Tylko 39 tys. Polaków założyło profil w systemie ePUAP, który miał zdecydowanie usprawnić funkcjonowanie administracji publicznej. Rząd chce, aby upowszechnianiem systemu zajęli się urzędnicy pocztowi i bankowcy.
Nadchodzi internetowa rewolucja w administracji publicznej. Nadchodzi, nadchodzi i jakoś nie może nadejść. Profil zaufany, który od 9 czerwca ub.r. funkcjonuje w ramach Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP), miał umożliwiać załatwianie spraw administracyjnych bez konieczności posiadania tzw. podpisu elektronicznego. Nadal jednak pozostaje wirtualnym udogodnieniem – obywatele nie palą się do zakładania na nim profili i komunikowania w ten sposób z urzędnikami. W niecałe 10 miesięcy od ogłoszenia internetowej rewolucji w administracji przyłączyło się do niej zaledwie 39 tys. osób.
Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni nie zamierza jednak składać broni. Chce zresztą poszerzać arsenał środków, którymi będzie namawiał Polaków do korzystania z dobrodziejstw e-administracji. – Rozmawiamy z Pocztą Polską, żeby można było w jej placówkach uwiarygodnić ten profil. Prowadzimy też rozmowy ze Związkiem Banków Polskich, by było to możliwe w bankach – opowiadał wczoraj dziennikarzom PAP.
Ale eksperci podchodzą do tego pomysłu sceptycznie. – Oczywiście każda metoda na to, aby wreszcie profile zaufane i ePUAP zaczęły działać pełną parą, jest cenna. Nie wierzę jednak, że uda się tego dokonać za pośrednictwem komercyjnych, prywatnych banków, które nie mają żadnego interesu w tym, aby swoim pracownikom nakazać dodatkową pracę – ocenia prof. Szczepan Figiel, prorektor ds. rozwoju uczelni Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i członek rady ds. informatyzacji działającej przy MAiC. Wtóruje mu Krzysztof Komorowski, ekspert ds. e-administracji z Instytutu Sobieskiego. – Już teraz na pocztach długie kolejki są codziennością. Tym bardziej wątpliwe jest, aby jej pracownicy mieli dodatkowo zająć się zakładaniem klientom profili w ePUAP – ocenia.
Reklama
Zresztą specjaliści mają wątpliwości nie tylko co do najświeższego pomysłu szefa MAiC, lecz również do tego, jak funkcjonuje ePUAP. – Profil zaufany, który miał być bezpłatnym odpowiednikiem podpisu elektronicznego i otwierać obywatelom dostęp do e-administracji, nie odniósł sukcesu – mówi wprost Figiel i dodaje, że system trzeba jak najszybciej ratować. – Zgodnie z zasadami ekonomii, aby był na niego popyt, konieczna jest podaż, czyli zaoferowanie potrzebnych obywatelom usług, które mogliby za pomocą profilu załatwiać – tłumaczy.
– Ludzie nie mają jednak pojęcia, do czego mógłby im służyć. Nawet sami urzędnicy, a jest ich przecież blisko pół miliona, nie palą się do rejestrowania w ePUAP – zauważa Komorowski. Dodaje, że w obliczu tego konieczne jest jak najszybsze uruchomienie powszechnej kampanii informacyjnej o systemie.
– Być może należałoby pójść jeszcze dalej, choćby stwarzając takie ekonomiczne uwarunkowania, aby ludziom po prostu opłaciło się przejście na ePUAP. I tu warto by było wziąć przykład z banków: kontakt tradycyjny z administracją pozostawić, ale płatny np. w postaci opłat za znaczki urzędowe. Ale równolegle przypominać o możliwości nieodpłatnego załatwiania tych spraw przez internet – kwituje prof. Figiel.

DGP przypomina: Jak założyć konto w ePUAP

Konto w systemie ePUAP zakłada się na stronie www.epuap.gov.pl.

Wysyła się wniosek o potwierdzenie profilu, podając na urzędowym formularzu swoje dane osobowe i adres poczty elektronicznej, przez który będzie możliwe porozumienie z urzędami, czyli wysyłanie pism, otrzymywanie potwierdzeń i odpowiedzi.

Aby potwierdzić profil zaufany, trzeba w ciągu 14 dni udać się do jednego z blisko 500 urzędów (zakłady ubezpieczeń społecznych, urzędy skarbowe, urzędy marszałkowskie i ambasady), żeby uwierzytelnić profil, czyli zweryfikować dane na podstawie dowodu osobistego lub paszportu.

Można wybrać do tego celu dowolną placówkę. Po sprawdzeniu danych konto uzyska status profilu zaufanego i będzie można z niego korzystać.