765 tys. mkw. </p><p><strong>Tomasz Mika</strong>, z działu powierzchni magazynowych Cushman &amp; Wakefield uważa, że „w 2010 r. liczba transakcji nieznacznie wzrośnie, ale daleko jej będzie do poziomu z lat 2007-2008. Większość nowo powstających magazynów to obiekty budowane na zamówienie i dostosowane do wymagań klienta (pre-lease, built-to-suit), ale pojawią się również inwestycje spekulacyjne. Niski poziom czynszów będzie się utrzymywał w lokalizacjach o wysokim wskaźniku pustostanów. W pozostałych lokalizacjach ceny będą stopniowo rosły”.</p><h2>Centra handlowe – mimo kryzysu rekordowo wzrosła podaż</h2><p><a href="http://forsal.pl/artykuly/364271,ozywa_rynek_nieruchomosci_handlowych.html">Rok 2009 należał do rekordowych pod względem podaży na rynku nieruchomości handlowych</a>, ponieważ oddano do użytku ponad 900 tys. mkw. powierzchni, której budowa rozpoczęła się jeszcze w czasie dobrej koniunktury. Blisko 57 proc. powierzchni weszło na rynek w II połowie roku, m.in.: Bonarka w Krakowie, Galeria Jurajska w Częstochowie, Focus w Piotrkowie Trybunalskim i pierwsza faza IKEA Port Łódź. </p><p>Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce wyniosły na koniec 2009 r. 9,345 mln mkw., z czego 72,9 proc. stanowiły centra handlowe, 19 proc. magazyny handlowe i parki handlowe, tylko 0,9 proc. centra wyprzedażowe, a 7,2 proc. inne obiekty handlowe. </p><p>- <strong>Na rynku nieruchomości handlowych w Polsce zaczynają być widoczne skutki globalnego kryzysu finansowego.</strong> Pojawiły się pierwsze pustostany, zintensyfikował proces wymiany najemców, wydłużył czas potrzebny na komercjalizację budowanych centrów handlowych. Rynek stał się rynkiem najemcy, dzięki czemu sieci handlowe mają większe możliwości wyboru lokalizacji, negocjacji wysokości czynszów i innych warunków najmu. Ponieważ deweloperzy ograniczyli działalność, w latach 2010-2011 roczna <a href="http://forsal.pl/artykuly/394489,centra_handlowe_wchodza_do_malych_miast.html">podaż centrów handlowych</a> spadnie. Brak powierzchni na wynajem ograniczy możliwości ekspansji sieci handlowych, zmuszając je do szukania lokali na rynku wtórnym&nbsp;i zaakceptowania rosnących czynszów – uważa <strong>Katarzyna Michnikowska</strong>, analityk firmy Cushman &amp; Wakefield.</p> Jeden z byłych top menadżerów AIG zdradza kulisy walki z kryzysem http://forsal.pl/artykuly/405771,jeden_z_bylych_top_menadzerow_aig_zdradza_kulisy_walki_z_kryzysem.html 2010-03-13T10:32:16Z <p>Jak podaje agencja Bloomberg, <a href="http://forsal.pl/artykuly/404321,metlife_kupuje_od_aig_firme_alico_za_15_5_mld_dolarow.html">American International Group okazało się niewystarczająco przygotowane do przezwyciężenia skutków ostatniego kryzysu finansowego.