Europarlament przyjął rezolucję w sprawie praworządności w Polsce i na Węgrzech

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 stycznia 2020, 12:27
Parlament Europejski
Parlament Europejski /ShutterStock
PE przyjął w czwartek rezolucję w sprawie praworządności w Polsce i na Węgrzech, w której stwierdza, że sytuacja w obu państwach się pogarsza i apeluje do KE oraz Rady UE o wykorzystanie dostępnych narzędzi, by wyeliminować ryzyko naruszania wartości unijnych.

Za rezolucją opowiedziało się 446 posłów; przeciw było 178; od głosu wstrzymało się 41.

Test przygotowany przez pięć głównych grup politycznych podkreśla, że każde wyraźne ryzyko poważnego nie dotyczy wyłącznie tego państwa, ale wywiera też .

przypomnieli o swoim stanowisku, w którym opowiedzieli się za w przypadku braków w zakresie praworządności. Wezwali państwa członkowskie do rozpoczęcia negocjacji by przyjąć przepisy wprowadzające warunkowość w dostępie do środków unijnych.

Początkowo tego zapisu nie było w projekcie rezolucji, jednak został on dodany jako poprawka. W taki sam sposób w tekście znalazło się odniesienie do przyjętej przez Sejm 20 grudnia 2019 roku ustawy zaostrzającej środki dyscyplinujące wobec sędziów.

Niewiążąca prawnie rezolucja jest jednak głównie tekstem o przebiegu procedury z art. 7 unijnego traktatu i wezwaniem, by składająca się z ministrów ds. europejskich Rada ds. Ogólnych zwiększyła presję na Polskę i Węgry, ponieważ do tej pory wysłuchania nie były organizowane w sposób "regularny, uporządkowany i otwarty".

Europosłowie Platformy Obywatelskiej zagłosowali w czwartek w Parlamencie Europejskim za rezolucją w sprawie praworządności w Polsce, podobnie jak PSL i deputowani z list Wiosny, z kolei SLD się podzielił - wynika z danych europarlamentu.

Eurodeputowani PO poparli zarówno poprawkę dotyczącą powiązania dostępu do funduszy unijnych z praworządnością, jak i cały tekst rezolucji. W przypadku PSL sytuacja była bardziej skomplikowana - posłowie Stronnictwa zagłosowali przeciw poprawce mówiącej o dostępie do środków z budżetu UE, ale poparli rezolucję jako taką.

Z powodu zapisów o warunkowości w dostępie do pieniędzy unijnych rezolucji nie poparli posłowie SLD Bogusław Liberadzki i Marek Balt. Nie zagłosowali jednak przeciw, tylko wyjęli karty do głosowania (dla systemu są wówczas niewidoczni, jak gdyby ich nie było).

Takich dylematów nie mieli inni politycy Lewicy (lub niezrzeszeni zasiadają we frakcji socjalistycznej). Tekst poparli Marek Belka, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Sylwia Spurek czy Łukasz Kohut.

Podziały były jednak nie tylko w polskiej delegacji, ale też we frakcjach. Kilkudziesięcioro eurodeputowanych Europejskiej Partii Ludowej (m.in. eurodeputowani węgierskiego Fideszu) było przeciwko rezolucji. Z kolei kilka osób z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów poparło tekst.

Zdecydowana większość EKR zagłosowała jednak przeciw rezolucji, podobnie jak europosłowie grupy Tożsamość i Demokracja, w której zasiadają m.in. przedstawiciele Alternatyw dla Niemiec (AfD), Wolnościowej Partii Austrii (FPOe), czy francuskiego Zjednoczenia Narodowego.

>>> Czytaj też: Komisja Europejska wywróciła stolik i zaskoczyła PiS

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj