Fabryki broni w Europie pracują dzień i noc. Komuś bardzo się spieszy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 października 2025, 09:46
Fabryki amunicji pracują dzień i noc. Komuś ewidentnie się spieszy
Fabryki broni w Europie pracują dzień i noc. Komuś bardzo się spieszy/Shutterstock
Europa przypomina wielki plac budowy, na którym w ekspresowym tempie powstają hale, linie produkcyjne i magazyny amunicji. Według "The Financial Times" nowe fabryki broni rosną trzy razy szybciej niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Powstało już ponad siedem milionów metrów kwadratowych nowych zakładów zbrojeniowych. To jak tysiąc boisk piłkarskich pełnych armat, rakiet i granatów.

Europa poczuła, że kończy jej się czas pokoju i na dobre przystąpiła do wyścigu zbrojeń. W ramach programów unijnych, takich jak ASAP (Act in Support of Ammunition Production), przeznaczono już pół miliarda euro na rozbudowę produkcji amunicji, a do 2027 roku kraje UE mają wydać 100 miliardów euro na zbrojenia.

Europa zbroi się przed Rosją. Fabryki zbrojeniowe pracują bez przerwy

Przez długie lata Europa żyła w przekonaniu, że wojna jest czymś, co dzieje się gdzieś indziej. Dopiero inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku brutalnie uświadomiła Europejczykom, że pokój nie jest czymś wiecznym. Gdy Putin przerzucał kolejne brygady na front, Zachód debatował, czy przekazać Ukrainie czołgi i pociski. Dziś sytuacja się odwróciła, ponieważ zbrojenia nie są już tematem tabu, lecz priorytetem.

Nowa epoka ma swoje symbole, a jednym z nich jest niemieckie miasteczko Unterlüß w Dolnej Saksonii. Koncern Rheinmetall uruchomił tam właśnie największą fabrykę amunicji w Europie. Zakład zajmuje 60 kilometrów kwadratowych i w tym roku opuści go 25 tys. pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm. W 2027 roku produkcja ma sięgnąć 350 tys. sztuk rocznie.

To symbol tego, że działamy — powiedział szef Rheinmetalla, Armin Papperger. Zapowiedział także kolejne inwestycje na Litwie, w Wielkiej Brytanii, a nawet w samej Ukrainie.

Unia Europejska dzieli miliardy na zbrojenia. To sygnał dla USA

Bierna nie pozostaje także Bruksela. Komisja Europejska ogłosiła z zadowoleniem porozumienie polityczne między Parlamentem Europejskim a Radą UE w sprawie programu na rzecz europejskiego przemysłu obronnego (EDIP). To przełomowy projekt, który ma wzmocnić wspólne zamówienia zbrojeniowe, pobudzić europejski przemysł i wdrożyć plan gotowości obronnej Unii do 2030 roku.

Przez dekady bezpieczeństwo Europy opierało się na parasolu USA. Ale w miarę jak Waszyngton coraz bardziej skupia się na Pacyfiku, w Europie narasta przekonanie, że czas strategicznej samowystarczalności nadszedł właśnie teraz. Tym bardziej że ostatni szczyt z udziałem Donalda Trumpa i Władimira Putina nie przyniósł żadnych gwarancji dla Ukrainy.

W 2024 roku wydatki na obronność państw UE były o ponad 30 proc. wyższe niż w 2021. NATO oficjalnie porzuciło dawne założenie, że 2 proc. PKB wystarczy na bezpieczeństwo. Nowy cel – 5 proc. PKB – oznacza nie tylko więcej pieniędzy, ale i nowy sposób myślenia. Pokazuje, że Europa musi być w stanie bronić się sama.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj