Szokowy wzrost kursu franka, jaki nastąpił po czwartkowej (15 stycznia) decyzji Swiss National Bank (SNB), choć był najbardziej spektakularnym, nie był jedynym wydarzeniem na rynku walutowym, wskutek którego wzrosło ryzyko w polskim systemie finansowym. Po decyzji SNB złoty osłabił się także – choć o niecałe 0,6 proc. – do euro i o 2,5 proc. do dolara. Dolar zresztą umacnia się do złotego już od połowy grudnia i zyskał w tym okresie ponad 10 proc.

Osłabienie złotego oznacza, że natychmiast rośnie wartość w złotych należności wyrażonych w walutach, czyli aktywów ważonych ryzykiem (RWA). Banki miały na koniec listopada 2014 r. 131 mld zł frankowych kredytów hipotecznych. Wzrost kursu szwajcarskiej waluty, jaki nastąpił od czwartku do weekendu, oznacza wzrost RWA o 28,8 mld zł.

>>> Czytaj też: Nadchodzi walutowe tsunami? To nie frank, a mocny dolar najbardziej uderzy w polską gospodarkę

Frank nie pożre zapasów kapitałowych

Gdy RWA rosną, pogarsza się proporcja kapitałów, a więc wskaźniki kapitałowe i współczynnik wypłacalności. Polskie banki mają szczęśliwie znacznie wyższe kapitały niż są wymagane przez regulacje i nadzór. Nie są one zagrożone nawet przy bardzo dużym wzroście wartości walut. Pokazały to zakończone w październiku stress-testy w 15 największych bankach.

Komisja Nadzoru Finansowego policzyła jeszcze w czwartek 15 stycznia, że trwała utrata wartości złotego o 30 proc., do 4,4980 za franka, spowodowałaby spadek łącznego współczynnika kapitałowego z 14,62 do 14,38 proc., a wskaźnika najtwardszego kapitału CET1 z 13,48 do 13,28 proc. Gdyby frank podrożał o 50 proc., czyli do 5,1900 zł, łączny współczynnik kapitałowy zmniejszyłby się z 14,62 do 13,56 proc. a wskaźnik CET1 – z 13,48 do 12,49 proc.

Na koniec III kwartału 2014 r. banki miały 146,5 mld zł funduszy własnych, podczas gdy całkowity wymóg kapitałowy wynosił 76,1 mld zł. Nadwyżka jest więc ogromna. Choć dla sektora jako całości żadnego zagrożenia nie widać, nie oznacza to, że niektóre banki nie znajdą się w bardziej skomplikowanej sytuacji.
Pytanie o dywidendy i koszty finansowania

Gdy ryzyko walutowe rośnie, banki powinny – przynajmniej teoretycznie – zwiększać kapitały na pokrycie możliwych strat wynikających z jego wzrostu. Część wymaganej wysokości kapitałów przeznaczana jest na pokrycie ryzyka rynkowego, którego elementem jest ryzyko kursowe. Dlaczego? Banki mają w walutach nie tylko należności, ale także zobowiązania. Gdy klienci spłacają raty kredytów walutowych w złotych, banki muszą kupić za to franki, żeby zobowiązania te uregulować, ponieważ udzielały kredytów walutowych za pieniądze pożyczone za granicą.

Żeby spłacać zadłużenie, muszą zapewnić sobie dostawy walut. Dlatego zawierają transakcje na instrumentach pochodnych, zapewniające im dopływ waluty wtedy, kiedy trzeba spłacić zobowiązania. Są to swapy walutowe albo transakcje CIRS, czyli swapy łączące wymianę walut z zabezpieczeniem stopy procentowej w obu wymienianych walutach.

W każdym banku ryzyko walutowe jest inne – zależy nie tylko od wielkości ekspozycji walutowych, źródeł pozyskiwania waluty, ale także od terminów zapadalności swapów i terminów zobowiązań. „Na (…) 31 grudnia 2013 roku udział pozycji całkowitej walutowej (…) w funduszach własnych regulacyjnych grupy wyniósł 0,78 proc. (…) W ciągu okresu sprawozdawczego poziom ryzyka walutowego w grupie kształtował się na poziomie niewymagającym utrzymywania kapitału na jego pokrycie” – sprawozdawał Getin Noble (GNB) w raporcie za 2013 rok. Teraz prawdopodobnie nadzór będzie przyglądał się sytuacji w każdym z banków z osobna i może zażądać od niektórych z nich zwiększenia kapitałów na pokrycie ryzyka rynkowego.

Wzrost RWA i zmniejszenie proporcji kapitałów w relacji do nich oraz ewentualna konieczność wzrostu kapitałów na ryzyko rynkowe powoduje, że niektóre instytucje będą musiały zastanowić się, czy nie zatrzymać więcej niż planowały ubiegłorocznych zysków, żeby wzmocnić nimi kapitały. Ostatni wzrost wartości franka może spowodować, że banki za 2014 rok wypłacą mniejsze dywidendy niż pozwalałyby na to zasady ogłoszone jesienią zeszłego roku przez KNF.

>>> Czytaj dalszą część tekstu w serwisie "Obserwator Finansowy"