Most się jeszcze trzyma

Most w Majakach nadal stoi, ale jego stan z dnia na dzień się pogarsza. Rosyjskie drony od kilku dni regularnie uderzają w przeprawę, tworząc nowe dziury w jezdni i uniemożliwiając sprawne przemieszczanie się. Niedawno w most uderzyła także rakieta balistyczna Iskander z głowicą kasetową. To nie tylko pogłębiło uszkodzenia, ale przede wszystkim sprawiło, że prace remontowe stały się ekstremalnie niebezpieczne. Każda ekipa remontowa na moście może zostać zaatakowana w każdej chwili.

ikona lupy />
Pociski Iskander / ShutterStock

Sytuacja zaczyna przypominać los Antonowskiego mostu w okolicach Chersonia, który był tak często atakowany przez Ukrainę, że mimo iż nie został doszczętnie zniszczony, Rosja zmuszona była porzucić region za , bo przeprawa nie nadawała się do użytku. Analogicznie, jeśli most w Majakach zostanie wyłączony z użytku, Ukraina może całkowicie stracić dostęp do głównych kanałów transportu paliwa z portu Izmaił.

Ukraina była częściowo przygotowana – ale nie na długo

Rosyjscy eksperci zauważają, że Ukraina spodziewała się takiego scenariusza. Już ponad rok temu i przeprowadziła przygotowania do budowy przeprawy pontonowej nieco na północ od mostu w Majakach. Na obu brzegach rzeki zbudowano drogi dojazdowe. Problem w tym, że most pontonowy to rozwiązanie tymczasowe i pełne ograniczeń. Przeprawa przez Dniestr w tym miejscu ma ok. 180 metrów szerokości, co sprawia, że utrzymanie mostu pontonowego na potrzeby masowej logistyki może szybko przekroczyć możliwości Ukrainy. Do tego sam most pontonowy znacznie łatwiej zniszczyć, a zapas dostępnych elementów jest ograniczony.

ikona lupy />
Czołg Leclerc i most pontonowy PFM / MON

Cios w serce logistyki paliwowej

Most przez Dniestr to nie tylko lokalna droga to strategiczna arteria, przez którą trafia większość paliwa do regionów południowych oraz na potrzeby armii w południowej Ukrainie. Jak tłumaczy właściciel ukraińskiej firmy transportowej Prime, Dmytro Lewuszkin, jego zablokowanie może doprowadzić do wzrostu cen paliw. W przyfrontowych regionach południowych i wschodnich może dojść do stopniowego wyłączania stacji benzynowych, zanim uda się zorganizować nową logistykę głównie przez Rumunię i Mołdawię. Równolegle atakowany jest port i energetyka w Odessie.

ikona lupy />
Płonący turecki statek handlowy w odeskim porcie. / Forsal.pl

Alternatywne szlaki?

Część obserwatorów sugeruje, że Ukraina mogłaby zwiększyć import paliwa z Rumunii przez Mołdawię lub Bukowinę, jednak to już się dzieje w maksymalnych możliwych wolumenach. Problemem jest m.in. różnica szerokości torów kolejowych pomiędzy siecią rumuńską a postradziecką, co uniemożliwia wykorzystanie kolei na pełną skalę.

Dlatego tak istotne były właśnie szlaki przez porty na Dunaju, gdzie paliwo było bezpośrednio przeładowywane z tankowców do cystern – zarówno kolejowych, jak i drogowych – na „rosyjskiej” szerokości torów. Stąd właśnie znaczenie mostu w Majakach i innych przepraw ich trwałe uszkodzenie praktycznie uniemożliwia ich pełne zastąpienie.



Kierowców brak: cysterny stoją

Jakby tego było mało, Ukraina zmaga się z dramatycznym brakiem kierowców cystern. Wielu z nich zostało zmobilizowanych do wojska, co sprawia, że nawet przy alternatywnych szlakach transportowych paliwo nie ma kto dowieźć. Lewuszkin apeluje, by objąć kierowców cystern specjalnym statusem i zwolnić ich z poboru. Inaczej każdy kolejny kryzys paliwowy może okazać się śmiertelny dla gospodarki i frontu.

Mosty na celowniku Rosji

Analitycy nie mają złudzeń. Celem Rosji jest odcięcie południowo-zachodniej części Ukrainy od dunajskiej logistyki i dostaw z Rumunii. Most w Majakach to tylko pierwszy etap. Wcześniej atakowany był także most w Zatoce. Również przy pomocy rojów dronów kamikadze i bomb szybujących. Nawet jeśli uda się zorganizować pontony lub promy, one także staną się łatwym celem. To nie tylko kwestia utrudnień logistycznych to realne zagrożenie dla ciągłości dostaw nie tylko paliwa, ale i pomocy wojskowej z Zachodu idącej przez Rumunię.

ikona lupy />
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej

Paliwowy chaos już się zaczyna

Jak wynika z wpisów na ukraińskich kanałach Telegram, już teraz na lokalnych stacjach benzynowych pojawiły się kolejki, a ceny szybują. Mieszkańcy boją się powtórki z 2022 roku, gdy brak paliwa paraliżował życie codzienne i działania militarne. Pojawiły się już oferty przeprawy przez Dniestr… łodziami. Konieczne może być postawienie przepraw pontonowych, które są jednak wrażliwsze na ataki. Objazdy przez sąsiednie państwa trwają od kilku do kilkunastu godzin, a granice są zakorkowane. Wszystko wskazuje na to, że Ukraina może stanąć przed najpoważniejszym kryzysem paliwowym od początku wojny. A