Gomułka: brak realizmu w ocenie skutków kryzysu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 lutego 2009, 14:00
W ocenie skutków kryzysu rząd wykazuje daleko posunięty brak realizmu. Przeszacowanie wszystkich dochodów może się okazać dużo większe, niż proponowane oszczędności - uważa prof. Stanisław Gomułka główny ekonomista BCC.

Podkreślił, że BCC popiera ogólną strategię rządu, aby odpowiedzią na zmniejszone wpływy budżetowe były przede wszystkim niższe wydatki, a nie wyższy deficyt i szybszy wzrost długu publicznego.

„Przyjmujemy też z aprobatą deklarację rządu o podtrzymaniu mapy drogowej dotyczącej wejścia do strefy euro. Niepokoi nas jednak, że przeszacowanie wszystkich dochodów może się okazać dużo większe, niż proponowane oszczędności” – podkreślił profesor. Dodał, że przez wiele miesięcy przedsiębiorcy byli zaniepokojeni brakiem realistycznej oceny zagrożeń ze strony rządu, w odniesieniu do wpływu na gospodarkę i finanse publiczne światowego kryzysu finansowego.

„Tymczasem właściwa ocena zagrożeń - ich rodzajów, wielkości i konsekwencji – jest warunkiem wstępnym i koniecznym dla dobrego rządzenia na każdym szczeblu decyzyjnym, a przede wszystkim na szczeblu państwa. Teraz dowiadujemy się, że już przez ostatnie 5 miesięcy 2008 roku podatkowe dochody budżetowe były znacząco niższe od założonych” – ocenia Gomułka.

Jego zdaniem lekko znowelizowany budżet na rok 2009 opierał się wciąż na założeniach z wiosny 2008. Fakt, że w rzeczywistości te dochody były niższe o około 8 mld zł za 5 miesięcy, czyli o około 20 mld zł w skali roku, został całkowicie zignorowany. W rezultacie, dopiero co przyjęta ustawa budżetowa zostaje nam, polskiemu społeczeństwu, przedstawiona przez premiera jako w dużym stopniu nierealistyczna.

Ministrowie otrzymują polecenie dokonania dużych zmian w ciągu kilku dni. W związku z tym zmiany te mogą dotyczyć tylko tzw. wydatków elastycznych, które stanowią zaledwie około 1/4 wszystkich wydatków. Oszczędności 17 mld zł mają dotyczyć wydatków w pierwszym półroczu br. „Czy to oznacza, że w skali roku oszczędności mają być 2 razy większe?” – zastanawia się Gomułka.

BCC wielokrotnie zwracał uwagę na brak potrzebnych reform finansów publicznych, na słuszność ogólnych celów rządu dotyczących deficytu budżetowego, usunięcia antybodźców do pracy i wejścia do strefy euro.

„Zwracaliśmy jednak także uwagę na daleko posunięty brak realizmu w ocenie skutków kryzysu. Obecnie obawiamy się, że rząd zacznie oszczędzać tam, gdzie koszt polityczny jest najmniejszy, tzn. na inwestycjach publicznych. W ubiegłym roku dochody z UE na takie inwestycje zostały wykorzystane zaledwie w 25 proc. W roku bieżącym może być podobnie. Apelujemy do rządu o sprecyzowanie polityki w tym zakresie i o potwierdzenie kursu na wysokie wykorzystanie środków UE’ - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj