Ukraina: Rolnicy protestują i wzywają do otwarcia targowisk

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 kwietnia 2020, 12:31
Na Ukrainie trwają w poniedziałek akcje protestu przeciwko zamknięciu targowisk w ramach ograniczeń związanych z Covid-19. Rolnicy skarżą się, że stracili rynek zbytu, ich produkty szybko się psują, a ceny raptownie spadają. O otwarcie targowisk zaapelował mer Lwowa Andrij Sadowy.

W poniedziałek kilkudziesięciu pracowników bazarów pikietuje przed siedzibą administracji obwodowej w Czerniowcach w południowo-zachodniej części kraju. Zaznaczają, że władze, ogłaszając zamknięcie targowisk, nie dały im możliwości sprzedania towaru, który teraz psuje się w kontenerach - informuje agencja Unian.

Również w Żytomierzu około setki osób zebrało się z tego powodu przed budynkiem rady miejskiej - pisze portal Żytomyr.info. W Połtawie zorganizowano natomiast protest samochodowy z udziałem ok. 80 pojazdów - podał portal Poltava.to.

Z kolei w niedzielę ponad 200 rolników zablokowało most na Dnieprze w obwodzie chersońskim, protestując przeciwko zamknięciu targowisk. Jeden z uczestników akcji wysypał na drogę ogórki, mówiąc, że i tak nie ma co zrobić ze zbiorami. Na wjeździe do Chersonia utworzył się korek na kilka kilometrów. Ruch odblokowano wieczorem.

W związku z zamknięciem targowisk nie ma gdzie sprzedawać świeżych warzyw, a ich ceny szybko spadają - skarżą się rolnicy, cytowani przez telewizję 1+1. Jak dodają, do niedawna ogórki gruntowe sprzedawano po 40 hrywien za kilogram (ok. 6 zł), a obecnie - za mniej niż 10 hrywien. Pomidory kosztują ok. 40 hrywien za kg. Według portalu Ekonomiczna Prawda na Ukrainie 80 proc. warzyw sprzedawanych jest właśnie na bazarach. Rolnicy podkreślają, że ceny w supermarketach są dużo wyższe.

Z prośbą o otwarcie targowisk zwrócił się w poniedziałek do premiera Denysa Szmyhala oraz do głównego lekarza sanitarnego kraju mer Lwowa Andrij Sadowy. Podkreślił, że przez ograniczenia cierpią właściciele bazarów, sprzedawcy i rolnicy, a jednocześnie konsumenci, pozbawieni alternatywy, są zmuszeni do kupowania droższych produktów z importu.

Bazary są zamknięte od 14 kwietnia; wtedy główny lekarz sanitarny Wiktor Laszko anulował swoją wcześniejszą decyzję w sprawie możliwości działania targowisk przy stosowaniu się do norm sanitarnych. Podkreślił, że dochodziło do licznych naruszeń restrykcji. Media informują, że w kraju działają pewne targowiska hurtowe, np. rynek Stołycznyj w Kijowie.

Gazeta internetowa "Ukraińska Prawda" przypomina, że 25 marca prezydent Wołodymyr Zełenski podczas narady z przedstawicielami lokalnych władz wskazał, że nie można pozbawić ludzi możliwości zakupu produktów spożywczych, więc w miejscowościach, gdzie bazary są jedynym miejscem sprzedaży żywności, targowisk nie należy zamykać. Polecił władzom rozwiązanie tej kwestii.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj