Łatwiej będzie zwalniać pracowników. Do tej pory pozbycie się nawet niewydajnej osoby było prawie niemożliwe. To jedna z przyczyn spadku wydajności i zastoju gospodarczego ostatniej dekady.
Włosi będą pracować na podobnych zasadach jak Skandynawowie. Parlament w Rzymie przyjął wczoraj przełomową reformę zasad zatrudnienia, dzięki której firmy będą mogły zwalniać pracowników bez procesowania się w sądach, choć pod warunkiem wypłaty rekompensaty. Jednocześnie powstanie powszechny fundusz ubezpieczeniowy, którym będą objęci wszyscy bezrobotni.
– Chcemy chronić ludzi, a nie miejsca pracy. Ta reforma będzie szczególnie korzystna dla młodych, pozostających do tej pory bez żadnego zabezpieczenia – tłumaczyła wczoraj minister pracy Elsa Fornero. Zatrudnieni na umowach czasowych dotychczas nie mogli bowiem liczyć na zasiłki. Wzorem dla zmian, które od wielu miesięcy starał się przeforsować premier Mario Monti, są kraje skandynawskie, a przede wszystkim Dania. Chodzi o tzw. system flexicurity, który w Skandynawii sprawdził się w praktyce, czyli połączenia łatwości zwalniania pracowników z gwarancją minimum socjalnego.
Dotychczasowy model zapewniał tym, którzy mieli kontrakt na czas nieokreślony, niemal absolutną gwarancję zatrudnienia. To nie sprzyjało wydajności pracy: w momencie powstania unii walutowej przeciętny Niemiec był o 8,5 proc. wydajniejszy od Włocha. Obecnie różnica ta sięga 21,6 proc. Z tego samego powodu pracodawcy obawiali się zatrudniania nowych pracowników, a bezrobocie wśród ludzi młodych urosło do 35 proc. Inwestorzy zagraniczni omijali Włochy szerokim łukiem, zaś gospodarka od 10 lat właściwie stała w miejscu.
– Ta reforma, w przeciwieństwie do poprzednich, wreszcie dotyka sedna sprawy – uważa Marcello Giustiniani, ekspert ds. prawa pracy w mediolańskiej kancelarii Bonelli Erede Pappalardo. W szczególności ekipie Montiego udało się wykreślić słynny artykuł 18 kodeksu pracy, w obronie którego w 2002 roku na ulice włoskich miast wyszło 13 mln manifestantów. Choć ów przepis zakazywał po prostu dyskryminacji pracowników, to włoskie sądy interpretowały go bardzo szeroko.
Reklama
Montiemu zależało na szybkim przeforsowaniu zmian, aby mieć silniejszą pozycję na rozpoczynającym się dziś szczycie przywódców państw UE w Brukseli, gdzie Włosi chcą wydrzeć od Niemców pomoc dla swoich banków. Szef rządu zdaje sobie też sprawę, że ze względu na politykę krajową czasu pozostało mu niewiele. Od listopada poparcie dla premiera spadło w sondażach z 71 proc. do 33 proc., gdyż wprowadzone przez niego zmiany oznaczają likwidację wielu przywilejów socjalnych. Wczoraj poprzednik Montiego Silvio Berlusconi powiedział, że z powodu poparcia dla obecnego rządu jego partia straciła już 3/4 swoich wyborców. Zapowiedział jednak, że będzie nadal wspierał premiera „z poczucia odpowiedzialności”, a także dlatego że jego rezygnacja zostałaby uznana w Brukseli za katastrofę.
Uchwalony wczoraj pakiet ustaw to druga kluczowa reforma opracowana przez Elsę Fornero. Nielubianej przez Włochów z powodu mentorskiego sposobu mówienia profesor ekonomii udało się w grudniu przeforsować zasadniczą zmianę systemu emerytalnego, zgodnie z którą świadczenia będą uzależnione nie od wysokości ostatniej pensji, lecz od wielkości składek, jakie pracownik odprowadził przez cały okres kariery zawodowej. Jednocześnie wiek emerytalny został podniesiony do najwyższego poziomu w całej Unii: 68 lat. To pozwoliło na ograniczenie wydatków państwa o około 10 mld euro rocznie.
Skandynawowie bardzo pracowici
Pod względem poziomu zatrudnienia Włochy są obok Grecji i Węgier najsłabszym państwem UE. We Włoszech pracuje zaledwie 56,9 proc. osób w wieku od 15 do 64 lat. Na drugim biegunie znalazła się Skandynawia.
Jak podaje Eurostat, poziom zatrudnienia wśród krajów Unii jest niższy tylko w dwóch państwach szczególnie dotkniętych kryzysem: w Grecji (55,6 proc.) i na Węgrzech (55,8 proc.). Włochów wyprzedzili m.in. Polacy: od 2003 r. wskaźnik zatrudnienia wzrósł z 51,2 proc. do 59,7 proc. Ogromny postęp pod względem poziomu zatrudnienia zrobiły także Niemcy. Reformy zapoczątkowane przez kanclerza Gerharda Schroedera ograniczyły socjal i zmusiły wiele osób do szukania pracy. Dziś w RFN zarabia aż 72,5 proc. osób w wieku produkcyjnym wobec 64 proc. pod koniec lat 90. Modelem dla Europy są jednak pod tym względem kraje skandynawskie. W Szwecji czy Danii pracuje blisko 3/4 osób w wieku 15 – 64 lata. To podstawowy powód, dla którego państwa te należą do ścisłej czołówki najbogatszych krajów Unii.
Niemiec jest o 21 proc. bardziej wydajny niż przeciętny Włoch.