Stacja „trup” wskrzeszona pięć lat temu. Po co?
„Na stację Warszawa Główna po 24 latach wjedzie pierwszy pociąg”– takim komunikatem zapowiedziano inaugurację 14 marca 2021 roku. Z tym, że Warszawa Główna stała się raczej peryferyjnym dworcem, zupełnie nieprzystającym do nazwy „Główna”.
Stacja z prawdziwego zdarzenia działała w tym miejscu po II wojnie światowej. Przez dwie dekady, a de facto do wybudowania Warszawy Centralnej, pełniła ważną rolę. Potem ta rola spadła tak bardzo, że pod koniec lat 90. stację zamknięto. Większość torów i peronów rozebrano.
Pomysł reaktywowania Warszawy Głównej pojawił się w 2015 roku. Zaplanowano niewielką stację obsługującą ruch aglomeracyjny. Na pierwszych wizualizacjach otoczoną ją wieżowcami, które stawiać miała tu kolejarska spółka XCity, ramię w ramię z deweloperami.
Z pomysłów na wieżowce się wycofano, ale pociągi dojechały sześć lat po pierwszych zapowiedziach. Kolejarze wydali ponad 87 mln zł, by reaktywować „trupa”. Budowa trwała z resztą ponad rok dłużej niż planowano, a kluczowa dla mieszkańców kładka nad torami została otwarta jeszcze później, do tego bez potrzebnej w tym miejscu ścieżki rowerowej.
Stacja Warszawa Główna. Zmarnowane pieniądze?
Tuż po uruchomieniu na Głównej zaplanowano dwadzieścia kursów dziennie, ale wraz z kolejnym rozkładem ta liczba spadała do obecnych trzech par pociągów w tygodniu. Kolejarze, z PKP PLK, przekonywali, że stacja przyda się podczas remontu Warszawy Zachodniej. Tak się nie stało. Większość pociągów skierowano na linię obwodową i na Warszawę Gdańską. Obecnie stacja jest nieczynna w weekendy. W tygodniu de facto funkcjonuje jedynie w godzinach 15-17, gdy zatrzymują się tu pojedyncze pociągi InterRegio i Kolei Mazowieckich.
- Przywrócenie funkcji stacji Warszawa Główna było kontrowersyjne. Już w momencie jej odbudowy pisałem, że to nie najlepszy pomysł. Obecnie odchodzi się od czołowych dworców na rzecz linii średnicowych, przelotowych. To się dzieje w Łodzi, zrobiono to też niedawno w Lipsku czy Antwerpii – mówi w rozmowie z „Forsalem” Karol Trammer, redaktor naczelny pisma „Z biegiem szyn”.
Jak przyznaje, pieniądze wydane na ten cel mogły zostać przeznaczone np. na zwiększenie przepustowości na linii średnicowej. Problematyczna – zdaniem Trammera – jest też nazwa, która przywodzi na myśl uczęszczaną, znaczącą stację w mieście. Tymczasem w Warszawie Głównej dzienna wymiana pasażerska w 2024 roku wynosiła ok. 1,5 tys. osób na dobę. To wynik na poziomie trzeciej setki przystanków kolejowych w Polsce. Jest wielce prawdopodobne, że w ubiegłym roku ta liczba jeszcze spadła.
Nie ma pomysłu, nie ma wieżowców. Stacja do zburzenia?
Kolejarze powoli nie mają pomysłu co zrobić z na wpół zamkniętą stacją. Być może receptą okaże się… jej zamkniecie. Niedawno PKP PLK zaprezentowało wizję przyszłości Warszawskiego Węzła Kolejowego. Zapowiedziano w niej budowę drugiej linii średnicowej, która znalazłaby się pod obecną. Tunel „wlotowy” do nowego tunelu znalazłby się właśnie w miejscu stacji Warszawa Główna.
- W takim przypadku Warszawa Główna nie będzie zasadna. Nie będzie tam przystanku. Dworzec czołowy ma swoje ograniczenia w przepustowości – powiedział Maciej Kaczorek, członek zarządu PLK PLK ds. strategii i rozwoju.
Po co kolejarze wydawali miliony złotych, by zbudować tę stację, którą chcą teraz wyburzyć? - Warszawa Główna miała mieć rolę w wyniku przebudowy Warszawy Zachodniej – skwitował Kaczorek. Czy tę rolę spełniła? Wydaje się, że nie.
W czasie prezentacji nowej średnicy, o której pisaliśmy w innym artykule, padły wstępne daty budowy 2035-2040. Eksperci od kolei nie traktują jednak ich poważnie. Jak słyszymy, wciąż nie udało się rozpocząć remontu linii średnicowej, który jest mniej skomplikowany niż zapowiadana budowa. Poza tym zapowiedziany tunel to kolejny z pomysłów na to miejsce. Wcześniej PKP PLK stawiała na średnicę aglomeracyjną z Warszawy Głównej do Warszawy Wileńskiej.
Należy zatem założyć, że stacja przetrwa jeszcze co najmniej 10 lat, a być może znacznie dłużej. Czy powinno się ją wykorzystać w inny sposób niż obecnie?
- Patrzę na stację Warszawa Główna i zastanawiam się, co z nią zrobić. Zarówno przewoźnicy, z którymi rozmawiałem, jaki i pasażerowie nie chcą tam jeździć. Każdy chce dojechać do centrum, a Warszawa Główna jest słabo powiązana z infrastrukturą miejską. Brakuje tam np. dobrego dojścia do przystanku tramwajowego. To pokaz „niedasizmu” w dowiązywaniu infrastruktury kolejowej do infrastruktury miejskiej – mówi „Forsalowi” Karol Trammer.
Wylicza, że podczas budowy popełniono szereg błędów. Główną można było np. dowiązać do linii obwodowej. Zdaniem Trammera stacja będzie wykorzystywana tylko w porach, gdy wystąpi problem z przepustowością na linii średnicowej lub w czasie odkładanego na później remontu tej trasy.