</a> Załamanie światowych rynków finansowych zmusiło firmę do przyjęcia w 2008 roku 182,3 miliardów dolarów pożyczki od amerykańskiego rządu. </p><p>Z wczorajszego oświadczenia jednej z byłych <strong>menadżerów firmy Anastasia Kelly</strong>, można dowiedzieć się, że AIG nie było w stanie przetrwać bez państwowej pomocy. <strong>Ubezpieczyciel </strong>był za bardzo zdywersyfikowany i globalny, a infrastruktura wewnętrzna koncernu była tak rozległa, iż nie była w stanie efektywnie i szybko zareagować na sytuacją rynkową. Kelly dodała, że firma nie posiadała nikogo, kto posiadałby pełnię władzy i mógł skutecznie kierować całym przedsiębiorstwem. Ostatnim człowiekiem zdolnym do walki o przetrwanie był Maurice "Hank" Greenberg, który w 2005 roku zrezygnował z funkcji prezesa zarządu. Od tamtego czasu w AIG panowało faktyczne bezkrólewie.</p><p>Do wypowiedzi byłej pracownicy <a href="http://forsal.pl/artykuly/402321,prudential_zaplaci_35_mld_dolarow_za_azjatycki_biznes_aig.html">American International Group nie ustosunkował się nikt z AIG, </a>a rzecznik prasowy firmy odmówił komentarza. Sama zainteresowana w grudniu 2009 roku zdecydowała się na odejście z firmy. Jej rezygnacja miała być formą protestu przeciwko nowej regulacji Baracka Obamy dotyczącej maksymalnej stawki płac na stanowiskach kierowniczych. Kelly nie chciała się zgodzić na miesięczną pensję wynoszą pół miliona dolarów i odeszła z pracy. Życie osłodziła jej jednak 3 milionowa odprawa, którą otrzymała z AIG.</p> Złoto nigdy nie będzie stanowić znaczącej części portfela chińskich rezerw http://forsal.pl/artykuly/405707,zloto_nigdy_nie_bedzie_stanowic_znaczacej_czesci_portfela_chinskich_rezerw.html 2010-03-12T20:43:36Z <p>- Chociaż <a href="http://forsal.pl/artykuly/396787,silny_dolar_stabilizuje_cene_zlota_w_polsce_rekordowych_zyskow_juz_nie_bedzie.html">złoto jest „nie byle jakim” aktywem</a>, to nigdy nie będzie stanowić znaczącej części portfela chińskich rezerw – przyznał na niedawnej konferencji prasowej prezes komisji walutowej Państwa Środka I Gan. - Międzynarodowy rynek złota jest dziś bardzo ciasny. Jeśli zaczyna się więc kupować złoto w znacznych ilościach, to natychmiast jego cena zwyżkuje na świecie. Dlatego bardzo ostrożnie podchodzimy do rad naszych partnerów dotyczących<strong> zwiększenia zapasów złota</strong> – dodaje I Gan.</p><p>W ubiegłym roku władze chińskie poinformowały, że <a href="http://forsal.pl/artykuly/378553,zloto_bezpieczna_inwestycja_i_pozadany_prezent.html">zapasy złota</a> w państwowym skarbcu od 2003 r. wzrosły o 600 ton do poziomu 1054 ton. Według wypowiedzi oficjeli<a href="http://forsal.pl/artykuly/404314,amerykanska_gospodarka_nie_jest_zakladnikiem_chin.html"> Państwa Środka</a> rząd chce dalej zwiększać zapasy złota, ale będzie przy tym korzystał jedynie z krajowych źródeł wydobycia, gdyż ceny kruszcu na rynkach światowych obecnie są bardzo wysokie. W ostatnich 5 latach <strong>produkcja złota w Chinach</strong> wzrosła aż o 50 proc. W 2009 roku w chińskich kopalniach wydobytych zostało blisko 314 ton cennego kruszcu.