Nie ma już znaczenia, czy chodzi o mieszkanie w nowoczesnym apartamentowcu, lokal w bloku z wielkiej płyty czy dom wybudowany jeszcze przed wojną. Świadectwo energetyczne przestało być formalnością dla wybranych. Stało się wymogiem powszechnym, a jego brak może kosztować właściciela kilka tysięcy złotych.
Dokument, który zatrzymuje transakcję
Właściciel może przygotować nieruchomość do sprzedaży, znaleźć kupca, ustalić cenę i dopiąć wszystkie szczegóły. Może też zdecydować się na wynajem lub kosztowny remont, który zmieni standard mieszkania. Jednak w pewnym momencie pojawia się element, który potrafi zatrzymać cały proces — świadectwo energetyczne.
To dokument urzędowy, ale jego znaczenie wykracza poza czystą formalność. Określa, ile energii potrzebuje nieruchomość do codziennego funkcjonowania. Nie chodzi wyłącznie o zużycie prądu. W grę wchodzi całościowy bilans energetyczny: ogrzewanie, podgrzewanie wody, wentylacja, klimatyzacja oraz straty wynikające z konstrukcji budynku.
W praktyce świadectwo energetyczne jest technicznym raportem, który pokazuje rzeczywistą efektywność energetyczną nieruchomości. Dla przyszłego właściciela lub najemcy stanowi wskazówkę dotyczącą przyszłych kosztów utrzymania. Dla obecnego właściciela bywa natomiast konfrontacją z rzeczywistością. Szczególnie w starszych budynkach, gdzie energia ucieka przez nieocieplone ściany, nieszczelne okna i przestarzałe systemy grzewcze.
Obowiązek, który objął niemal wszystkich
Jeszcze kilka lat temu świadectwo energetyczne wymagane było głównie w przypadku nowych budynków, wzniesionych po 2009 roku. Starsze nieruchomości w praktyce pozostawały poza tym obowiązkiem, o ile nie uczestniczyły w obrocie rynkowym.
Zmiana przepisów sprawiła, że dziś sytuacja wygląda inaczej. Obowiązek uzyskania świadectwa dotyczy właścicieli, którzy zamierzają sprzedać lub wynająć nieruchomość — niezależnie od jej wieku czy rodzaju. Dotyczy to mieszkań w blokach, domów jednorodzinnych oraz lokali w budynkach wielorodzinnych.
Właściciele, którzy korzystają z nieruchomości wyłącznie na własne potrzeby, nie muszą posiadać świadectwa na co dzień. Jednak wystarczy decyzja o sprzedaży lub wynajmie, aby dokument stał się niezbędny. W tym momencie brak świadectwa przestaje być drobnym zaniedbaniem, a staje się naruszeniem obowiązujących przepisów.
Koszt, który trudno nazwać symboliczny
Uzyskanie świadectwa energetycznego wiąże się z konkretnym wydatkiem. Cena nie jest stała i zależy od wielu czynników: powierzchni nieruchomości, jej lokalizacji, rodzaju budynku oraz dostępności uprawnionych specjalistów.
W praktyce właściciele najczęściej płacą od 500 do 800 zł. W przypadku większych domów lub nieruchomości położonych w największych miastach koszt może przekroczyć nawet 1000 zł. To efekt rosnącego zapotrzebowania na usługi audytorów, których liczba nie zwiększa się w takim samym tempie jak liczba właścicieli zobowiązanych do uzyskania dokumentu.
Świadectwo nie może zostać wystawione samodzielnie. Konieczne jest opracowanie przygotowane przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia. To właśnie audytor analizuje parametry budynku i na tej podstawie sporządza dokument, który nabiera mocy prawnej.
Modernizacja oznacza kolejny obowiązek
Można by przypuszczać, że uzyskanie świadectwa energetycznego zamyka sprawę na lata. W praktyce jednak dokument nie zawsze zachowuje ważność w niezmienionej formie.
Każda modernizacja, która wpływa na zużycie energii, może oznaczać konieczność uzyskania nowego świadectwa. Wystarczy wymiana źródła ogrzewania, docieplenie ścian, montaż nowej wentylacji czy instalacja pompy ciepła. Zmiany, które poprawiają efektywność energetyczną, wymagają formalnego potwierdzenia w postaci nowego dokumentu.
Powstaje sytuacja, którą wielu właścicieli odbiera jako paradoks. Inwestycja w poprawę standardu energetycznego, która zmniejsza zużycie energii i obniża koszty eksploatacji, wiąże się jednocześnie z koniecznością poniesienia dodatkowego kosztu administracyjnego.
Kara, która skutecznie dyscyplinuje właścicieli
Przepisy nie pozostawiają wątpliwości co do konsekwencji braku świadectwa energetycznego. Właściciel, który powinien posiadać dokument, a go nie ma, może zostać ukarany grzywną sięgającą nawet 5 tysięcy złotych.
Oznacza to, że świadectwo energetyczne stało się nieodłącznym elementem przygotowania nieruchomości do sprzedaży lub wynajmu. Bez niego transakcja może zostać wstrzymana, a właściciel naraża się nie tylko na opóźnienia, lecz także na realne konsekwencje finansowe.
Świadectwo energetyczne, które jeszcze niedawno było dla wielu jedynie technicznym szczegółem, dziś stało się jednym z podstawowych dokumentów związanych z posiadaniem nieruchomości. I choć jego znaczenie wynika z dążenia do poprawy efektywności energetycznej budynków, dla właścicieli oznacza przede wszystkim jedno. To kolejny obowiązek, którego nie można zignorować.