Czwarta linia metra. Pierwsza bez maszynistów
W Warszawie zaczęły się przygotowania do budowy czwartej linii metra, która połączy Białołękę z Wilanowem. Ma liczyć ponad 26 km długości i składać się z 23 stacji. Geolodzy wiercą pierwsze z ok. 1450 otworów, by sprawdzić grunt pod planowaną inwestycję. W najgłębszym miejscu wiertła zejdą do głębokości 52 metrów.
Obecny etap to tzw. prace przedprojektowe. Do startu faktycznej budowy jeszcze daleka droga. W pierwszej kolejności miasto chce wybudować odcinek M3 (Stadion-Gocław). Oznacza to, że prace budowlane przy M4 ruszą najszybciej na początku lat 30.
Zgodnie z zapowiedziami będzie to pierwsza w Polsce linia autonomiczna, czyli bez maszynistów. Podobne systemy działają już m.in. w Wielkiej Brytanii (Londyn), we Francji (Paryż, Lille, Lyon, Rennes, Tuluza) czy we Włoszech (Mediolan, Rzym, Brescia, Turyn).
Jak budować metro autonomiczne? W Warszawie już jeździ
W rozmowie z przedstawicielami Gülermak S.A. zapytaliśmy o to, jak budować metro autonomiczne. Wspomniana firma odpowiada za całą linię M2 w Warszawie, początkowo budowaną razem z Astaldi, następnie samodzielnie. Ma też doświadczenie w podobnych realizacjach w innych krajach. Jak słyszymy, obecne systemy w warszawskim metrze są w dużej mierze przygotowane pod autonomiczne prowadzenie pociągów.
- W zakresie sterowania, całego oprogramowania, druga linia metra umożliwia prowadzenie pociągu autonomicznie. To, co tak naprawdę jest istotne, to bardziej zmiana przepisów związana z ruchem kolejowym niż same kwestie techniczne – mówi w rozmowie z „Forsalem” Paweł Skorupa, członek zarządu Gülermak S.A.
Skorupa zwraca uwagę, że na stacjach końcowych pociągi już zawracają w trybie autonomicznym. Jest to możliwe – zgodnie z przepisami – tylko w sytuacji, gdy w składzie nie ma pasażerów. Maszynista naciska odpowiedni guzik, a w momencie, kiedy pociąg zawraca, przechodzi z czoła pociągu na drugi koniec.
- Pod kątem technicznym, jako wykonawca, nie widzę tutaj niczego, co może nas zaskoczyć. Realizowaliśmy już podobną inwestycję – jako grupa w Dubaju. Czekamy więc na przetarg, żeby móc wykazać się w tym zakresie – dodaje.
Nie tylko w Warszawie. Kraków też chce metra autonomicznego
Plany związane z podziemną koleją miejską ma nie tylko Warszawa. Swoje metro chce uruchomić także Kraków. Samorząd drugiego pod względem liczby ludności miasta w Polsce zaprezentował plan na linię łączącą Nową Hutę z południowymi dzielnicami. Ma liczyć 29 kilometrów i 29 przystanków.
Według założenia budowa ma ruszyć w 2030 roku, ale inwestycja wciąż nie ma finansowania. Kolejnym „wyzwaniem” będzie uzyskanie decyzji środowiskowej. W Warszawie, na ostatnim odcinku M2 właśnie z tego powodu prace opóźniły się o niemal trzy lata. W branży budowlanej słyszymy, że do startu budowy potrzeba minimum pięciu lat.
Kraków, podobnie jak Warszawa w przypadku linii M4, planuje metro autonomiczne. Pociągi miałyby rozpędzać się do 80 km/h. Wzorem dla Krakowa ma być Kopenhaga, ale niektóre rozwiązania konsultowane są z Metrem Warszawskim oraz jego wykonawcą.
- Realizowaliśmy kilka inwestycji w Krakowie, jesteśmy tam rozpoznawalni. Mieliśmy rozmowy z urzędnikami w sprawie metra, którzy jesienią wizytowali Metro Warszawskie oraz naszą budowę. Niedawno złożyliśmy też aplikację do konsultacji technicznych w sprawie wyboru technologii budowy – przyznaje Paweł Skorupa.
Czy budowa metra w Krakowie będzie trudniejsza niż w Warszawie?
- Mamy za mało danych. Ocena ryzyka będzie w dużej mierze zależna od rozwiązań technicznych przyjętych przez miasto Kraków. Obecnie znamy przebieg trasy, ale wciąż nie wiadomo np. na jakiej głębokości będą drążone tunele. Nie ma budowy bez problemów – dodaje Skorupa.