Kiedy zobaczyłem Lagarde w ubiegłym tygodniu miała wokół szyi apaszkę zwiniętą w perfekcyjnie geometryczne koło. Trzymała w jednej ręce okulary i stała tak wyprostowana, że lepiej nie potrafiłby nawet zawodnik francuskiej drużyny pływackiej. Ale najistotniejszą rzeczą jest jej angielski, którego nauczyła się podczas 25-letniego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Lagarde była na wymianie w szkole prywatnej w Maryland, odbyła staż na Capitol Hill, by wreszcie założyć prawniczą firmę Baker McKnezie. Jej angielski wyjaśnia, dlaczego wszyscy niemal instynktownie wskazali na nią jako idealnego następcę Dominique Strauss Khana w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. The Economist, magazyn światowej anglojęzycznej elity, nazwał ją świetnym negocjatorem i ponad wszytko doskonałym menedżerem - Lagarde to kobieta naszych czasów.

>>> Czytaj też: Poznaj życiorys Christine Lagarde - kandydatki na szefa MFW

Aby być naprawdę wielkim, dziś nie wystarczy mówić po angielsku, tu potrzeba perfekcyjnej angielszczyzny. Nawet jeśli nie mówisz po angielsku, wciąż możesz święcić triumfy na niektórych polach. Możesz na przykład zostać członkiem Komunistycznej Partii Chin albo być rosyjskim oligarchą. Możesz też osiągnąć sukces w jakiejś niemieckiej fabryce obrabiarek, bo Niemcy są w tym tak dobrzy, że nie potrzebują w tym pomocy od innych krajów. Jednak większość ludzi, którzy mówią tak zwanym Globishem (a więc uproszczoną, mdłą i pozbawioną idiomów wersją angielskiego z niewielkim zasobem słownictwa) mogą odnieść sukces tylko w swoich własnych państwach. Status i pieniądze idą do bankierów, pisarzy, myślicieli i polityków, którzy mogą robić wszytko na skalę międzynarodową i większość z nich mówi perfekcyjnie w języku Szekspira.

Języki od zawsze były powiązane z edukacją, pisze historyk Eric Hobsbawn. – W dawnych brytyjskich koloniach w Afryce czy na Pacyfiku, droga do edukacji, bogactwa i władzy wiodła przez angielski. Hindusi też od dawna wiedzą, że jeśli będziesz znać angielski to na pewno nie czeka cię głód. Anielski jest coraz ważniejszy w każdej sferze życia. W ubiegłym miesiącu Mata Banerjee została głową stanu Bengal Zachodni, tym samym odsunęła na bok socjalistów którzy rządzili tam przez 34 lata. W kapaniach przedwyborczych narzekała, że socjaliści nakazali, by w szkołach państwowych uczono po Bengalsku.

>>> Czytaj też: Angielski? Nie na warszawskiej giełdzie

Reklama

Globish już nie wystarcza. Kiedy mówisz Globishem twoje IQ spada w oczach twoich rozmówców o 30 procent. Trudno w tym idiolekcie powiedzieć coś zaskakującego czy zabawnego. Ludzie ci nie mogą też naśladować mowy anglojęzycznej elity. Lagrade to potrafi. Wielu ambitnych ludzi także zauważyło ten trend i studiują po angielsku nie wyjeżdżając nawet z domu. Anglojęzyczne uniwersytety rosną jak grzyby po deszczu.

Wciąż trudno jest jednak przekroczyć barierę Globish. Znajomy pisarz z Europy Wschodniej, świetnie wykształcony, zna kilka języków. Z oczywistych powodów chce napisać swoją następną powieść po angielsku. Wysłał mi angielską wersję tekstu który napisał. Tekst jest słaby. Obawiam się, że pisany jest mu raczej krajowy sukces.