Premier Rosji rozmawiał o gazie z prorosyjskimi politykami z Ukrainy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lipca 2019, 18:42
Rosja, Ukraina.
Rosja, Ukraina./ShutterStock
Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew zaproponował w środę na spotkaniu z prorosyjskimi politykami z Ukrainy: Jurijem Bojką i Wiktorem Medwedczukiem, by po wyborach parlamentarnych na Ukrainie i powstaniu rządu powrócić do kwestii gazowych pomiędzy oboma krajami.

Szef rządu Rosji powiedział, że istnieją w tej sprawie dwa warianty; pierwszym byłoby "przedłużenie obowiązywania obecnie istniejących kontraktów na pewien czas, po to, aby poważniej się porozumieć". Jako drugi wymienił utworzenie rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum zarządzającego gazociągami na terytorium Ukrainy. Miedwiediew zaznaczył, że Rosja "nigdy nie zaprzeczała" takiemu rozwiązaniu.

Ocenił, że na Ukrainie "powstała absurdalna sytuacja", polegająca na tym, że "konsumenci gazu na terytorium niezbyt bogatego państwa płacą o 25 procent więcej, niż mogliby płacić".

Bojko w dyskusji z Miedwiediewem powiedział, że "scenariusz konsorcjum, który uwzględniałby interesy Rosji jako dostawcy i interesy krajów UE jako konsumentów (gazu), jest najbardziej realny". Polityk ocenił, że po wyborach parlamentarnych na Ukrainie 21 lipca będzie można "przejść do realizacji" tego scenariusza, ze względu na udział parlamentu we władzy. Ukraina - jak przypomniał - jest republiką parlamentarno-prezydencką.

Szef rządu Rosji obiecał, że spełni prośbę Bojki o rozpatrzenie wycofania w trybie jednostronnym sankcji nałożonych przez Rosję na niektóre towary ukraińskie. Bojko wspomniał w tym kontekście o produkcji rolniczej i branży papieru i tektury. Podkreślił, że skutkiem sankcji było zawieszenie działalności niektórych zakładów i utrata pracy przez zatrudnionych w nich ludzi. Jednostronne anulowanie restrykcji mogłoby stać się "pierwszym krokiem" i gestem dobrej woli, a także "dobrym sygnałem dla gospodarki Ukrainy" - przekonywał Bojko.

Pomysł konsorcjum, o którym mówili politycy, omawiany był wcześniej; pierwotnie miały w nim brać udział trzy strony: Ukraina, Rosja i UE. W 2013 roku Rosja zrezygnowała z tego wariantu. W marcu br. szef rosyjskiego Gazpromu Aleksiej Miller powiedział, że koncern jest gotów uczestniczyć w powołaniu dwustronnego konsorcjum wspólnie z Ukrainą.

Na spotkaniu z ukraińskimi politykami Miedwiediew powiedział, że Rosja nie odpowiadała na wiele działań podjętych ze strony "oponentów" na Ukrainie. "Zachowujemy się dość spokojnie. Jedynie po tym, gdy Ukraina dołączyła się do sankcji unijnych, musieliśmy wprowadzić sankcje w odpowiedzi, i to tylko dlatego, że takie sankcje wprowadziliśmy w odniesieniu do Unii Europejskiej" - przekonywał. Jak zauważył, Ukraińcy zachowali możliwość pracy w Rosji.

Bojko i Medwedczuk odwiedzili Rosję także w okresie przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie, w marcu br. Również wtedy spotkali się z Miedwiediewem, w rozmowach uczestniczył też szef Gazpromu. Komentatorzy oceniali wtedy, że spotkanie było sygnałem ze strony Rosji, iż to właśnie Bojko może uzyskać od niej korzystne porozumienia gospodarcze.

>>> Czytaj też: Ukraina: Rosyjski okręt wpłynął na zamknięty obszar manewrów Sea Breeze 2019

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj