Powrót Cara: Putinowi grozi megalomania

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 października 2011, 06:53
Wraz z powrotem Władimira Putina na fotel prezydenta Rosji powróci autorytaryzm w globalnej polityce.

Świat zmęczony walką z globalnym kryzysem łaknie dobrych wiadomości. Niestety, powrót Władimira Putina na Kreml taką wiadomością nie jest. W czasach kiedy liberalne demokracje przeżywają problemy gospodarcze i tracą wiarę w siebie, nowy-stary prezydent Rosji wzmocni obóz autorytarny w globalnej polityce.

Jeżeli rosyjska polityka zagraniczna od 2012 roku będzie bardziej izolacjonistyczna i nacjonalistyczna, może wyznaczyć globalny trend. USA i Francję czekają w przyszłym roku wybory prezydenckie, liderzy będą mniej czasu poświęcać sprawom międzynarodowym. Na szczytach władzy w Chinach także dojdzie w przyszłym roku do przetasowań, przez co chińska polityka zagraniczna może się stać bardziej radykalna. Zawirowania na Bliskim Wschodzie przeciągną się prawdopodobnie na 2012 rok, podobnie jak kryzys finansowy w Europie.

W tej sytuacji osobowość rosyjskiego prezydenta będzie miała większe znaczenie niż kiedykolwiek. Rosja jest jednym z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ i pozostaje militarną, energetyczną i dyplomatyczną potęgą. Jest znaczącym graczem geopolitycznym, który wciąż myśli i działa jak wielkie mocarstwo. Niestety postrzeganie przez Putina polityki zagranicznej jest naznaczone nostalgią za szacunkiem (lub strachem), którym Rosja cieszyła się w czasie zimnej wojny, oraz głęboką podejrzliwością wobec Zachodu. Według Putina Amerykanie i Europejczycy celowo wykorzystali słabość Rosji w latach 90., by złamać obietnice i rozszerzyć NATO, a następnie wzniecić „kolorowe rewolucje” na Ukrainie i w Gruzji.

>>> Czytaj też: Społeczeństwo Rosji gwałtownie się rozwarstwia. Poniżej progu ubóstwa żyje już 21 mln Rosjan

Zachodni liderzy uspokajają się, że Putin może być zły, ale nie jest szalony. Jego determinacja jako prezydenta, by ścierać się z USA o prawa człowieka, Gruzję, Ukrainę czy Kosowo, zawsze była ograniczana przenikliwą świadomością, jak daleko można się posunąć.

Niestety, stara zasada polityki mówi, że im dłużej przywódca sprawuje urząd, tym bardziej popada w megalomanię i gorzej ocenia sytuację. Putin był przez osiem lat prezydentem, przez cztery lata premierem i może zostać na Kremlu jeszcze 12 lat. W państwie o tak tragicznej historii autokratycznych rządów jak Rosja brzmi to wyjątkowo złowieszczo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj