Sygnatariusze listu, w tym Reporterzy bez Granic czy Moskiewska Grupa Helsińska, zaapelowali do Łukaszenki, by „niezwłocznie i bezwarunkowo zwolnił wszystkich demonstrantów, dziennikarzy, obrońców praw człowieka, działaczy społeczeństwa obywatelskiego i przedstawicieli opozycji, którzy zostali zatrzymani w związku z obecną falą demonstracji wyłącznie za pokojowe korzystanie z prawa do wolności zgromadzeń i wyrażania poglądów”.

Obrońcy praw człowieka wyrazili zaniepokojenie o bezpieczeństwo uczestników zaplanowanych na sobotę (świętowany przez białoruskie środowiska niezależne Dzień Woli) akcji opozycji i wezwali do zagwarantowania wszystkim demonstrującym pokojowo osobom nietykalności cielesnej i psychicznej oraz do nieużywania nadmiernej siły przez milicję.

Reklama

Zaapelowali też do Łukaszenki o respektowanie prawa do organizowania pokojowych zgromadzeń, a także o rezygnację z prewencyjnych zatrzymań i zagwarantowanie dziennikarzom prawa do wykonywania swoich obowiązków. Wezwali go też do wycofania tzw. dekretu o pasożytnictwie.

Według informacji białoruskich i międzynarodowych organizacji praw człowieka od 3 do 22 marca zatrzymano na Białorusi ponad 250 osób, w tym co najmniej 31 dziennikarzy. Co najmniej 110 osób skazano na 3-15 dni aresztu.

Od połowy lutego w różnych miastach Białorusi odbywają się protesty przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie i w związku z trudną sytuacją gospodarczą. Uczestnicy i organizatorzy demonstracji są zatrzymywani, wielu osobom wymierzane są kary aresztu lub grzywny.

Dekret nr 3, tzw. dekret „o pasożytnictwie”, przewiduje specjalny jednorazowy podatek od osób, które nie pracowały co najmniej 183 dni w ciągu roku i nie zarejestrowały się oficjalnie jako bezrobotni. (PAP)