"Nic tak nie zaszkodziło Meksykowi jak nieuczciwość rządzących" - powiedział nowy szef państwa w mowie wygłoszonej w meksykańskim Kongresie, składając obietnicę, że za jego rządów nastąpi "czwarta transformacja" od czasu uzyskania niepodległości.

Obrador na równi z nieuczciwością obciążył winą neoliberalizm w gospodarce meksykańskiej za szeroko rozpowszechnioną w kraju "korupcję publiczną i prywatną" oraz za przestępczość i bezkarność, które "uniemożliwiają odrodzenie Meksyku".

Reklama

Zapowiedział czwartą rewolucję, która po kilku dekadach dominującego w gospodarce neoliberalizmu powinna w Meksyku "uczynić z uczciwości i braterstwa formę współżycia".

Trzy pierwsze - przypomniał Lopez Obrador - to były: uzyskanie niepodległości, liberalne reformy z XIX wieku i rewolucja meksykańska z początku XX wieku.

Cieszący się ogromną popularnością wśród ludności stolicy nowy prezydent przedstawił długą listę obietnic socjalnych i program walki z korupcją, którego rezultaty mają mu pozwolić na zwiększenie wydatków na cele publiczne bez zwiększania zadłużenia państwa.

Nazywany od inicjałów swego imienia i nazwiska AMLO, urodził się w 1953 roku w biednej wsi meksykańskiego stanu Tabasco. Zanim spełnił swe marzenie, aby zostać prezydentem Meksyku, przegrał wybory prezydenckie w 2006 i 2012 roku.

Wnuk hiszpańskiego republikanina, zaczął karierę polityczną w dominującej wówczas meksykańskiej partii PRI, aby po dziesięciu latach przejść do Rewolucyjnej Partii Demokratycznej (PRD). To jako jej kandydat został burmistrzem stolicy kraju, Meksyku. Jako gospodarz miasta zdobył ogromną popularność, zwłaszcza wśród uboższych jego mieszkańców, ale odznaczył się też dyplomatycznymi zdolnościami.

Nowy prezydent Meksyku obiecał, że po dwuipółletnim okresie sprawowania urzędu podda się werdyktowi referendum, w którym wyborcy odpowiedzą na pytanie, czy chcą, aby pozostał na stanowisku.

W toku kampanii wyborczej potwierdził, że priorytetem pozostanie dla niego rozwiązywanie wewnętrznych problemów Meksyku, "uporządkowanie spraw w domu", podczas gdy w stosunkach zagranicznych "pragnie być przyjacielem wszystkich narodów i rządów świata", również prezydentów USA Donalda Trumpa i Wenezueli Nicolasa Maduro.(PAP)