Trzeba jednak pamiętać, że 2,8 proc. poparcia, jakie w sondażu ma PSL, nie pozwoliłby mu przekroczyć wyborczego progu. Za to minimalnie próg przekracza Kukiz’15. ‒ PSL zawsze wypada w sondażach gorzej niż w wynikach wyborów. Z kolei typowanie Kukiz’15 to często w sondażach wygodna odpowiedź ‒ komentuje Jarosław Flis. Dlatego jego zdaniem możliwy jest także wariant, w którym ‒ jak to się stało w Portugalii w 2015 r. ‒ mimo że rządząca partia wygrała wybory, to opozycja przejęła władzę.

Sondaż potwierdza stabilne poparcie dla PiS. W pytaniu, gdzie lewica jest podzielona na poszczególne partie, ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ma 44 proc. Gdy lewica jest zjednoczona, poparcie dla PiS wynosi 42 proc. To wyniki zbliżone do tych z końca lipca ‒ wówczas PiS miał odpowiednio 40 i 42 proc. poparcia. ‒ Widać teflonowość PiS. Bieżące wydarzenia, jak Białystok czy kłopoty z lotami rodziny marszałka Kuchcińskiego, nie mają dużego wpływu na poparcie dla tej partii ‒ zauważa Marcin Duma z Ibris. Dlatego PiS czuje się pewnie. Faktycznie prowadzi już kampanię w całej Polsce, wkrótce mamy poznać resztę kandydatów. ‒ Nasza największa obawa to demobilizacja wyborców, chodzi o to, by przekonani o naszej wygranej nie zostali w domu ‒ mówi polityk PiS. Stąd liczne eventy na prowincji, pikniki, na których liderzy partii prezentują się w asyście tłumów zadowolonych wyborców.

Po stronie opozycji finalizowane są prace dotyczące list i poszukiwania koalicjantów. Dziś ma zebrać się zarząd Platformy. Główny temat to propozycje kandydatów do Sejmu i Senatu. Niewykluczone, że po zarządzie poznamy co najmniej jedynki z list Koalicji Obywatelskiej. Niemal pewne jest, że liderem stołecznej listy będzie Grzegorz Schetyna, który zmierzy się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Z kolei Borys Budka ma być wystawiony w Katowicach przeciwko kandydującemu stamtąd premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Jedynką w Wałbrzychu ma być wiceszef PO Tomasz Siemoniak, w Gdańsku ‒ szef klubu PO-KO Sławomir Neumann, a w Bydgoszczy ‒ szef sztabu wyborczego Krzysztof Brejza. Nieoficjalnie wiadomo, że największe problemy dotyczyły umieszczenia na listach dwóch koalicjantek Platformy ‒ Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej i Barbary Nowackiej z Inicjatywy Polskiej. Pierwsza przymierzana jest jako jedynka w Łodzi, choć lokalne struktury PO wolałyby na tym miejscu Cezarego Grabarczyka. Z kolei Barbara Nowacka dotąd wymieniana była jako kandydatka w Gdyni, we Wrocławiu czy okręgu podwarszawskim.

Lewicy z kolei łatwiej będzie ułożyć wyborcze listy niż podjąć decyzję, w jakiej formule pójdzie do wyborów: koalicji czy na liście partyjnej. ‒ Analizujemy różne warianty, biorąc pod uwagę wyniki sondaży ‒ mówi wiceszef Sojuszu Andrzej Szejna. 10 proc., jakie zjednoczona lewica otrzymała w sondażu Ibris, to wprawdzie o dwa punkty procentowe więcej niż potrzeba do przekroczenia wyborczego progu dla koalicji, ale to wciąż wynik, który nie daje pewności znalezienia się w Sejmie. Stąd bezpieczniejszy był wariant listy partyjnej, przy której próg wynosi 5 proc., ale pieniądze z budżetu dostaje wtedy tylko jedno ugrupowanie, a tu o zgodę trudno. Na razie politycy jednoczącej się lewicy zaapelowali o „pakt senacki” po stronie opozycji. ‒ Chcemy, żeby partie opozycyjne nie wystawiały przeciwko sobie kandydatów w jednomandatowych okręgach do Senatu ‒ zaproponował szef SLD Włodzimierz Czarzasty.

Wciąż nie wiadomo, kiedy swoje listy zaprezentuje PSL. Z naszych ustaleń wynika, że może się to stać między 10 a 17 sierpnia. ‒ Spokojnie budujemy swoje listy, to nie jest wyścig. W każdym województwie mamy je dopięte na 90 proc. ‒ mówi Marek Sawicki, wiceprzewodniczący Rady Naczelnej PSL. ‒ O wyniku wyborów zdecydują nie jedynki trzech partii opozycyjnych, ale Kowalscy, którzy znajdą się na dalszych miejscach list. Wiele zależy od ich aktywności w zabieganiu o wyborcę, który zagłosuje na swojego sąsiada, radnego, wójta, który przy okazji będzie z PSL, a nie stricte na przedstawiciela danej partii ‒ przekonuje nas jeden z polityków PSL.

Jeszcze wczoraj nie było jasne, kto dołączy do PSL w ramach Koalicji Polskiej. Choć w mediach pojawiły się informacje, że nie będzie porozumienia z Kukiz’15, to jednak z naszych ustaleń wynika, że rozmowy wciąż trwają. Choć, jak relacjonowali nam ludowcy, szanse na dogadanie się są niewielkie. Kością niezgody jest formuła współpracy. Chodzi np. o nazwę komitetu. PSL chce „Koalicja Polska ‒ PSL” oraz wciągania ewentualnych koalicjantów na swoje listy (wówczas próg wynosi 5 proc.). Z kolei Kukiz’15 chce wymienienia go w nazwie i zawarcia koalicji (próg rośnie do 8 proc.). ‒ Niejedni wielcy na koalicyjnych komitetach się wyłożyli. My tego błędu nie chcemy popełnić ‒ wskazuje jeden z ludowców.

Z kim więc PSL zbuduje koalicję? Na dziś plan zakłada wciągnięcie na listy działaczy Unii Europejskich Demokratów, Stronnictwa Demokratycznego, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich czy Ligi Polskich Rodzin. Z zastrzeżeniem, że nie mogą to być osoby o poglądach skrajnie lewicowych czy prawicowych.

>>> Czytaj też: To nie koniec energetycznego chaosu. Spóźnialscy dostaną drugą szansę?