Kraje członkowskie zatwierdziły , która zakłada, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE będą podlegały przepisom restrykcyjnego trzeciego pakietu energetycznego.
"Będziemy bardzo mocno patrzeć na ręce Komisji Europejskiej, jak jest wdrażana ta dyrektywa gazowa" - powiedział szef rządu po poniedziałkowym spotkaniu z wiceszefem KE ds. unii energetycznej Maroszem Szefczoviczem.
Premier mówił, że projektjest szkodliwy dla solidarności europejskiej. Zaznaczył, że egzekwowanie unijnych regulacji w tej sprawie musi być bardzo mocne, by nie doszło nawet do połowicznej monopolizacji gazociągu.
Unijne przepisy mówią, że sprzedawcą gazu i operatorem gazociągu nie może być ten sam podmiot. Do takiego gazociągu muszą mieć dostęp inne przedsiębiorstwa. Oznacza to, że rosyjski Gazprom powinien pozwolić, aby z Nord Stream 2 korzystały również inne firmy zainteresowane przesyłem.
Morawiecki podkreślał, że zwraca uwagę, iż gazociąg ten jest szkodliwy dla bezpieczeństwa energetycznego i politycznego Europy Środkowej oraz UE również w rozmowach z przedstawicielami administracji amerykańskiej, w tym z ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.
W przypadku odcinka Nord Stream 2, który będzie przebiegał również poza wodami terytorialnymi Niemiec, warunki prawne jego funkcjonowania będą musiały zostać wynegocjowane przez Berlin i Moskwę. Wynik tych negocjacji ma się opierać się na unijnym prawie, nad czym czuwać ma Komisja Europejska.
Premier przekonywał, że dzięki skutecznej polityce PiS udaje się doprowadzić do tego, że z jednej strony przyjęta dyrektywa gazowa nakłada pewne ramy na projekt Nord Stream 2, a z drugiej strony tworzona jest realna przestrzeń do zwiększania bezpieczeństwa gazowego. Zwrócił w tym kontekście uwagę na projekt budowy gazociągu Baltic Pipe, dzięki któremu do Polski ma trafiać gaz z Norwegii. W poniedziałek GAZ SYSTEM podpisał z KE umowę na dofinansowanie budowy tego połączenia.
Szef rządu mówił też, że rozmawiał z wiceszefem KE również o restrukturyzacji regionów, których gospodarka oparta jest na energetyce węglowej. "Polska nie może ucierpieć tylko z tego powodu, że była po tej złej stronie żelaznej kurtyny po II wojnie światowej i nie mogliśmy rozwijać naszej polityki energetycznej chociażby w obszarze energetyki atomowej i w wielu innych obszarach w sposób suwerenny" - argumentował.
Zaznaczył, że za każdym razem mówi o tym w Brukseli i - jak przekonywał - "trafia to na podatny grunt". Poinformował, że polskie władze rozmawiają o poważnych funduszach, jakie miałyby trafić do naszego kraju z funduszu modernizacyjnego, ale nie tylko.
"Dodatkowe fundusze w kolejnej perspektywie unijnej na tę dekadę nowej polityki klimatycznej 2020-2030 muszą być przyjęte po to, żeby Polska miała odpowiednie fundusze na powolne, stopniowe przekształcanie naszych regionów opartych na energetyce węglowej w regiony oparte o czystą energetykę węglową, czystą energetykę, która odpowiada wymogom klimatycznym UE, a jednocześnie jest w naszym interesie z punktu widzenia tworzenia nowych miejsc pracy i tworzenia innowacyjnych miejsc pracy, w takich regionach jak Górny Śląsk czy południe Dolnego Śląska" - oświadczył premier.
Szef rządu relacjonował, że na spotkaniu z Szefczoviczem rozmawiali również o elektromobilności. Zachęcał w tym kontekście tych, którzy sceptycznie patrzą na ten temat w Polsce, do wizyty w KE, bo - opowiadał - jego rozmówca był "pod wrażeniem szeroko rozumianej elektromobilności" w naszym kraju.
Jak mówił, opowiedział też wiceszefowi KE o postępach Polski, jeśli chodzi o wymianę taboru transportu publicznego w miastach, co wspierają też rządowe programy. Morawiecki zwracał uwagę, że przyczynia się to do poprawy jakości powietrza.
