Zgoda na „siódemkę” pod Warszawą
Drogowcy wreszcie otrzymali zgodę na budowę trasy S7 na północ od Warszawy. Wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski wydał pozwolenie (tzw. ZRID) dla odcinka Czosnów–Kiełpin, który będzie miał ok. 9 km długości oraz trzy węzły:
- Czosnów
- Palmiry
- Sadowa.
Nowa droga ekspresowa powstanie w granicach aglomeracji warszawskiej i zastąpi starą „siódemkę”. Znikną wszystkie kolizyjne skrzyżowania, a droga zostanie poszerzona z dwóch do trzech pasów ruchu w każdą stronę. Zaplanowano także równoległe drogi do obsługi ruchu lokalnego.
Nowa trasa ma kluczowe znaczenie dla całej aglomeracji.
- Po przekazaniu placu budowy wykonawca rozpocznie zasadnicze prace budowlane. W pierwszej kolejności przeprowadzone będzie rozpoznanie saperskie terenu, niezbędna inwentaryzacja oraz wytyczenie geodezyjne. (…) Wykonane zostaną również przewiązki na obecnej DK7. Ruszą też pierwsze roboty rozbiórkowe i ziemne - informuje GDDKiA, oddział w Warszawie.
Trasa mocno opóźniona. Przez procedury
Inwestycja jest już mocno opóźniona. Jak informował „Forsal”, budowa powinna rozpocząć się już w zeszłym roku i – zgodnie z kontraktem – zakończyć się w 2027 r. Wykonawca czekał jednak przez półtora roku na decyzję ZRID. Bez niej nie mógł rozpocząć prac budowlanych.
Z tego względu GDDKiA przedłużyła umowę do wiosny 2028 roku. Za budowę odpowiada konsorcjum firm Fabe Polska oraz SP Sine Midas Stroy (Kazachstan) i Yörük Yapı İnşaat (Turcja), które otrzyma za prace 536 mln zł.
Nowa droga do Warszawy
Na ukończenie trasy S7 na północ od Warszawy mieszkańcy czekają od lat. Stara „siódemka” pełni obecnie podwójną rolę. Poza obsługą ruchu tranzytowego (północ–południe) stanowi główną oś komunikacyjną dla miast położonych na północ od Warszawy.
Od strony Gdańska S7 dojeżdża obecnie do Czosnowa. Przez ostatnie ok. 35 km nowa trasa ma po trzy pasy ruchu. Odcinki otwierano etapami w październiku i grudniu zeszłego roku. Po ukończeniu tamtej części brak „ekspresówki” przed granicą Warszawy jest jeszcze bardziej widoczny. Samochody „wlewają się” do Dziekanowa Leśnego i Łomianek, tworząc duże zatory.
Będą korki i protesty
Po rozpoczęciu prac budowlanych zmniejszy się przepustowość obecnego odcinka DK7. Prawdziwym problemem będą odcinki styku. Do ruchu aglomeracyjnego latem dołączą turyści wracający znad morza. To w okolicach Czosnowa mogą tworzyć się gigantyczne zatory.
– Roboty realizowane będą pod ruchem – zapewniała „Forsal” Małgorzata Tarnowska z GDDKiA.
Budowy, a także uruchomienia „ekspresówki”, obawiają się w Łomiankach. Mieszkańcy tego podwarszawskiego miasta wielokrotnie protestowali przeciw tej inwestycji. Chcą, by wraz z nią powstała obwodnica miasta, czyli ostatni odcinek S7 w okolicach Warszawy. Bez niego szybka trasa skończy się dokładnie przed granicą Łomianek.
Kiedy ostatni odcinek S7?
- Dla odcinka najbliżej stolicy, od Kiełpina do Warszawy (12,9 km), przygotowywana jest dokumentacja projektowa na potrzeby uzyskania pozwolenia na budowę (tj. decyzji ZRID). Odbiór dokumentacji planujemy w II kwartale 2026 r. Ten odcinek będzie budowany przez wykonawcę, którego wyłonimy w przetargu ogłoszonym po uzyskaniu przez GDDKiA decyzji ZRID - podaje GDDKiA.
Trasa, z dwoma tunelami, przecinająca gęsto zaludnione dzielnice Warszawy, połączy się z S8, czyli częścią obwodnicy miasta. GDDKiA zapowiada, że powstanie do 2032 roku. Ale to napięty termin, ponieważ sama budowa będzie niezwykle skomplikowana.