"Obecnie niszczymy umocnienia Hutich w pobliżu lotniska" - powiedział telewizji Al-Arabija rzecznik koalicji Turki al-Malki. Oskarżył rebeliantów o umieszczenie czołgów w dzielnicach mieszkalnych.

Według mieszkańców Hudajdy starcia na lotnisku osłabły, ale samoloty sił koalicyjnych dalej bombardują pozycje Hutich, wspieranych przez Iran.

Reklama

Przywódcy koalicji, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), zobowiązali się do szybkiego ataku mającego na celu przejęcie kontroli nad strategicznym miastem i portem w basenie Morza Czerwonego, aby uniknąć zakłóceń w dostawach pomocy do Jemenu, jednego z najuboższych państw świata; wiele rejonów tego kraju jest na skraju głodu.

"Port Hudajda działa normalnie, ruch statków odbywa się normalnie - powiedział Malki. - Mamy plany humanitarne i rozwojowe, kiedy uwolnimy miasto".

ONZ obawia się, że ofensywa koalicji pogorszy ten już najbardziej palący kryzys humanitarny na świecie. Według ONZ 22 mln Jemeńczyków zależy od międzynarodowej pomocy humanitarnej, a 8,4 mln jest na skraju głodu.

W wyniku wzmożonych w ostatnim czasie walk dziesiątki cywilów zostało rannych i pozbawionych dachu nad głową; starcia utrudniły również pracę organizacjom pomocowym w Hudajdzie, gdzie schroniło się wielu Jemeńczyków z innych regionów kraju.

Państwa arabskie twierdzą, że po szybkim przejęciu lotniska i portu morskiego w Hudajdzie celem jest uniknięcie starć w centrum miasta. Ale pozycje Huti w tym mieście są silne, ponieważ stanowi ono kluczową linię zaopatrzenia dla obszaru, który kontrolują, w tym dla stolicy kraju, Sany, położonej w głąb lądu, na wschód od Hudajdy. (PAP)