Można śmiało powiedzieć, że Chiny swoim popytem uratowały rynek surowców przed wyraźnym załamaniem w bieżącym roku. To właśnie ten kraj wykazywał znaczący wzrost popytu na ropę naftową, metale oraz towary rolne po tąpnięciu ich cen wiosną na skutek rozprzestrzeniania się pandemii koronawirusa na cały świat.

Bieżące dane pokazały, że w listopadzie import surowców do Chin pozostawał stosunkowo duży, ale wykazuje już oznaki stabilizacji. Import ropy naftowej do Państwa Środka w poprzednim miesiącu wyniósł 45,36 mln ton, czyli w przeliczeniu trochę ponad 11 mln baryłek dziennie. To wzrost w ujęciu mdm, ale spadek w ujęciu rdr. W ostatnich miesiącach Chińczycy wykorzystali dyskonta zaoferowane im przez Arabię Saudyjską oraz Rosję, ale widać, że ogólnie ich zainteresowanie importem ogromnych ilości ropy powoli maleje.

Popyt stabilizuje się w przypadku metali przemysłowych. Import miedzi do Chin w listopadzie wyniósł około 561 tys. ton, a więc zmniejszył się o 9% w relacji do października, ale nadal był duży w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku. Także import rudy żelaza, który w listopadzie br. wyniósł ponad 98 mln ton, był mniejszy niż import październikowy, ale większy niż ten z listopada ub.r.

Zarówno miedź, jak i wykorzystywana w produkcji stali ruda żelaza, w dużym stopniu są uzależnione od kondycji gospodarki Chin. Szybkie poradzenie sobie przez Chiny z pandemią, a także zapowiedzi tamtejszych dużych inwestycji infrastrukturalnych, przyczyniły się do zwiększenia importu obu metali, ale ten efekt już się zmniejsza. Nadal jednak Chiny pozostają kluczowym krajem generującym popyt na metale przemysłowe.

Reklama

Autor: Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI