Polska płaci jedne z najwyższych w Unii Europejskich cen za gaz kupowany od Rosji - za tysiąc metrów sześciennych płacimy ok. 400 dolarów. PGNiG, które negocjowało kontrakt, nie podaje dokładnych wartości. Ostatnie wydarzenia i polityka naszego wielkiego sąsiada udowodniły, że ta sytuacja musi ulec zmianie. Polska szuka więc sprzymierzeńców wśród krajów Unii Europejskiej, które mierzą się z podobnymi problemami.

Co ciekawe, takiego sojusznika możemy znaleźć na drugim końcu Europy. Polska prowadzi rozmowy z… Portugalią. Co leży w interesie obu krajów? Priorytetem zarówno Warszawy, jak i Lizbony, jest uniknięcie peryferyzacji. Oba kraje potrzebują bezpieczeństwa energetycznego, pod którym kryje się zapewnienie krajowi potrzebnej ilości energii po rynkowych cenach, tj. obowiązujących w momencie zakupu energii, a nie ustalonych w kontrakcie, a także zróżnicowanie źródeł energii i tras przesyłu nośników energii.

Reklama

>>> Czytaj też: Fiasko negocjacji między BASF a Gazpromem. Rosjanie nie chcą handlować z Europą Zachodnią

- Patrzymy na strategiczne aspekty bezpieczeństwa energetycznego w nowej sytuacji geopolitycznej, ponieważ zarówno Portugalia, jak i Polska mogą mieć te same zainteresowania w nowych kierunkach dostaw surowców – wyjaśnił ambasador Bronisław Misztal, podczas kolejnego już forum energetycznego obu krajów, które odbyło się w połowie grudnia w Lizbonie.

W odróżnieniu od Polski, Portugalia z oczywistych względów nie jest uzależniona od Rosji, ale od zewnętrznych dostaw surowców. Wybudowała nowoczesny terminal LNG w Sines, przystosowany do przyjmowania supertankowców, które ze względu na swoje rozmiary nie mogą wpłynąć na Morze Północne. Terminal ten wykorzystuje dziś tylko niewielką część swoich możliwości.

Od wyboru między dwiema opcjami: niezależnością lub zależnością energetyczną, zależy m.in. urynkowienie energii. Kraje Unii nie mają tu jednolitej praktyki, Francja na przykład, w odróżnieniu od Polski i Portugalii, ceny energii ma ustalone z góry. Francuzi nie chcą nawet, by przez ich terytorium przesyłać energię do innych krajów. Gdy popatrzeć na mapę, dla Hiszpanii i Portugalii to może być spory problem, dlatego ta kwestia jest wciąż kością niezgody. W zakresie energetyki interesy członków UE często są sprzeczne.

Kraje unijne stoją więc przed wyborem miedzy niezależnością energetyczną a bezpieczeństwem energetycznym. Portugalia chce rozwijać współpracę na rynku energii, ponieważ, jak przyznał Artur Trindade, portugalski sekretarz stanu ds. energetyki, niezależność energetyczna wiele kosztuje. Z kolei w wypadku zależności energetycznej państw, konieczna jest integracja rynków energetycznych, na co obecnie, na szczęście, naciska również Komisja Europejska. Portugalia ma już ciekawe podobne doświadczenie, w latach 40. i 50. postawili na niezależność pod względem żywności, czyli pomysł, jaki dziś nikomu by nie przyszedł do głowy

– Może nadejść taki moment w roku, gdy dostawy energii będą niewystarczające - przyznał Portugalczyk. Czy w takim wypadku można zaufać rynkowi, że dostarczy niezbędne dostawy? – spytał. Jego słowa wskazują na jeden kluczowy czynnik tego rozwiązania – zaufanie do partnerów. - Trzeba zbudować jednak taki poziom zaufania pomiędzy partnerami w Unii Europejskiej, by nie trzeba było zamrażać ogromnych środków, ale by mieć pewność, że w dowolnym momencie można energię zakupić po cenach rynkowych – wyjaśnił ambasador Bronisław Misztal. Polska również skorzysta na bezpieczeństwie energetycznym, w ten sposób mogłaby lokować zasoby poza granicami państwa, czyli odejść od dawnej koncepcji magazynowania surowców na rynku wewnętrznym.

>>> Czytaj też: Żyjemy w czasach nowej zimnej wojny. Jakim potencjałem dysponują strony konfliktu? [MAPA]

W polu wspólnych zainteresowań obu krajów leży także budowa inteligentnych sieci, ponieważ, jak zauważył Artur Trindade, tematem przyszłości jest lepsze kształtowanie zapotrzebowania na energię. Elektryczność pochłania jedynie 25-30 proc. zużycia energii. Pozostałe idą m.in. na transport. Jak dodał João Murta Pina, ekspert z lizbońskiego uniwersytetu Nova, energetyka potrzebuje nie jednej, a wielu inteligentnych sieci połączonych ze sobą pomiędzy krajami.

Jaką rolę grają odnawialne źródła energii? - Zależymy dziś od odnawialnych źródeł energii, jednak to się staje bardzo kosztowne – stwierdził prof. Milton Moniz, były ambasador Portugalii przy ONZ. Jego zdaniem nadchodzi nowa epoka odkryć, ponieważ świat nie może zostać przy paliwach kopalnych, a nowe źródła energii powstaną prawdopodobnie w ciągu dekady. - Innowacje w energii są niezmiernie kosztowne, ale konieczne. Przyszłe źródła energii widzę w specjalnych komórkach oraz w czystej energii – powiedział.

Nowe źródła energii, nowe kłopoty?

Nowe źródła energii mogą jednak sprowadzić nowe kłopoty. Eksperci są zgodni, że wielka zmiana technologiczna w zakresie źródeł energii może skutkować społecznymi konsekwencjami i zmienić równowagę władzy na świecie. Innowacyjność w tak wrażliwym sektorze musi być więc rozciągnięta w czasie, by nie wywołać niepokojów społecznych. Pojawia się też pytanie o to, czy dostęp do paliw następnej generacji będzie podobnie upolityczniony, jak to ma miejsce obecnie.

W Polsce udział OZE w 2020 r. ma stanowić 19 proc. energii, według strategii rozwoju kraju opublikowanego przez ministerstwo administracji i cyfryzacji. Tymczasem pięć lat temu przekraczały one 5,7 proc. Mieczysław Koch, prezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej, wyjaśnił, że Polska dziś opiera się głównie na energii węglowej, a unijna polityka dekarbonizacji może spowodować, że przy utworzeniu jednolitego rynku będą zwycięzcy i przegrani. Jego zdaniem, jednolity rynek energii jest korzystny dla OZE. Interkonektory pozwalają bowiem na zbalansowanie popytu i podaży energii. Jednolity rynek zagroziłby jednak energetyce węglowej, dlatego w Polsce rozwój w tym kierunku jest powolny.

W maju Komisja Europejska poinformowała, że uznała 27 projektów gazowych i 6 związanych z elektrycznością za istotne dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i będzie naciskać różnymi sposobami na przyśpieszenie ich budowy. Wśród projektów aż trzy dotyczą Polski, nowe interkonektory powstaną na granicy z Czechami i Słowacją. Duża część projektów dotyczy też Południowo-Zachodniej Europy, mają one pomóc w pokonaniu izolacji energetycznej Portugalii i Hiszpanii. Ich koszt szacuje się na ok. 17 mld euro.

Polska potrzebuje partnera, który będzie popierał ją w rozmowach z Komisją Europejską, my możemy odwdzięczyć się tym samym, zwłaszcza, że część interesów mamy wspólne. I co ciekawe, nasze kraje mają już historię wzajemnego wsparcia, to między innymi dzięki głosom Lizbony i Madrytu zostało przegłosowane przyjęcie Warszawy do Unii Europejskiej.

Obecnie Portugalia zmaga się z kryzysem gospodarczym i emigracją zarobkową. Polska z kolei w ciągu 25 lat od zmiany systemu potroiła swoje PKB. Warto zauważyć, że dziś Polak przewodzi Radzie Europejskiej, a unijnym komisarzem ds. innowacji jest Portugalczyk, Carlos Moedas. Mimo oddalenia na mapie, istnieją więc bardzo aktualne doświadczenia, które przypadły obu państwom.

Co wydarzy się dalej? Polska i Portugalia będą kontynuowały poszukiwanie wspólnych interesów. Ambasada Polski w Lizbonie planuje zorganizowanie większej konferencji już w przyszłym roku, na którą chce zaprosić głównych aktorów rynku energetycznego, państwa dostarczające surowce energetyczne z Afryki Północnej i zachodniej półkuli. Z pewnością zaproszenie otrzymają również Stany Zjednoczone, które ze względu na swoją politykę kształtowania cen ropy i gazu są dziś kluczowym graczem w tym obszarze.

>>> Czytaj też: Polska gospodarczym liderem Europy. Nasz PKB rośnie najszybciej w Unii