Nie susza, jak wieszczyła do niedawna część mediów, a ulewa doprowadziła polski system elektroenergetyczny do trudnej sytuacji. Z niedzieli na poniedziałek ulewne deszcze zalały jeden z budynków i unieruchomiły taśmociągi z węglem w samym środku Elektrowni Bełchatów – największej elektrowni węglowej w Polsce i Europie.

Podtopienie w Elektrowni Bełchatów

− W wyniku ulewnego deszczu dzisiejszej nocy doszło do zalania jednej z trzech funkcjonujących w Elektrowni Bełchatów przesypowni nawęglania. Awaria spowodowała wyłączenie czterech bloków energetycznych. Woda z zalanego pomieszczenia została niezwłocznie wypompowana – wyjaśnia w komunikacie przesłanym portalowi WysokieNapiecie.pl Sandra Apanasionek, rzeczniczka prasowa PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Rzeczniczka spółki dodała, że powołany został „Zespół Awaryjny”, który ma zbadać szczegóły awarii. Z relacji osoby z którą rozmawiali dziennikarze WysokieNapiecie.pl wynika, że woda wdarła się do galerii nawęglania bloków 5-8, czyli pnących się na kilkadziesiąt metrów zadaszonych taśmociągów przechodzących przez kilka budynków, w których węgiel jest sortowany i kruszony, w efekcie czego taśmociąg nie chciał transportować węgla na górę i instalacja "zatkała się". Nie był to pierwszy żywioł, jaki w ten sposób unieruchomił część bełchatowskiej elektrowni - w 1996 roku taśmociągi nawęglania strawił ogień wywołany niedostatecznym odpylaniem, a w 1983 roku, jeszcze podczas budowy, zniszczył go huraganowy wiatr.

Seria awarii w większości elektrowni

Reklama

Nie był to jednak koniec awarii w polskim systemie energetycznym. – W poniedziałek wypadło lub nie wróciło do produkcji po weekendzie kilka istotnych bloków – mówi nam osoba z jednej ze spółek energetycznych. Zapotrzebowanie odbiorców, wynoszące ok. 21 GW, trudno więc było pokryć.

Awarię instalacji odsiarczania miał nowy blok węglowy o mocy 900 MW w Elektrowni Opole. Kolejne bloki, w tym największy blok w Elektrowni Bełchatów, musiały ponadto zmniejszyć moc z powodu słabej jakości węgla. Do elektrowni trafia obecnie coraz więcej węgla z pola "Szczerców", które ma wyższą zawartość siarki niż pole "Bełchatów". Ponieważ nie można było zmieszać węgla z obu pól, aby surowiec miał mniej szkodliwej siarki, oba bloki musiały palić go mniej. Spalanie tak zasiarczonego węgla groziło bowiem przekroczeniem norm emisji siarki i karami. Sytuacja poprawi się zapewne po planowanym unowocześnieniu instalacji odsiarczania we wszystkich bełchatowskich blokach. W efekcie przez cały poniedziałek bez przeszkód pracowały zaledwie 2 z 11 bloków największej krajowej elektrowni.

Gdzie jeszcze doszło do awarii? Dlaczego ceny energii tak bardzo wzrosły? Jak daleko byliśmy od blackoutu? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapeicie.pl