</p> Ustawa o świadczeniu usług zagwarantuje przedsiębiorcom szybsze załatwianie spraw w urzędach http://forsal.pl/artykuly/405096,ustawa_o_swiadczeniu_uslug_zagwarantuje_przedsiebiorcom_szybsze_zalatwianie_spraw_w_urzedach.html 2010-03-10T21:40:57Z <p class="tresc"><a href="http://forsal.pl/artykuly/335828,jak_zlozyc_wniosek_o_wpis_do_ewidencji_dzialalnosci_gospodarczej.html">Już wkrótce urząd, w którym przedsiębiorca złoży wniosek, niezwłocznie będzie musiał potwierdzić jego przyjęcie oraz podać datę rozpatrzenia</a>. W razie konieczności uzupełnienia, np. o dodatkowe załączniki, termin załatwienia sprawy będzie biegł od dnia dostarczenia kompletu dokumentów. W potwierdzeniu przyjęcia urząd pouczy przedsiębiorcę o przysługujących mu<strong> środkach odwoławczych</strong>, a nawet poinformuje o tym, że w razie nierozpatrzenia wniosku we wskazanym terminie należy uznać, że wydał rozstrzygnięcie zgodne z wnioskiem.</p><p class="tresc">Takie rozwiązania gwarantuje znowelizowana 4 marca ustawa z 2 lipca 2004 r. o <a href="http://forsal.pl/artykuly/323358,jak_zawiesic_i_wznowic_dzialalnosc_gospodarcza.html">swobodzie działalności gospodarczej</a>. Zmiany zostały wprowadzone ustawą o świadczeniu usług na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Zaczną one obowiązywać po upływie 14 dni od ogłoszenia ustawy usługowej w Dzienniku Ustaw.</p><h2><strong>Koniec przeciągania spraw</strong></h2><p class="tresc">Nadal będzie obowiązywała zasada, że <a href="http://forsal.pl/artykuly/402205,lublinska_kasprzak_jeszcze_w_tym_roku_wnioski_o_dotacje_na_e_uslugi_mozna_zlozyc_przez_internet.html">urzędy muszą załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki i nie wolno im odmawiać przyjmowania pism i wniosków niekompletnych oraz żądać dokumentów, których przepisy nie nakazują składać</a>. Jednakże wydanie przedsiębiorcy tzw. potwierdzenia przyjęcia wniosku wraz z informacjami dotyczącymi terminów rozpatrzenia go w praktyce spowoduje, że urząd szybciej załatwi sprawę. Tym bardziej że znowelizowane przepisy wprowadziły zasadę, iż termin rozpatrzenia wniosku dodatkowo może zostać przedłużony tylko jeden raz, a takie przedłużenie nie może przekroczyć dwóch miesięcy. O tym, że wyznaczony wcześniej w potwierdzeniu przyjęcia wniosku termin do załatwienia sprawy zostanie przedłużony, urząd musi poinformować przedsiębiorcę, jeszcze zanim termin upłynie.</p><h2><strong>Wnioski przez internet</strong></h2><p class="tresc"><strong>Szybsze załatwianie spraw urzędowych </strong>umożliwi punkt kontaktowy prowadzony przez resort gospodarki. Będzie to portal internetowy działający pod adresem http://www.eu-go.gov.pl. Za jego pośrednictwem będzie można składać do właściwych urzędów wnioski, oświadczenia lub notyfikacje niezbędne do podjęcia, wykonywania lub zakończenia działalności gospodarczej, a także uznania kwalifikacji zawodowych. W punkcie można będzie znaleźć formularze potrzebne do prowadzenia działalności i załatwić wszystkie sprawy związane ze złożeniem ich. Nie będzie można uzyskać porad. – Przedsiębiorcy będą wypełniali formularze elektroniczne umożliwiające im złożenie przez globalną sieć stosownych wniosków – mówi<strong> Bogna Gudowska</strong> z Ministerstwa Gospodarki.</p><p class="tresc">Dane z punktu kontaktowego będą przekazywane do właściwych urzędów za pośrednictwem elektronicznej platformy usług administracji publicznej lub elektronicznych skrzynek podawczych albo innych systemów teleinformatycznych umożliwiających dostęp do rejestrów sądowych.</p><p class="tresc">Za pośrednictwem punktu kontaktowego przedsiębiorcy uzyskają dostęp do <a href="http://forsal.pl/artykuly/311650,przedsiebiorca_zawiesi_dzialalnosc_w_jednym_okienku.html">informacji, które dotyczą procedur i formalności wymaganych przy prowadzeniu działalności gospodarczej</a>, zasad świadczenia usług w państwach unijnych, a także warunków, na jakich uzyskają dostęp do rejestrów publicznych i baz danych. Na urzędy został nałożony obowiązek przyjmowania dokumentów w formie elektronicznej. Punkt kontaktowy przekaże je do właściwego organu następnego dnia roboczego i ten dzień będzie początkiem biegu terminu do załatwienia sprawy.</p><h2><strong>Opinie biznesu podzielone</strong></h2><p class="tresc"><strong>Katarzyna Urbańska</strong> z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” sceptycznie podchodzi do zapisów ustawy i nie wierzy, że szybko zostaną uruchomione elektroniczne procedury. Jej zdaniem jeden punkt kontaktowy jest niewystarczający, aby wdrożyć w Polsce w sposób właściwy dyrektywę usługową, a w dodatku przepis jest sformułowany bardzo ogólnikowo, bo nie wiadomo, czy do złożenia dokumentacji i wniosków elektronicznie trzeba mieć bezpieczny podpis.</p><p class="tresc">Inna jest opinia <a href="http://forsal.pl/artykuly/381453,kig_gospodarcze_reformy_rzadu_w_2009_roku_ponizej_oczekiwan.html">Krajowej Izby Gospodarczej</a>. Organizacja zwraca uwagę na to, że utworzone w poszczególnych krajach punkty kontaktowe będą ze sobą współdziałały, co umożliwi przedsiębiorcom załatwienie spraw w jednym miejscu za pośrednictwem internetu. W ocenie KIG <a href="http://forsal.pl/artykuly/382013,polska_nie_jest_gotowa_na_wejscie_w_zycie_dyrektywy_uslugowej.html">wdrożona w Polsce unijna dyrektywa o usługach</a> znosi bariery w swobodnym przepływie usług między państwami członkowskimi i przedsiębiorcy będą mogli korzystać z możliwości świadczenia usług bez konieczności zakładania w innym kraju nowej firmy, uzyskania tam koncesji, licencji lub zezwolenia.</p> Kolej: wkrótce poznamy wykonawców dla dworców na EURO 2012 http://forsal.pl/artykuly/405774,kolej_wkrotce_poznamy_wykonawcow_dla_dworcow_na_euro_2012.html 2010-03-13T10:56:40Z <p>Jak wyjaśnił Wrzosek, z czterech miast -<a href="http://forsal.pl/artykuly/344270,paraliz_inwestycyjny_zwiazany_z_euro_2012_sie_skonczy.html"> gospodarzy EURO 2012 najbardziej zaawansowane są prace na dworcu we Wrocławiu</a>. "We wtorek oficjalnie poinformujemy, kiedy dworzec zostanie zamknięty i kiedy ruszą prace" - powiedział. Dodał, że roboty będą mogły się zacząć w kwietniu.</p><p>Kiedy będzie trwała przebudowa, pasażerowie będą korzystali z dworca tymczasowego. Ma on być gotowy w połowie marca. Na samo przygotowanie dworca tymczasowego kolejarze wydadzą 4 mln zł. Dworzec główny zostanie poddany gruntowniej przebudowie - zostaną wzmocnione elementy konstrukcyjne budynku, wymienione będą instalacje kanalizacyjne i elektryczne. Zmieni się wygląd hali dworca, który zostanie także przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Przebudowę wykona konsorcjum<strong> Budimex S.A. </strong>- Ferrovial Agroman, z którym PKP SA podpisały w styczniu umowę. Wartość prac to 324 mln 137 tys. 529 zł. brutto.</p><p>Wykonawcy nie ma jeszcze na przebudowę i remont dwóch warszawskich dworców, które mają przyjmować w czasie mistrzostw najwięcej podróżnych - Centralnego i Wschodniego. Wrzosek wyjaśnił, że PKP SA będzie przyjmować oferty na przebudowę Wschodniego do końca marca. Wykonawca "liftingu" Centralnego ma być znany w kwietniu. O ile Wschodni po przebudowie za 40 mln zł ma zyskać zupełnie nowe oblicze, to Centralny będzie tylko wyczyszczony i umyty. Kolejarze chcą też uprzątnąć przejścia podziemne i dojścia na perony ze sklepów i punktów gastronomicznych. Wydadzą na to ok. 20 mln zł.</p><p>Inaczej sprawy się mają w Trójmieście. Wrzosek wyjaśnił, że <a href="http://forsal.pl/tagi/euro2012">Dworzec Główny w Gdańsku był remontowany kilka lat temu - przed EURO </a>czekają go, jak to określił rzecznik, "kosmetyczne poprawki". Przebudowa czeka za to dworzec w Gdyni. Kolejarze przeznaczyli na nią 55 mln zł. "Prace powinny się zacząć w trzecim kwartale tego roku i będą prowadzone pod nadzorem konserwatora zabytków. W całej przebudowie chodzi o to, żeby w starej bryle powstał zupełnie nowy, funkcjonalny dworzec" - wyjaśnił rzecznik.</p><p><a href="http://forsal.pl/tagi/euro2012">Najmniej zaawansowane prace są w Poznaniu.</a> Trwają tam negocjacje z deweloperem. Dworzec w stolicy Wielkopolski ma być gruntownie przebudowany i połączony z galerią handlową, hotelem i biurami. Koszt inwestycji szacuje się na kilkaset milionów złotych. Rzecznik powiedział, że cześć dworcowa powinna być gotowa na mistrzostwa. "Jeżeli będziemy się trzymać harmonogramu i podpiszemy umowę w ciągu najbliższych miesięcy, to się wyrobimy na mistrzostwa" - powiedział Wrzosek.</p><br /> Polski węgiel pojedzie do Chin? To szansa dla polskiego górnictwa http://forsal.pl/artykuly/405769,polski_wegiel_pojedzie_do_chin_to_szansa_dla_polskiego_gornictwa.html 2010-03-13T09:50:39Z <p>Na razie cena węgla w Europie przekracza 90 dolarów za tonę. Wkrótce może jednak wzrosnąć, gdyż Chiny z zaplanowanym na 2010 r. 9,5-proc. tempem rozwoju będą potrzebować znacznie więcej węgla niż w ubiegłym roku. Już w 2009 r. „wysysały” cały węgiel w basenie Azji i Pacyfiku, sięgając po dostawy z Kolumbii, RPA, a nawet USA.</p><p>-<a href="http://forsal.pl/artykuly/337622,rosnacy_import_wegla_to_zagrozenie_dla_polskiego_gornictwa.html"> Analitycy są zgodni, że wydobycie węgla wzrośnie w Chinach do 3,3 mld ton z 3 mld ton w ubiegłym roku </a>- mówi Lu Ping, analityk China Merchants Securities. – Popyt na ten surowiec skoczy o 8-9 proc. wraz ze wzrostem PKB. Import węgla może zaś spaść poniżej 100 mln ton w 2010 r., gdyż nie będzie już go można tak łatwo kupić za granicą, jak w latach poprzednich - dodaje.</p><p>Z reguły zapotrzebowanie na węgiel w Chinach pokrywają miejscowe kopalnie. W tej sytuacji nawet niewielkie zawirowanie w krajowym wydobyciu może wywołać ogromny import. W 2010 r. z chińskie kopalnie dostarczą 3,3 mld ton. Ale wzrost popytu o 9 proc. może spowodować spadek importu netto o 10 proc., a każde 1 proc. różnicy w popycie może zmniejszyć lub zwiększyć import o 30 mln ton w skali roku.</p><h2>Głodne elektrownie i stalownie</h2><p><a href="http://forsal.pl/artykuly/102415,kto_kupi_polski_wegiel.html">Cena węgla w Azji w australijskim porcie Newcastle </a>skoczyły od sierpnia 2009 r. już o 30 proc. i w styczniu doszły do 100 dolarów za tonę. Wcześniej tona kosztowała 95 dolarów, ale zamknięcie wielu małych kopalń w Chinach spowodowało ruch cen w górę. Poszybowały również ceny wysokokalorycznych gatunków węgla, używanych do wytopu stali, przekraczając 200 dolarów za tonę (wcześniej 130 dolarów/tona). </p><p>– Hutnicy w Chinach i wszędzie na świecie muszą zdać sobie sprawę z rosnących cen surowców, nie tylko rudy, ale i węgla – mówi Jing Ulrich, szef biura surowców w JPMorgan Chase w Hongkongu.</p><p>- Jeżeli Chiny będą szybko rozwijały się, a w Stanach Zjednoczonych, Europie zachodniej i reszcie świata ruszy odbudowa gospodarki, to rynek węgla stanie się bardzo trudny w najbliższych dwóch-trzech latach - ostrzega Don Lindsay, prezes kanadyjskiego koncernu górniczego Teck Resources.</p><p>Chiny w 2009 r. importowały 126 mln ton węgla, 3 razy więcej niż w 2008 r., chociaż import netto wyniósł 103 mln ton.<a href="http://forsal.pl/artykuly/379945,polska_energetyka_jest_uzalezniona_od_wegla.html"> Jednak szybki powrót na ścieżkę dynamicznego rozwoju </a>trzeciej gospodarki świata zwiększył gwałtownie popytu na węgiel. Przyczyniły się ponadto: ostra zima oraz niepohamowany apetyt chińskiego sektora stali, który jest ogromny.</p><p>Zapotrzebowanie na energię w Chinach w 2010 r. wzrośnie o 7 proc., podobnie jak rok wcześniej, ale wydobycie węgla zwiększy się tylko o 5 proc., z ok. 3 mld ton w 2009 r. - podała rządowa Krajowa Rada Energii. Handlowcy martwią się o import paliwa. - Import węgla może być ograniczony w 2010 r. chociażby dlatego, że gdziekolwiek Chiny kupują cokolwiek, to zaraz ceny rosą - zauważa handlarz węgla z południowej prowincji Guangdong.</p><p>Wzrost cen węgla nie zahamował zakupów węgla energetycznego, używanego w elektrowniach, które popadły w swoistą „desperację” z racji ostrej zimy. Import węgla tylko w grudniu wniósł 16 mln ton, 6 razy więcej niż przed rokiem. Zwiększając ogólny importu paliwa dwukrotnie w porównaniu z 2008 r.</p><h2>Import wypełni lukę</h2><p>Światowy rynek węgla odczuł najbardziej gwałtowne zakupy paliwa energetycznego, które jest niższej jakości i spalane głównie w elektrowniach. Wcześniej Chiny były samowystarczalne w tym zakresie.</p><p>- Wzrost zakupów paliwa energetycznego zbiegł się z ogólnym trendem na rynku wewnętrznym Chin, który coraz bardziej zależy od importu surowców i różnych komponentów – tłumaczy analityk UBS Ghee Peh. Bank podwyższył także cenę węgla energetycznego w prognozach dla Japonii, która od 1 kwietnia zaczyna nowy rok fiskalny, z 90 do 95 dolarów za tonę. Analitycy powołali się na wysoki popyt w Chinach i Indiach oraz problemy z dostawami z Australii, Indonezji i RPA.</p><p>- Szczególnie wyraźnie zobaczymy wpływ importu Chin na ceny w kwietniu, gdy kontrakty zostaną zawarte już w oparciu o wyższe ceny - mówi jeden z nich. W głównym chińskim porcie węglowym Qinhuangdao ceny węgla o wartości kalorycznej 5800kcal/kg wzrosły już o jedną trzecią w porównaniu z sierpniem i przekroczyły 745 juanów za tonę. </p><p>Ceny winduje nie tylko sezonowe zapotrzebowanie na paliwo, ale kłopoty z transportem spowodowane mrozem i śniegiem oraz różne problemy kopalń. W efekcie w I kwartale import węgla będzie wzrastał i nawet przedłuży się na następny, mówią zgodnie analitycy i handlowcy. Zwłaszcza, że produkcja w małych i niebezpiecznych kopalniach jest wstrzymywana. W Pekinie ostatnio mówi się o potrzebie konsolidacji kopalń w rękach kilku wielkich koncernów, głównie z prowincji Shanxi. Chodzi nie tylko o poprawę stanu bezpieczeństwa i ochronę środowiska, ale i biznes. </p><p>Z prowincji Shanxi wywodzi się aż 98 proc. przejęć kopalń i 80 proc. wymiany licencji właścicielskich na wydobycie, informuje agencja Xinhua. Ale żeby przywrócić potencjał wydobywczy setek małych kopalń, zdaniem specjalistów potrzeba co najmniej roku. W tym czasie Chiny będą musiały importować węgiel, a jego ceny na rynkach światowych pójdą ostro w górę.</p><br /> Zakup spółki Alico pozwoli firmie MetLife przejąć pozycję AIG http://forsal.pl/artykuly/405706,zakup_spolki_alico_pozwoli_firmie_metlife_przejac_pozycje_aig.html 2010-03-13T09:36:17Z <p><a href="http://forsal.pl/artykuly/404321,metlife_kupuje_od_aig_firme_alico_za_15_5_mld_dolarow.html">W ramach najnowszej fazy tego procesu grupa sprzedaje za 15,5 miliardów dolarów swoją spółkę zależną Alico, przygotowując grunt dla MetLife do zajęcia jej miejsca.</a> Zarówno pod względem rozmiaru, jak i zasięgu inni amerykańscy ubezpieczyciele są stosunkowo niewielcy i prowincjonalni. Oprócz zajmującego trzecią pozycję <a href="http://forsal.pl/artykuly/391710,fed_moze_odzyskac_pieniadze_wylozone_na_pomoc_aig.html">AIG</a>, jedynie trzy amerykańskie firmy znalazły się w 2008 roku w rankingu 20 największych światowych ubezpieczycieli. Po transakcji <strong>MetLife </strong>awansuje na piąte miejsce. Około 40 proc. przychodów połączonej grupy będzie pochodziło z zagranicy wobec 15 proc. obecnie.</p><p>MetLife ostrożnie przeprowadza jednak międzynarodową ekspansję. Japonia, główny rynek <strong>Alico</strong>, jest jeszcze bardziej nasycona niż USA. Składka na głowę mieszkańca jest o jedną trzecią wyższa, a penetracja rynku większa o trzy czwarte. Przyrost składki na rynkach rozwiniętych spada, przez co potencjał rozwojowy lokuje się na rynkach wschodzących.</p><p>Kupowanie rozmiaru i geograficznej dywersyfikacji, a nie wzrostu, wydaje się charakterystyczne dla MetLife, który przeszedł przez kryzys właściwie suchą stopą. <a href="http://forsal.pl/artykuly/402321,prudential_zaplaci_35_mld_dolarow_za_azjatycki_biznes_aig.html">W porównaniu z transakcją Prudentiala, który kupił od AIG spółkę AIA</a>, akwizycja MetLife jest także spokojniejsza i mniejsza. Słowa „duży” i „międzynarodowy” nie muszą oznaczać „nudny”, ale pozwalają akcjonariuszom i posiadaczom polis spać spokojnie. Jaka szkoda, że nie da się tego powiedzieć o AIG.</p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>