"Corriere della Sera" zauważa: "To, co płonie w telewizji i na ekranach smartfonów to drewno i metale; to nie jest Notre Dame. Mogą zawalić się kamienne bloki, które zostaną odbudowane; nie może umrzeć symbol, wiara, naród".

"Kiedy lud nie wie już, kim jest, gdy kraj nie zna już swej misji w historii, kiedy pradawny naród wątpi w swą rolę w świecie, także tragedia może służyć temu, by nim wstrząsnąć" - stwierdza autor komentarza w największej włoskiej gazecie.

Reklama

Następnie podkreśla: "Wczorajszy pożar stanowi kulminację kryzysu francuskiej tożsamości. Płomienie pojawiły się z powodu nieostrożności i niezależnie od poświęcenia strażaków akcja ratunkowa okazała się od razu nieodpowiednia". Jak dodał, strumienie wody wydawały się "strużkami z kranu" wobec ogromu tragedii.

"A jednak ten pożar jest dla Francji także szansą na ponowne odnalezienie spójności, wystawionej na ciężką próbę przez kryzys ekonomiczny, niepewność prezydenta, jałową, a czasem agresywną opozycję" - ocenia włoski publicysta. Jego zdaniem Francja, która przez dekady "wnosiła światu wkład w postaci praw człowieka, a Europie - marzenie o demokracji", przeżywa poważny kryzys.

"Francja wątpi w samą siebie. Kraj, który był imperium i wyznaczył sobie misję, czuje teraz, że liczy się niewiele" - dodaje komentator. Wyraża przekonanie, że pożar katedry Notre Dame "może być także znakiem możliwego odrodzenia". W jego opinii dowodzi tego ból i duma, jakie widać było na ulicach Paryża.

"Paryżanie opłakują Notre Dame. Ale ją odbudują" - zaznacza się na łamach "Corriere della Sera".

"Będą potrzebni cierpliwi murarze przybyli z różnych krajów świata. Potrzebne będą darowizny i modlitwy wiernych" - dodano w największej włoskiej gazecie. W konkluzji kładzie się nacisk na to, że paryska katedra jest "pomnikiem wiary i nadziei", a to jest "odporne na ogień".

"Świat jest wstrząśnięty. Notre Dame już nie ma" - brzmi nagłówek na pierwszej stronie dziennika "La Repubblica". Jak się podkreśla na jego łamach, Paryż został "ugodzony prosto w serce".

"Tej świątyni - takiej, jaką znaliśmy - już więcej nie zobaczymy. Miasto bez jej iglicy wydaje się oszpecone" - dodaje rzymska gazeta. Jak odnotowuje, "nigdy nie spłonął kościół tak centralny, jak Notre Dame, tak narodowy i tak międzynarodowy, tak jedyny w swoim rodzaju i tak powielany na świecie".

Jest tam też opinia: "W płomieniach runęła nie tylko iglica Notre Dame. Razem z nią rozpada się także część naszej tożsamości jako Europejczyków, bo z tej sławnej katedry uczyniliśmy jeden z symboli naszej cywilizacji".

Według dziennika kościół, który staje w płomieniach, jednoczy wszystkich; wierzących i niewierzących, eurosceptyków i zwolenników Unii, niezależnie od narodowości i przynależności politycznej.

"Świat bez Notre Dame" - tak to, co się stało, podsumowuje "Il Gazzettino".

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)