W środę związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej kontynuują rozpoczętą dzień wcześniej blokadę kolejowej wysyłki węgla z kopalń do elektrowni. Blokada obejmuje wszystkie kopalnie spółki i ma zakończyć się w czwartek rano.

Szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek podkreślił, że związkowcy cały czas są gotowi do podjęcia rozmów, prowadzących do osiągnięcia porozumienia. Taką próbę podjęto we wtorek wieczorem, jednak kompromisu nie wypracowano. W odpowiedzi w środę zebrał się związkowy sztab, poszerzony także o przedstawicieli mniejszych działających w PGG związków, które dotąd prowadziły odrębny spór z podobnymi postulatami.

Reklama

"Decyzją Sztabu zakończenie trwających blokad wysyłki węgla do elektrowni z kopalń PGG nastąpi (zgodnie z zapowiedziami - PAP) 6 stycznia o godzinie 7.00. 10 stycznia odbędzie się zaplanowane spotkanie z Zarządem PGG w obecności mediatora. 11 stycznia przeprowadzone zostaną masówki dla załóg kopalń PGG. W dniach 12 i 13 stycznia odbędzie się referendum strajkowe w kopalniach PGG. Ponadto Sztab zdecydował, że od 17 stycznia nastąpi blokada wysyłki węgla do elektrowni z wszystkich kopalń PGG do odwołania" - poinformowali w komunikacie związkowcy.

Przedstawiciele PGG nie skomentowali związkowych zapowiedzi, przypominając jednocześnie, iż na 10 stycznia przed południem zaplanowano spotkanie stron z udziałem mediatora.

Szef górniczej Solidarności ocenił, iż jeżeli ze strony zarządu PGG będzie wola porozumienia, jego zawarcie możliwe jest zarówno podczas rozmów zaplanowanych na 10 stycznia, jak i wcześniej, jeżeli zarząd firmy zaprosi stronę społeczną na kolejne spotkanie. "Cały czas jesteśmy do dyspozycji. Także wczoraj, po zerwaniu rozmów, deklarowaliśmy, że nadal jesteśmy gotowi jechać i rozmawiać" - podkreślił Hutek.

Według przekazywanych przez część związkowców nieoficjalnych informacji, których nie komentuje PGG, podczas wtorkowych rozmów pojawiły się wstępne kompromisowe propozycje dotyczące zarówno wzrostu średniego wynagrodzenia, jak i dodatkowych rekompensat za przepracowane weekendy. Ostatecznie jednak do kompromisu nie doszło. Związkowcy liczą, że resort aktywów państwowych da zarządowi PGG zielone światło do zawarcia porozumienia.

Odnosząc się do wtorkowej wypowiedzi wiceministra aktywów państwowych Piotra Pyzika, który nazwał protest polegający na blokadzie wysyłki węgla do elektrowni "igraniem z bezpieczeństwem energetycznym", szef górniczej Solidarności odesłał do korespondencji spółek energetycznych z PGG w sprawie odbiorów węgla w roku 2020 i pierwszej połowie roku 2021, kiedy krajowe elektrownie ograniczały zużycie tego surowca.

"To ministerstwo, razem z zarządami spółek energetycznych, igrało i igra z bezpieczeństwem energetycznym państwa, bo nieodbieranie w tam tym okresie 6,5 mln ton węgla, a w pierwszym półroczu 2021 r. prawie 4 mln ton węgla, spowodowało, że nie mają zapasów, że mają problem z węglem, że potrzebują tego węgla" - skomentował Bogusław Hutek.

"To nie jest wina związkowców ani górników z PGG, że dzisiaj brakuje węgla" - dodał związkowiec. Jak mówił, do związków docierają sygnały, iż w tym roku kopalnie PGG miałyby wydobyć jedynie ok. 19 mln ton węgla, wobec ok, 23,5 mln ton w roku ubiegłym. W ocenie Hutka, wymaga to wyjaśnienia podczas spotkania sygnatariuszy podpisanej w maju ub. roku umowy społecznej dla górnictwa z przedstawicielami rządu.

W ramach toczącego się w PGG sporu związkowcy domagają się wypłacenia górnikom rekompensaty pieniężnej za przepracowane weekendy w okresie od sierpnia do grudnia ub. roku lub wypłaty jednorazowego świadczenia dla załogi. Chcą też rozmawiać o wysokości średniego wynagrodzenia w PGG oraz o podniesieniu uzgodnionego w umowie społecznej dla górnictwa 3,8-procentowego wskaźnika wzrostu płac.

"Od kilku miesięcy z powodu trwającego w całej Europie kryzysu energetycznego i niedoboru surowców energetycznych, górnicy pracują w nadgodzinach i w weekendy, co pozwala uniknąć przerw w dostawie energii i ciepła. Fundusz płac w PGG nie został jednak zwiększony o dodatkowe środki na wynagrodzenie za ponadnormatywną pracę" - argumentują związkowcy.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP w PGG, łączny koszt związkowych roszczeń, związany z postulowanym (w związku m.in. z żądaną rekompensatą) zwiększeniem średniego wynagrodzenia w PGG do 8,2 tys. zł brutto (wobec 7829 zł obecnie), szacowany jest na ok. 130-140 mln zł. Związkowcy mówią o ok. 70 mln zł. "To wartość dwudniowej sprzedaży PGG; to tej firmy nie wywróci" – ocenia Bogusław Hutek.

Przedstawiciele zarządu PGG argumentowali w ostatnich tygodniach, iż obecnie, kiedy trwają procedury związane z tworzeniem systemu publicznego wsparcia dla górnictwa i jego notyfikacją w Komisji Europejskiej, spółka nie ma możliwości uruchomienia dodatkowych środków na wypłaty.

Po ubiegłotygodniowych, zakończonych fiaskiem rozmowach, wiceminister aktywów państwowych Piotr Pyzik podkreślał, iż obecnie najważniejsze dla górnictwa jest zakończenie procesu legislacyjnego nowelizacji tzw. ustawy górniczej, ustanawiającej system wsparcia dla górnictwa i zapewniającej spółkom węglowym płynność finansową. Przyjęta w grudniu przez Sejm ustawa jest procedowana w Senacie.