Ekspert: Dane PMI sugerują kontynuację pogarszania się koniunktury w polskim przemyśle

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 września 2019, 11:36
Kryzys, wykres, ekonomia, biznes
wykres/ShutterStock
Dane PMI sugerują kontynuację pogarszania się koniunktury w polskim przemyśle, ale w umiarkowanym tempie - uważa ekonomista z banku Pekao Piotr Piękoś. Spodziewa się on wzrostu PKB w tym roku w okolicach 4,5 proc.

Firma Markit obliczająca podała w poniedziałek, że dla Polski w sierpniu wzrósł do 48,8 pkt. wobec 47,4 pkt. w lipcu i wobec prognozy 47,6 pkt.

"W sierpniu wskaźnik PMI w polskim przetwórstwie wzrósł do 48,8 pkt z 47,4 pkt. w poprzednim miesiącu i dziesiąty miesiąc z rzędu kształtował się poniżej granicy 50 pkt, wskazując na kontynuację spadku aktywności w sektorze. Odbicie indeksu wskazuje jednak na wolniejsze tempo pogarszania się koniunktury niż w ostatnich miesiącach (odczyt najwyższy od 3 miesięcy), co odzwierciedla przede wszystkim wolniejszy spadek produkcji, nowych zamówień oraz zatrudnienia" - napisał Piękoś w komunikacie.

Zaznaczył, że zamówienia obniżały się w większej mierze za sprawą spadku zamówień eksportowych niż krajowych, co potwierdza negatywny wpływ spowolnienia w eurolandzie na polski przemysł, natomiast tempo spadku popytu zagranicznego było najniższe od dziewięciu miesięcy.

"Optymizm polskich przedsiębiorców z sektora przemysłowego pozostaje wyraźnie słaby przy prognozach odnośnie nadchodzących 12 miesięcy kształtujących się na najniższych poziomach od wielu lat" - dodał.

Zdaniem ekonomisty "dane PMI sugerują kontynuację pogarszania się koniunktury w polskim przemyśle, aczkolwiek nadal w bardzo umiarkowanym tempie". "W 2019 r. spodziewamy się wzrostu PKB w okolicach 4,5 proc." - dodał.

Markit podał, że trzy z pięciu subindeksów – produkcja, nowe zamówienia oraz zatrudnienie – przyczyniły się do wzrostu m/m głównego wskaźnika, a dwa pozostałe – czas dostaw i zapasy pozycji zakupionych – zarejestrowały neutralne wyniki.

"Ogólne tempo, w jakim pogarszała się koniunktora w przemyśle zwolniło, odzwierciedlając wolniejszy spadek produkcji, nowych zamówień oraz zatrudnienia. Mimo to poziom zaległości produkcyjnych wciąż gwałtownie spadał, a prognozy przedsiębiorców odnośnie nadchodzących 12 miesięcy były najsłabsze od wielu lat" - napisano.

>>> Czytaj też: Orłowski: Kto zapłaci za frankowy cud? [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj