Media

Współczesna gospodarka wymaga ciągłego wzrostu poziomu bezpieczeństwa i innowacyjności, umożliwiającego uzyskiwanie przewagi konkurencyjnej. Firmy modernizują się, rozwijają produkcję i zakres działalności, pozyskują dobrze wykwalifikowaną kadrę specjalistów oraz stawiają na nowe technologie – wszystko po to, aby sprostać rosnącej globalnej konkurencji. Do takich wniosków doszli uczestnicy sesji „Wizja rozwoju Orlen-Lotos”, która miała miejsce podczas drugiej edycji kongresu „Wizja rozwoju 2019” w Gdyni.

Większe możliwości

Otwierając dyskusję, Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN, zaznaczył, że obecnie kluczowe jest dostosowanie strategii czempionów polskiej gospodarki do wyzwań, jakie niesie ze sobą perspektywa rozwoju branży paliwowo-energetycznej. – Z perspektywy światowych gigantów jesteśmy małym graczem, dopiero po połączeniu z Lotosem możemy być zaliczani do średnich odbiorców surowca – podkreślił. – Ta fuzja jest nam więc potrzebna, aby móc inwestować i konkurować, a co za tym idzie zacząć się liczyć na międzynarodowej arenie.

Podkreślił przy tym, że nikt nie powinien mieć obaw, że po połączeniu Lotos przestanie się rozwijać.





Media

Połączenie Orlenu i Lotosu ma służyć wzmocnieniu naszego narodowego czempiona, a co za tym idzie całej gospodarki. – Głównym celem akwizycji Lotosu jest wchodzenie w nowe technologie, innowacyjne inwestycje, budowa centrum badawczo-rozwojowego i stabilizacja firmy. Jeśli będziemy mieli więcej filarów, będziemy bardziej stabilni – dodał prezes.

Także Artur Cieślik, doradca zarządu PKN ORLEN, przekonywał, że połączenie Orlenu i Lotosu jest odpowiedzią na globalne trendy i to co się dzieje na rynkach. – W wielu rejonach świata jest znacznie mniej regulacji, które nakładają na producentów paliw określone wymogi, choćby środowiskowe. Tamtejsze firmy mogą się więc szybciej rozwijać i agresywniej konkurować na rynkach europejskich – wyjaśnił. – Mam tu na myśli chociażby tanie, zautomatyzowane rafinerie z Bliskiego Wschodu, które nie są objęte wymogami niskoemisyjnymi, mogą więc na więcej sobie pozwalać. W tej sytuacji samodzielna rafineria bez wsparcia większej grupy może sobie nie poradzić.

Wspólna kultura, wspólne cele

Podobnego zdania był Krzysztof Nowicki, prezes zarządu Lotos Oil. W jego ocenie wspólne budowanie przyszłości pozwoli połączonej firmie znaleźć się wśród grup petrochemicznych z perspektywami rozwoju. – My jesteśmy nowoczesną firmą, która dysponuje najnowocześniejszą technologią przerobu ropy naftowej. Nasze kultury korporacyjne są podobne, Orlen i Lotos to dwa podmioty, które się przenikają, ale o tym, jak będzie wyglądał koncern po połączeniu, zdecyduje właściciel – dodał.

– Pojawienie się nowego gracza na rynku oznacza wzmożoną konkurencję. Komisja Europejska chce tworzyć europejskie czempiony, musimy więc mieć przedsiębiorstwo, które będzie mogło przyjąć warunki zachodnich koncernów i skutecznie konkurować, a może i przejąć jakąś firmę. Jeśli my kogoś nie „zjemy”, inni mogą „zjeść” nas – przekonywał Tomasz Wróblewski, prezes fundacji Warsaw Enterprise Institute.

Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, mówił o fatalnych skutkach tego, że taka decyzja nie zapadła wcześniej. – To powinno nastąpić dawno temu. Gdyby tak się stało, dziś mielibyśmy zupełnie inną sytuację. W Unii liczą się podmioty, które mają swój potencjał na krajowym rynku i dzięki temu mają lepszy start przy wchodzeniu na rynki międzynarodowe – zaznaczył. – Ale nawet teraz, dzięki połączeniu potencjałów Orlen i Lotos staną się realną konkurencją dla firm w regionie, o czym świadczą pojawiające się pytania ze strony Komisji Europejskiej: Po co wam ta fuzja? W ocenie eksperta świadczą one o zaniepokojeniu konkurentów faktem, że na międzynarodowym rynku pojawi się nowy, potężniejszy gracz.

Zyska gospodarka

Artur Cieślik zwrócił uwagę na fakt, że połączenie ma przede wszystkim służyć polskiemu społeczeństwu i polskiej gospodarce. Dzięki niemu jeszcze bardziej zdywersyfikujemy źródła dostaw i uniezależnimy się od ropy ze Wschodu. – Rynkowa siła połączonego podmiotu będzie dużo większa niż obecnie, zapewniając grupie mocniejszą pozycję w negocjacjach cenowych z kontrahentami z USA, krajów Bliskiego Wschodu czy Rosji. Pozwoli to zawierać na korzystniejszych warunkach kontrakty na surowce i wsady do produkcji paliw – dodał. – Dodatkowo połączenie przyniesie wiele korzyści dla polskiej branży rafineryjnej. Najważniejsza z nich to wzmocnienie pozycji negocjacyjnej na międzynarodowym rynku paliwowym, szczególnie w zakresie dostaw ropy. Wspólny interes pozwoli obu spółkom na zacieśnienie współpracy z obecnymi partnerami i klientami oraz ułatwi pozyskiwanie nowych. Cieślik podkreślił atrakcyjność połączenia ze względu na komplementarność technologiczną i produktową oraz pozycję spółek na rynku paliw.

Dzięki połączonym zdolnościom rafineryjnym, firmy będą w stanie wyprodukować we wszystkich zakładach rocznie ok. 12 mln ton produktów lekkich, czyli głównie benzyny i 20 mln ton średnich destylatów – przede wszystkim oleju napędowego i paliwa lotniczego. Około dwóch trzecich zostanie wyprodukowane w polskich zakładach. W przyszłości te ilości będą dalej zwiększane wraz z uruchomieniem gdańskiej instalacji tworzonej w ramach projektu EFRA.

Eksperci podkreślają, że wielkości te są znacznie większe niż w pozostałych koncernach paliwowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Dla przykładu w Grupie MOL sprzedaż produktów lekkich wynosi ok. 4 mln ton rocznie, a średnich destylatów – ok. 12 mln ton. W przypadku OMV całkowita sprzedaż to ok. 20 mln ton rocznie.

Korzyści dla spółek

Poprzez racjonalizację i eliminację powtarzających się elementów oferty, połączone zakłady będą mogły skoncentrować się na produktach zapewniających największą wartość dodaną, a także wykorzystać komplementarność procesów technologicznych, np. przy produkcji olejów czy asfaltów.

Połączenie sił pozwoli Orlenowi skoncentrować się na tzw. nowej mobilności, która ma stać się strategicznym segmentem działania spółki. O ile jeszcze niedawno w sektorze naftowym dominowało przekonanie, że do 2040 r. nie należy spodziewać się spadku globalnego popytu na ropę naftową i produkty z niej wytwarzane, o tyle obecnie powszechne jest oczekiwanie, że zapotrzebowanie zacznie się kurczyć wcześniej. Dlatego szans na rozwój biznesu należy szukać w inwestycjach w innowacje na wczesnym stadium zaawansowania technologicznego. Lotos w ramach realizowanej strategii do 2022 r. angażuje się w innowacyjne projekty związane z rozwojem paliw alternatywnych. Chodzi np. o utworzenie Niebieskiego Szlaku, pozwalającego na przejazd samochodem elektrycznym z Warszawy do Trójmiasta czy też prace związane z wykorzystaniem wodoru jako paliwa. Orlen mógłby rozważyć utworzenie w Gdańsku centrum kompetencyjnego nowej mobilności dla połączonych spółek.

Więcej na badania i rozwój


Połączony podmiot to zdecydowanie większy potencjał do wygospodarowania znaczących środków na badania, które są niezwykle istotne dla zrównoważonego rozwoju każdej gospodarki. Orlen buduje obecnie w Płocku Centrum Badawczo-Rozwojowe, którego celem jest wdrażanie nowych rozwiązań technicznych oraz praca nad nowymi produktami i technologiami. Lotos będzie mógł korzystać zarówno z doświadczeń, jak i infrastruktury Orlenu, w tym również z ośrodków naukowo-badawczych w Czechach.

Po połączeniu siedziba spółki Lotos pozostanie w Gdańsku i tam, na takich samych zasadach jak dzisiaj, trafiać będzie część podatku płaconego przez spółkę. Także budynki Lotosu wciąż będą użytkowane, więc wpływy z podatków od nieruchomości pozostaną w Gdańsku. Podobnie będzie z redystrybucją dochodów z PIT pracowników do lokalnego samorządu.

Intencją obu stron planowanej transakcji jest też to, aby fuzja miała pozytywny wpływ na rozwój miasta i regionu. W planach jest też ściślejsza współpraca z reprezentującymi wysoki poziom trójmiejskimi ośrodkami naukowymi – szczególnie Politechniką Gdańską, zajmującą wiodące miejsce wśród polskich uczelni technicznych i Uniwersytetem Gdańskim intensywnie rozwijającym zarówno bazę edukacyjną, jak i infrastrukturalną.

ELG

PARTNER