Dokładnie siedem lat temu na Kremlu odbyła się ceremonia włączenia Krymu i Sewastopola w skład Federacji Rosyjskiej. Aneksja ukraińskiego półwyspu była nielegalna i do tej pory nie została uznana przez większość państw, zaś sam Krym został obłożony sankcjami. Rosja utrzymuje, że restrykcje nie sprawiają jej problemów, ale liczby mówią co innego.
Skuteczność najłatwiej prześledzić, analizując dane dotyczące ruchu w dziewięciu krymskich portach w Eupatorii, Jałcie, Kerczu, Porcie Krym, Sewastopolu i Teodozji. Już 30 kwietnia 2014 r. Ukraińcy oficjalnie zamknęli morskie przejścia graniczne razem z punktami kontroli celnej, a 16 czerwca zawiesili działalność samych portów. Ich faktycznymi gospodarzami byli już wtedy Rosjanie, ale formalne zamknięcie przez uznanego międzynarodowo właściciela umożliwiło wprowadzenie na czarną listę jednostek, które mimo to zawijałyby do nich.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
