"Jedyna niewiadoma, która wisi w powietrzu, to to, czy targi międzynarodowe odbędą się w zaplanowanym terminie ze względów sanitarnych" – stwierdził szef rządu na antenie TVP 3 Kielce.

PGZ chciała wycofać się z udziału w Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego z powodu epidemii koronawirusa. Informację o tym przekazała pod koniec maja. Negocjacje trwały kilka tygodni, a ostateczna decyzja w tej sprawie miała zapaść w połowie lipca.

"Wszystkie rozmowy idą w dobrym kierunku. Jak najbardziej Polska Grup Zbrojeniowa jest tym zainteresowana. Jest głównym, strategicznym partnerem wspierającym te targi" – mówił Morawiecki, zwracając jednocześnie uwagę, że PGZ może wykorzystać obecność na targach do zdobywania nowych partnerów biznesowych oraz nowych technologii. "Tutaj jest pozytywne sprzężenie zwrotne - wsparcie dla PGZ poprzez pozyskiwanie nowej wiedzy, nowej technologii, która tworzy się poprzez takie wielkie przedsięwzięcia, jakim są targi" – powiedział.

Zaznaczył, że celem rządu jest rozwój polskiego przemysłu obronnego i uniezależnienie się od importu w zakresie obronności. Dodał, że mają w tym pomóc m.in. inwestycje w produkcje nitrocelulozy. Premier zapowiedział, że m.in na ten cel rząd zamierza przeznaczyć około 400 milionów złotych. "Nowe inwestycje dotyczące nitrocelulozy, której produkcje planujemy odtworzyć, bo Polska od 20 lat nie jest już producentem nitrocelulozy – tak ważnego składnika do produkcji amunicji. Chcąc mieć rozwinięty przemysł obronny, nowe technologie, trzeba inwestować. Znaczna część tych inwestycji pójdzie tutaj do ziemi świętokrzyskiej" - podkreślił.

Rządowym wsparciem objęty zostanie między innymi skarżyski zakład zbrojeniowy MESKO.

Reklama

Premier powiedział, że pomoc finansowa jest możliwa, ponieważ Polska najlepiej w Europie radzi sobie z kryzysem gospodarczym. Zgodnie z prognozami KE, spośród wszystkich państw Unii Europejskiej, recesja najłagodniej uderzy w Polskę. W 2020 roku ma to być minus 4,6 proc. PKB, natomiast w 2021 Komisja Europejska prognozuje wzrost o 4,3 proc. PKB. "Polska ma najpłytszy spadek wzrostu w tym roku, a w przyszłym roku będziemy się odbijać najszybciej w Europie. Komisja Europejska przedstawiła wczoraj dane gospodarcze projektowane na ten rok i Polska jest numerem jeden w Europie" – powiedział premier.

Morawiecki zaznaczył, że dochody państwa w czerwcu tego roku są o trzy procent wyższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. "Dane budżetowe bardzo mnie cieszą, bo to oznacza, że gospodarka się bardzo szybko rozwija jak na ten moment cyklu koniunkturalnego. Rzeczywiście podatki zaczęły spływać: CIT dużo lepiej niż był prognozowany, akcyza również, PIT także przyzwoicie, z VAT-em trzeba gonić, ale łącznie suma podatków dochodowych, pośrednich i bezpośrednich, to trzy procent więcej niż w zeszłym roku. To bardzo dobre osiągnięcie" – powiedział Morawiecki.

Dodał, że sytuacja gospodarcza pozwala na wdrożenie nowych programów, takich jak Fundusz Inwestycji Lokalnych. Pytany o komentarz do słów polityków opozycji, którzy oceniają, że jest to "rozdawanie czeków bez pokrycia", odpadł: "Opozycji w głowie się nie mieści, że podczas kryzysu, który dotknął cały świat i jest zwany kryzysem stulecia radzimy sobie tak dobrze".

Dodał, ze Fundusz Inwestycji Lokalnych ma się stać kołem zamachowym dla gospodarki. "Rządowy program inwestycji lokalnych, to program na drogi, wkład własny, oświetlenie, chodniki, szpitale obiekty sportowe czy obiekty kulturalne. To, co wybiorą samorządowcy. Rządowy fundusz inwestycji lokalnych będzie rozrusznikiem rozwojowym dla całej gospodarki świętokrzyskiego i całej Polski" – dodał.

Morawiecki ocenił również, że dobra sytuacja gospodarcza kraju jest efektem skutecznych tarcz antykryzysowych.

"Często rozmawiam z przedsiębiorcami i mówią mi, co stałoby się, gdyby reakcja naszego rządu była taka jak reakcja przed laty rządu Trzaskowskiego i Donalda Tuska. Odpowiadają mi, że z firm nie byłoby czego zbierać. Posypałyby się wióry z polskiej gospodarki. Pandemia i kryzys, to jednoczesne uderzenie w popyt, podaż i w płynność w firmach, a więc firmy musiałyby gwałtownie reagować obniżką kosztów, pewnie byłoby dużo więcej zwolnionych pracowników i bezrobocie rosłoby w górę" – podkreślił Morawiecki.

Dodał, że priorytetem dla rządu była ochrona miejsc pracy. "Ochroniliśmy 5 milionów miejsc pracy, to jest ponad jedna trzecia wszystkich miejsc pracy w Polsce i dzięki temu mamy taką sytuację jaką mamy - lepsze podatki, a koła zamachowe gospodarki rusza coraz szybciej" - stwierdził.

Premier był pytany czy rząd jest przygotowany na drugą falę pandemii. "Jesteśmy dużo lepiej przygotowani i od strony służby zdrowia i gospodarczej. Nie zamierzamy robić zamknięcia gospodarki, tylko dezynfekcja, dystansowanie, maseczki i ten sposób, którego się Polacy nauczyli. To będzie nas chroniło przed ewentualnymi reperkusjami w przyszłości" – powiedział.

Premier ocenił, że współpraca rządu z prezydentem jest kluczowa, aby skutecznie walczyć z kryzysem gospodarczym. "Z panem prezydentem załatwialiśmy bardzo trudne tematy, dzięki którym ratowaliśmy miejsca pracy, wprowadzaliśmy tarcze antykryzysowe. Współpraca z prezydentem rządu z prezydentem jest kluczowa" - przekonywał.