Nowa Komisja Europejska z polską energią? Emilewicz ma szansę na tekę w Brukseli

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 czerwca 2019, 09:06
Komisja Europejska
Komisja Europejska/ShutterStock
Polski rząd dostał nieoficjalną propozycję objęcia teki komisarza ds. energii w tworzącej się właśnie nowej Komisji Europejskiej - dowiedział się portal WysokieNapiecie.pl. Wytypowano już nawet kandydatkę.

Według informacji portalu WysokieNapiecie.pl taki sygnał przesłała do polskiego rządu. Ta Dunka, dziś komisarz ds. konkurencji, jest faworytką do objęcia funkcji przewodniczącej nowej . Potrzebuje jednak poparcia, o które zabiega także w Polsce. Od kilku źródeł zarówno w Warszawie, jak i w Brukseli usłyszeliśmy, że złożyła polskiemu rządowi ofertę objęcia portfela komisarza ds. energii. Ale warunkiem jest, aby funkcję tę objęła kobieta, w nowej Komisji ma bowiem być zachowany damsko-męski parytet.

Choć podobno Vestager nie mówiła o tym wprost, najczęściej wymienianą w Brukseli kandydatką jest , obecna minister przemysłu i technologii. Obie panie poznały się ostatnio bliżej przy okazji negocjowania ustawy o rekompensatach dla przedsiębiorstw energochłonnych.

Komisarz ds. energii i klimatu uchodzi za jedną z najważniejszych i najbardziej prestiżowych posad w Brukseli. Dotychczas żaden z Polaków nie był serio brany pod uwagę przy rozdzielaniu tej teki. Dzisiaj również nie brakuje sceptyków. - Kaktus mi na dłoni wyrośnie. Polak nigdy nie dostanie odpowiedzialności za odnawialne źródła energii, węgiel czy rosyjski gaz. Mamy zbyt emocjonalne podejście – powątpiewa nasze źródło w Brukseli.

Nowym dyrektorem generalnym w Dyrekcji Generalnej ds. Energii, czyli najważniejszym urzędnikiem służby cywilnej dyrekcji, została Ditte Juul Jørgensen, bliska współpracownica Vestager i członkini jej gabinetu. Zastąpiła Francuza Dominika Ristoriego. Vestager będzie więc miała zaufaną osobę na najważniejszym stanowisku urzędniczym, może w ten sposób odpierać argumenty przeciwników oddania „węglowej” Polsce energetycznego portfolio.

„Dżadwiga”, jak ją nazywają w Brukseli, ma z tamtejszego punktu widzenia kilka zalet. Przede wszystkim jest chyba najbardziej „węglosceptycznym” politykiem w obecnym rządzie i tego nie ukrywa. Po drugie zna języki obce – angielski, francuski i niemiecki, co nie jest częste wśród kluczowych polityków obecnej koalicji. I, last but not least, jest kobietą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj