Już od 2028 roku w życie wejdzie nowy unijny mechanizm ETS2 – system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, który po raz pierwszy obejmie nie tylko przemysł, ale też transport drogowy i ogrzewanie gospodarstw domowych. Oznacza to, że każdy użytkownik paliw kopalnych – czy to w piecu grzewczym, czy w baku samochodu – zapłaci więcej, choć formalnie nie będzie to nowy podatek zaznaczony osobno na rachunku.

Jak wynika z raportu „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków” przygotowanego przez Wandę Buk i Marcina Izdebskiego, system ten może w praktyce działać jak ukryte obciążenie finansowe w portfelu przeciętnej rodziny.

Ogrzewanie domów – ile naprawdę zapłacimy?

Według obliczeń ekspertów, w latach 2027–2030 przeciętna polska rodzina ogrzewająca dom gazem zapłaci dodatkowo ok. 6 338 zł, a do 2035 roku kwota ta może wzrosnąć do ok. 24 018 zł. W przypadku domów opalanych weglem przeciętne dodatkowe koszty to ponad 10 311 zł w pierwszym etapie oraz nawet ok. 39 074 zł do roku 2035.

To oznacza, że już w pierwszych kilku latach działania systemu przeciętne gospodarstwo domowe będzie musiało wydawać setki, a z czasem nawet tysiące złotych rocznie więcej na samo ogrzewanie, tylko dlatego, że paliwa kopalne będą objęte kosztami emisji CO₂ – kosztami, które wcześniej nie były przenoszone bezpośrednio na konsumentów.

Paliwa samochodowe też drożeją

Analiza wskazuje, że koszty ETS2 zostaną wbudowane w cenę paliwa na stacjach. Już w pierwszych latach działania systemu ceny paliw mogą być wyższe o kilkadziesiąt groszy na litrze:

  • diesel – wzrost o ~0,35 zł/litr,
  • benzyna – o ~0,29 zł/litr,
  • LPG – o ~0,21 zł/litr.

Z czasem, wraz ze wzrostem cen uprawnień emisyjnych, różnice te mogą jeszcze bardziej się zwiększyć, co przekłada się na większe wydatki przy każdym tankowaniu.

Ukryty „podatek” w rachunkach domowych

Choć ETS2 nie jest podatkiem w tradycyjnym sensie, mechanizm działania sprawia, że całość kosztów emisji zostanie przeniesiona na konsumentów – w postaci wyższych cen energii, paliw i opału. Dla wielu rodzin oznacza to realny spadek siły nabywczej oraz większe wydatki na podstawowe potrzeby: ogrzewanie, gotowanie, ciepłą wodę czy dojazdy do pracy.

W raportach ekspertów podkreśla się, że to właśnie gospodarstwa domowe ogrzewane paliwami kopalnymi odczują największe obciążenia, szczególnie jeśli ich domy nie są dobrze ocieplone lub wyposażone w nowoczesne, niskoemisyjne źródła ciepła.

Reakcje i kontekst polityczny

Unia Europejska wprowadza ETS2 w ramach szerzej zakrojonego pakietu klimatycznego „Fit for 55”, który ma na celu znaczne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku. Jednak wielu ekspertów wskazuje, że koszty transformacji energetycznej w Polsce będą relatywnie wysokie ze względu na dużą zależność od paliw kopalnych i stosunkowo niską efektywność energetyczną budynków.

Rząd i niektóre organizacje społeczne podkreślają konieczność przygotowania mechanizmów łagodzących wpływ ETS2 na portfele obywateli, takich jak dopłaty czy wsparcie termomodernizacji budynków.

Co to oznacza dla Polaków już dziś?

Eksperci zgodnie twierdzą, że im wcześniej gospodarstwa domowe zaczną inwestować w termomodernizację, lepsze izolacje i nowoczesne źródła ciepła (np. pompy ciepła), tym mniejsze będą ich przyszłe wydatki związane z ETS2. Dla osób, które nie posiadają jeszcze takich rozwiązań, nadchodzące lata mogą oznaczać znaczne obciążenia budżetowe.