Sukces Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) w angielskich wyborach lokalnych, rekordowo złe dla wspólnej waluty sondaże w Szwecji, powstanie nowej, niechętnej dalszej integracji partii Alternatywa dla Niemiec. To tylko niektóre wydarzenia ostatnich tygodni wskazujące, że w części państw UE wzbiera antyunijna fala.
>>> Czytaj też: Upadek euro byłby kosztowniejszy od unii fiskalnej
Już w ośmiu państwach UE, w tym w Polsce, liczba osób niechętnych wspólnej walucie przewyższa liczbę jej zwolenników lub jej dorównuje. Dotyczy to zwłaszcza państwa, które jej nie wprowadziły: tylko w jednym kraju płacącym w euro (na Cyprze) liczba jej przeciwników przekracza 40 proc., czyli średnią unijną. Także tylko w jednym państwie bez wspólnej waluty (w Rumunii) odsetek jej przeciwników jest niższy od tej bariery.
>>> Czytaj też: Francja patrzy na Niemców i ogłasza koniec oszczędności
Trend jest jednak wyraźny: w 2002 roku jedynie 25 proc. obywateli UE mówiło euro "nie". Dzisiaj jest to już 40 proc. Odsetek ten zaczął znów rosnąć w 2008 roku, po kilku latach stabilizacji na poziomie nieco ponad 30 proc.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
