Co z budową S7? Trwa wycinka drzew

Na początku lutego w Dziekanowie Leśnym, czyli tuż pod Warszawą, rozpoczęła się wycinka drzew przy drodze krajowej nr 7. Prace prowadzone są od rana do wieczora – przez dwanaście godzin dziennie – z przerwami w chwilach największego natężenia ruchu. To jednak dopiero przygotowanie do faktycznej budowy.

GDDKiA zaplanowała w tym miejscu budowę kolejnego odcinka ekspresowej „siódemki”. Ostatni urywa się w miejscowości Kiełpin, na północ od Warszawy. Do stolicy brakuje jeszcze dwóch odcinków S7. Pierwszy z nich – ten, na którym właśnie trwa wycinka – teoretycznie powinien być gotowy wiosną przyszłego roku.

Chodzi o fragment Czosnów-Kiełpin o długości ok. 9 km. W miejscu starej DK7 powstać ma „ekspresówka”. Najważniejsze zmiany to poszerzenie jezdni z dwóch do trzech pasów oraz wyeliminowanie kolizyjnych skrzyżowań. Zamiast nich powstaną trzy węzły:

  • Czosnów
  • Palmiry
  • Sadowa.

Droga nie będzie na czas. GDDKiA przyznaje: „To nierealne”

Umowę na budowę drogi z konsorcjum Fabe Polska oraz SP Sine Midas Stroy (Kazachstan) i Yörük Yapi İnşaat (Turcja) podpisano w listopadzie 2023 roku. Wybrano tryb „projektuj i buduj” zgodnie z którym przez pierwsze 17 miesięcy trwać miało projektowanie, a potem prace w terenie. Wartość umowy to 536 mln zł.

Jeszcze we wrześniu 2024 roku wykonawca złożył wniosek o wydanie decyzji ZRID, ale do tej pory go nie otrzymał. Procedura trwa już tyle samo co wszystkie prace wykonane od początku kontraktu. Przez ponad rok wykonawca był w blokach startowych, ale nie dostał kluczowej decyzji ZRID oznaczającej de facto zgodę na rozpoczęcie prac.

- Zakładamy uzyskanie ZRID na przełomie I i II kwartału tego roku Wobec tego, że tak długo czekamy na decyzję, przyszłoroczny termin zakończenia prac jest nierealny. Liczymy, że kierowcy skorzystają z drogi wiosną 2028 roku. Jednak aneks z wykonawcą nie został podpisany, procedowane jest roszczenie w sprawie długoterminowego uzyskania ZRID – przyznała w rozmowie z „Forsalem” Małgorzata Tarnowska z GDDKiA w Warszawie.

Korki na wyjeździe z Warszawy? Łomianki mają dość

Patrząc od strony Gdańska, S7 niemal „dojeżdża” do Warszawy. Kończy się na 15 km od stolicy. Do połączenia z dalszą częścią ekspresowej trasy na południe kraju brakuje dwóch kluczowych odcinków. Pierwszy z nich to wspomniany Czosnów-Kiełpin, a drugi Kiełpin-Warszawa.

Już przy rozpoczęciu obecnych prac (Czosnów-Kiełpin) kierowcy będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Z pewnością zwężone zostaną pasy ruchu, poprowadzone objazdy, a tym samym spadnie przepustowość i średnia prędkość. Dodajmy, że to droga o sporym znaczeniu dla całej aglomeracji. Każdego dnia tysiące samochodów suną w stronę Warszawy.

- Roboty realizowane będą pod ruchem. Po uzyskaniu ZRiD przekażemy teren wykonawcy. Wtedy rozpoczną się zmiany organizacji ruchu, które będziemy podawać na stronie kontraktu – podaje Tarnowska.

Prawdziwym kłopotem będą odcinki styku. Do ruchu aglomeracyjnego latem dołączą turyści wracający znad morza. To w okolicach Czosnowa tworzyć się będą gigantyczne zatory. Nie dość, że urywa się tam „ekspresówka”, to jeszcze zmniejszy się liczba pasów z 3 do 2, a na domiar złego kierowcy wjadą w odcinek będący w przebudowie.

Takiego stanu rzeczy najbardziej boją się w Łomiankach. To podwarszawskie miasto już tearz przejmuje cały ruch tranzytowy północ-południe, który dopiero za dekadę zostanie przeniesiony na „ekspresówkę”.

By rozwiązać ten problem potrzeby jest drugi odcinek S7. GDDKiA od lat planuje „wylotówkę” z Warszawy, która ma być poprowadzona inną trasą – z pominięciem Łomianek. „Siódemka” zaplanowana została po nasypie, przy wschodniej granicy Kampinoskiego Parku Narodowego.

Trasa, z dwoma tunelami, przecinająca gęsto zaludnione dzielnice Warszawy, połączy się z S8, czyli częścią obwodnicy miasta. GDDKiA zapowiada, że powstanie do 2032 roku. Ale to napięty termin, ponieważ sama budowa będzie niezwykle skomplikowana. A do tej pory nie ma jeszcze projektu budowlanego, który ma zostać ukończony wiosną 2028 roku. Dopiero potem drogowcy chcą wybrać wykonawcę.