Z pozoru wszystko tu się zgadza. Równa nawierzchnia, wymalowane pasy ruchu i ustawione znaki. Ale przyglądając się tej inwestycji dłużej, można dostrzec pewien absurd. Chodzi o 14-kilometrowy odcinek autostrady A2 pod Białą Podlaską. Od miesięcy nie toczą się tu żadne prace, ale nie ze względu na braki wykonawcy. Wprost przeciwnie spółka Polaqua zbudowała drogę już dawno temu, jednak ta wciąż stoi zamknięta. Dlaczego?

Pusta autostrada na wschodzie Polski

W czerwcu GDDKiA poinformowała, że wykonawca odcinka Swory-Biała Podlaska (14 km) ma już pozwolenie na użytkowanie. Oznacza to, że kolejny fragment autostrady A2 jest już gotowy. Mimo to wciąż (do stycznia 2026 – red.) nowa droga jest odgrodzona i zamknięta. Od pół roku hula po niej wiatr, mimo że spełnia wszystkie warunki ustalone w umowie.

Problemem jest brak dojazdu. Droga zaczyna i kończy się „na ślepo”. O ile autostrada w kierunku wschodniej granicy jest dopiero na etapie projektowym (zaplanowano tu zjazd do Białej Podlaskiej), o tyle od zachodu powinna zostać połączona z równolegle budowanymi odcinkami. Problem w tym, że inni wykonawcy nie wyrobili się na czas. Nowa droga stoi i czeka – od czerwca ubiegłego roku.

Dlaczego nie można otworzyć drogi?

W 2021 roku, gdy rozpoczynano budowę autostrady na wschód od Siedlec, trasę podzielono na cztery odcinki. Pierwotnie wszyscy wykonawcy mieli skończyć w tym samym czasie, pod koniec 2024 roku. Drogowcy liczyli, że na przełomie 2024 i 2025 uda się otworzyć autostradę.

Ale już na etapie uzyskiwania pozwoleń zaczęły się pierwsze opóźnienia. Problemem, jak przy wielu inwestycjach, była zwłoka w decyzji ZRID (zezwolenie na realizację inwestycji drogowej). To dokument wydawany przez wojewodę, który upoważnia do m.in. wywłaszczeń. Ze względu na skomplikowanie oraz często także braki kadrowe w urzędach, procedura przeciąga się. Tak było także w tym przypadku.

Jednak w połowie ubiegłego roku, gdy odcinek Swory-Biała Podlaska był już na finiszu, zaawansowanie prac u sąsiadów wynosiło nieco ponad 70 proc. Dlaczego drogowcy, widząc opóźnienie, nie zdecydowali się na uruchomienie choćby fragmentu gotowej drogi?

- Na tym odcinku nie ma węzła, więc nie byłoby tam jak zjechać. Do otwarcia potrzebne są też kolejne fragmenty drogi – mówi „Forsalowi” Małgorzata Tarnowska z GDDKiA.

Feralny fragment zaczyna się węzłem Biała Podlaska, ale po drodze nie ma żadnej możliwości zjazdu. Nawet gdyby GDDKiA „uparła się” na otwarcie, kierowcy mogliby jeździć… w kółko. Takie rozwiązanie zwyczajnie nie było zatem brane pod uwagę.

Kiedy pusta autostrada zostanie uruchomiona?

Wydawało się, że pozostałe odcinki zostaną ukończone w grudniu. Wtedy A2 zostałaby przedłużona od Siedlec do Białej Podlaskiej. Mimo obietnicy złożonej przez ministra Dariusza Klimczaka, budowy nie udało się zakończyć.

Jak słyszymy, konieczne są jeszcze odbiory i pozwolenie na użytkowanie. Na odcinkach od Siedlec do miejscowości Swory konieczne jest jeszcze wykonanie oznakowania poziomego, którego nie udało się namalować w ostatnich dniach ze względu na opady śniegu.

- Dążymy do tego, żeby oddać ten fragment autostrady na przełomie stycznia i lutego – zapewnia nas Małgorzata Tarnowska. Wtedy, po siedmiu miesiącach od zakończenia budowy, kierowcy pojadą również odcinkiem Swory – Biała Podlaska.