Jak powstrzymać ewakuację z Koalicji Obywatelskiej [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 maja 2021, 14:45
Sala obrad Sejmu
<p>Sala obrad Sejmu</p>/Shutterstock
Albo Koalicja Obywatelska zatamuje odpływ zwolenników, albo jej poparcie spadnie do tak niskiego poziomu, że w szeregach formacji zapanuje popłoch. A wtedy zaczną się prawdziwe zmiany - pisze w opinii dr Łukasz Pawłowski, socjolog i doradca polityczny, członek redakcji "Kultury Liberalnej".

Rozgrywkę o Fundusz Odbudowy niewątpliwie wygrał PiS. Kaczyński i Morawiecki bez większych problemów przegłosowali ważną ustawę mimo oporu we własnym rządzie. Problem został rozwiązany, a wizja pieniędzy z UE pozwoli realizować obietnice zawarte w Nowym Polskim Ładzie (NPŁ). Pandemia słabnie, gospodarka odżywa, nawet pogoda nastraja pozytywnie. Świeżo naoliwiona partyjna maszyna wróci do pracy, zaś wdzięczni wyborcy podbiją słupki poparcia do 40 proc., prawda? Niestety – to nie takie proste.

Przyczyny konfliktów wewnętrznych rozrywających Zjednoczoną Prawicę pozostały nietknięte. Kaczyński nadal wie, że dał koalicjantom za dużo, a koalicjanci wiedzą, że w każdej chwili mogą się spodziewać ataku. Mają też świadomość, że w kolejnych wyborach – niezależnie kiedy do nich dojdzie – prawdopodobnie nie dostaną się na listy PiS.

Prezes zapewne liczy, że część ustaw związanych NPŁ uda się przegłosować z poparciem Zjednoczonej Prawicy, część z pomocą Lewicy, ale sukces i tak zdyskontuje on sam. I wówczas będzie można rozpisać przedterminowe wybory. W idealnym scenariuszu zachowa większość, pozbędzie się koalicjantów i jeszcze bardziej rozbije opozycję. No właśnie, a co z opozycją?

Poczekamy, zobaczymy

W najtrudniejszej sytuacji znajduje się oczywiście Koalicja Obywatelska (KO), a dokładniej jej największa partia. Sondaże, w których ląduje na trzecim miejscu, to już nie wyjątki, lecz norma. Według ostatniego badania United Surveys dla DGP i RMF FM Koalicja może liczyć na 12 proc. poparcia (spadek o 6 pkt proc. w ciągu miesiąca). Konsekwentnie traci też dystans do ugrupowania Szymona Hołowni, którego notowania wzrosły z 19 proc. do 22 proc. Przewodniczący Borys Budka powtarza, że kiedy Nowoczesna miała w sondażach poparcie na poziomie 30 proc., to niektórzy też składali Platformę Obywatelską do grobu. Wszystko skończyło się po nieszczęsnej wycieczce Ryszarda Petru do Portugalii. Nowoczesna rozsypała się jak domek z kart i nie widać perspektyw na jej odrodzenie.

Przyjmijmy, że to porównanie uzasadnione. Jakie wnioski wyciągnie z tej diagnozy kierownictwo PO? Planuje czekać na wpadkę Hołowni? Faktycznie, kompromitacja lidera tak mocno utożsamianego ze swoją partią mogłaby nią poważnie zachwiać. Ale Hołownia też zna historię Ryszarda Petru.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj