Przebieg sesji zależy od danych z USA w piątek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 maja 2009, 08:56
Końcówka wczorajszych notowań na GPW z pewnością zapadnie wielu inwestorom w pamięci. Wyraźne wzrosty przez prawie cały dzień przeobraziły się w minusy po tym, jak w ok. 45 minut indeks WIG20 stracił prawie 4% i zamknął się ostatecznie na –0,7%. Technicznie wygląda to tak, jakby inwestorzy przestraszyli się nowego maksimum (1904 pkt.), zresztą trzeciego kolejnego w ciągu trzech (spadkowych!) sesji. Faktycznym powodem jest jednak wyprzedaż w USA, która silnie przyspieszyła po otwarciu tam rynku kasowego. W ruchu tym nie należy upatrywać głębszych powodów niż realizacji zysków na silnie wykupionym rynku i to dobra wiadomość dla tych, którzy liczą na kontynuację dobrej passy na rynku.

To, co było postrachem dla byków, czyli stress-testy ostatecznie zostało nieco „rozmienione na drobne” przez wcześniejsze przecieki i optymistyczne wypowiedzi amerykańskiego sekretarza skarbu. Według opublikowanych wczoraj oficjalnie wyników 10 z 19 badanych amerykańskich instytucji finansowych potrzebuje dodatkowego kapitału na łączną kwotę 74,6 mld USD. Wśród nich jest Bank of America, który potrzebuje 33,9 mld USD, czyli w zasadzie kwotę, o której już wcześniej spekulował rynek. Inne instytucje, które potrzebują sporych kwot to Citigroup i Wells Fargo.

Jednak w przypadku Citi sprawę rozwiąże w zasadzie wymiana akcji uprzywilejowanych na zwykłe. Po za tym na liście znajdują się m.in. takie firmy jak Morgan Stanley, GMAC LLC, FifthThird Bancorp, PNC, KeyCorp, Suntrust i Regions. Generalnie wyniki stress testów nie są złe – w zestawieniu z ogromnymi zastrzykami kapitału jakie banki już dostały, kwota niecałych 75 mld USD nie wydaje się astronomiczna. A nale! ży pamiętać, iż mowa jest o niekorzystnym scenariuszu makroekonomicznym.

W tej sytuacji o kontynuacji wzrostów może przesądzić to, co w ostatnim czasie najbardziej rozpala wyobraźnię inwestorów, czyli perspektywa ożywienia gospodarczego na gruncie lepszych danych makroekonomicznych. Dziś czeka nas raport o zatrudnieniu poza rolnictwem w USA. Choć rynek pracy nie jest obszarem gospodarki, który pierwszy reaguje na poprawę koniunktury, znacznie lepszy raport ADP w środę (-491 tys.) dał sygnał, iż najgorsze może być za nami.

Konsensus na dzisiejsze dane to spadek zatrudnienia o 630 tys. wobec spadku o 663 tys. w marcu. To jednak oczekiwania sprzed publikacji ADP. Należy oczekiwać, że faktyczny poziom oczekiwań przesunął się znacznie w dół – zapewne poniżej spadku zatrudnienia o 500 tys. Dane o 14.30. Z innych danych warto zwrócić uwagę na niemiecką produkcję przemysłową za marzec (oczekiwania –1,3% m/m), zwłaszcza po zaskakująco dobrych danych o zamówieniach, które podane były wczoraj (+3,3% m/m).

Wyniki podał Bank Millennium. Przy znacznie wyższych przychodach odsetkowych i nieznacznie tylko niższych przychodach z tytułu prowizji bank odnotował zysk netto na poziomie nieznacznie przekraczającym 12 mln zł, wobec 127 mln zł rok temu. Tak duży spadek to w dużej mierze efekt wyższych kosztów odsetkowych. Wynik nie odbiega jednak znacząco od oczekiwań rynku. Te zakładały zysk na poziomie 18 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj