"Amerykański skroplony gaz przybędzie do Niemiec. W tym przypadku pytanie nie brzmi +czy+, lecz +kiedy+" - powiedział "Bildowi" Dan Brouillette.

Przedstawiciel resortu energii USA przyznał, że amerykański surowiec będzie droższy niż ten dostarczany przez rosyjski koncern. Podkreślił jednak, że wejście amerykańskich firm na rynek niemiecki doprowadzi do wyznaczenia pułapu cen za gaz od Gazpromu i innych dostawców.

"Ze względu na obecność amerykańskiego LNG Gazprom nie będzie mógł żądać wszystkiego co mu się żywnie podoba" - zaznaczył Brouillette.

W wypowiedzi dla tabloidu ambasador USA w Niemczech Richard Grenell powiedział, że w rozmowie z prezydentem USA Donaldem Trumpem niemiecka kanclerz Angela Merkel osobiście zapewniła, że "Niemcy chcą amerykańskiego LNG".

W lipcu Trump ocenił, że rurociąg Nord Stream 2, który ma transportować gaz po dnie Bałtyku z Rosji do Niemiec, jeszcze mocniej uzależni Niemcy od rosyjskich nośników energii. Zarzucił też Niemcom, że są "całkowicie kontrolowane" przez Rosję i są jej "zakładnikiem". Gazprom odpowiada za 60 proc. niemieckiego importu gazu.

Berlin odpiera te zarzuty i deklaruje gotowość do dywersyfikowania źródeł dostaw. Zastrzega przy tym, że ostatecznie decyzje w tej kwestii będą podejmowane w oparciu o względy ekonomiczne.

Debata o imporcie skroplonego gazu rozgorzała w Niemczech w ostatnich tygodniach, gdy firmy gazowe i rząd RFN okazały zainteresowanie ewentualnym zróżnicowaniem źródeł dostaw. Chęć dostarczania LNG do Niemiec wyraził m.in. Katar.

Niemieckie firmy rozważają budowę w kraju terminala LNG w czasie, gdy w Europie wzrasta zapotrzebowanie na gaz, a Holandia, jeden z głównych dostawców surowca do Niemiec, ogranicza wydobycie z ważnego złoża Groningen i planuje koniec jego eksploatacji na 2030 rok - przypomina Reuters.

>>> Czytaj też: Rubel w kryzysie? USA pchają Rosję w stronę recesji