Producenci szwajcarskich zegarków zmagają się z silnym frankiem, słabym popytem w Azji oraz presją ze strony nowych technologii, w tym „inteligentnych” zegarków. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebują jest zagrożenie płynące z ich własnego snobistycznego środowiska. Właśnie nadchodzi.

The Goldgena Project jest inicjatywą 40 letniego projektanta Claudio D’Amore. Jest niskobudżetową firmą produkującą mechaniczne zegarki z podzespołów pochodzących spoza Szwajcarii. Wykorzystanie azjatyckich części obniża koszty produkcji. Większość produktów Goldgeny jest sprzedawana pod szwajcarską etykietą za mniej niż 2,5 tys. dol.

„Made in Swiss” to oficjalne rządowe licencjonowane oznaczenie dla wyrobów, które są wykonane w przeważającej mierze z podzespołów wyprodukowanych i zmontowanych w tym europejskim kraju. To odznaczenie ma duże znaczenie w międzynarodowym handlu. Z podobnym mamy do czynienia w przypadku francuskich win.

- „Wyprodukowane w Szwajcarii” to żart – mówi D’Amore.

Goldgena sprawdza, czy konsumenci będą nadal zainteresowani zaprojektowanymi w Szwajcarii zegarkami, jeśli nie będzie im towarzyszył prestiż marek. Firma ma zamiar sprzedawać produkty ponad dwukrotnie taniej niż głośne marki. Automatyczne czasomierze można będzie kupić już od 700 dol. Dla porównania, ceny tego typu zegarków Rolexa zaczynają się od 4 tys. dol.

Reklama

Producentom zegarków wolno etykietować swoje wyroby „szwajcarskimi” jeśli przynajmniej połowa podzespołów pochodzi ze Szwajcarii, a zegarki są montowane w tym kraju. W przyszłym roku wymagania zostaną podniesione – zegarki będą musiały być „krajowe” już w 60 proc. (kosztów wytworzenia, włączając w to paski i etui).

Mająca czterystuletnie tradycje szwajcarska branża zmaga się z kryzysem. Eksport zegarków spada od 10 miesięcy. Szwajcaria produkuje ok. 2,5 proc. wszystkich zegarków na świecie, jednak generuje ponad połowę przychodów z rynku, co wynika z niezwykle wysokich cen tamtejszych produktów.

D’Amore planuje pozyskać fundusze na finansowanie swojego startupu z crwodfundingu, dzięki czemu zamierza zgromadzić do końca września 10 mln franków, które zostaną przeznaczone na wyprodukowanie od 5 do 10 tys. zegarków. Wszystkie mają być sprzedawane w sieci. Pierwsze modele zostaną wypuszczone na rynek w przyszłym roku. Akcja marketingowa Goldgeny jest prowadzona w Internecie.

>>> 1,6 mld euro zaległych podatków. Francuskie służby przeszukały paryską siedzibę Google'a